Stanley postanowił wejść na terytorium zdominowane dotychczas przez marki Yeti czy Owala i wprowadził do sprzedaży nową kolekcję butelek dla sportowców – Vitalize Tempo. I trzeba przyznać, że to idealnie przemyślany gadżet, który ma spore szanse stać się nowym królem fitnessowej logistyki.
Lekkość tytanu w stalowym wydaniu
Największą zmorą tradycyjnych butelek termicznych jest ich waga. Kiedy wlejesz do środka ponad pół litra wody z lodem, całość zaczyna ciążyć w torbie niczym dodatkowy hantel. Projektanci Stanleya rozwiązali ten problem za pomocą autorskiej technologii AeroLight. Wykorzystuje ona specjalną technikę formowania i wirowania stali, dzięki czemu ścianki bidonu są ekstremalnie cienkie i zauważalnie lżejsze od standardowej stali nierdzewnej. Butelka pusta waży niespełna pół kilograma, zachowując przy tym legendarną dla marki trwałość na upadki i obicia.



Co najważniejsze, odchudzenie konstrukcji w żaden sposób nie wpłynęło negatywnie na właściwości izolacyjne. Zastosowanie podwójnych ścianek z próżnią sprawia, że Vitalize Tempo potrafi utrzymać gorący napój (na przykład przedtreningową kawę) przez 12 godzin, a lodowatą, orzeźwiającą wodę w upalny dzień – przez kosmiczne 30 godzin. W sumie ciekawe, czy byłaby w stanie przetrwać pożar samochodu, jak to było w przypadku zwykłego kubka Stanley. W zasadzie to właśnie dzięki temu incydentowi – kobiecie spłonęło auto, a jedyną rzeczą, która ocalała, był zimny napój w kubku – Stanley zyskał tak dużą, globalną popularność.
Detale, które docenisz w trakcie cardio
Podczas tworzenia tej serii marka wyraźnie skupiła się na codziennych smaczkach, które diametralnie zmieniają komfort użytkowania podczas ćwiczeń. Butelka została wyposażona w podwójną, blokowaną pokrywę o dwustopniowym działaniu. Zapomnijcie o przypadkowym zalaniu sportowej torby czy dokumentów – zamknięcie gwarantuje stuprocentową szczelność, a przy okazji skutecznie chroni strefę ustnika przed kurzem i bakteriami, co na siłowni bywa kluczowe.




Konstrukcja ma też też zdejmowaną, silikonową osłonę na dno, dzięki której stoi stabilnie na każdej macie czy śliskiej podłodze, nie robiąc przy tym hałasu, gdy odstawiasz ją między seriami. Całość uzupełnia opływowa, bardzo wytrzymała metalowa pętla na palec, ułatwiająca przenoszenie sprzętu między maszynami. Bidon ma pojemność 710 ml, a jego smukły kształt bez problemu mieści się w większości standardowych uchwytów rowerowych oraz tych na bieżniach.
Stanley doskonale wie, że sportowy bidon musi dzisiaj nie tylko działać, ale też świetnie wyglądać na instagramowej relacji. Dlatego model Vitalize Tempo zadebiutował na rynku w oszałamiającej palecie aż 11 wersji kolorystycznych – od stonowanych, minimalistycznych szarości po soczyste, letnie odcienie. Kupimy je jak zwykle na stronie marki, a cena wynosi 50 euro. Niby to dużo, jak na butelkę na wodę, ale raczej to jeden z tych zakupów, który zostaje z nami na długo. Za tę cenę dostajemy porządną, ultralekką butelkę termiczną, która posłuży nam przez lata i utrzyma idealny chłód napoju nawet podczas najbardziej morderczego wycisku.
