Nie ukrywajmy, wielu ludzi spędza dziś poza domem więcej czasu niż kiedykolwiek wcześniej. Praca zdalna miała wszystko uprościć, a skończyło się na tym, że siedzimy godzinami na wideokonferencjach, odpisujemy na wiadomości o 21:00 i żyjemy w permanentnym przebodźcowaniu. W tym wszystkim kot często zostaje sam na kilka albo kilkanaście godzin dziennie. Cóż, może nie sam, bo towarzyszą mu smart gadżety.
Robotyczna piłeczka zamiast ludzkiej uwagi
Jednym z symboli tego trendu stała się Cheerble Ball — niewielka interaktywna zabawka wyglądająca trochę jak futurystyczna piłeczka golfowa. Jej zadanie jest bardzo proste: zająć kota, kiedy człowieka akurat nie ma albo zwyczajnie nie ma już energii na kolejną godzinę rzucania myszką po mieszkaniu. Piłeczka reaguje na dotyk, sama zmienia kierunki ruchu, odbija się od przeszkód i zachowuje w sposób przypominający uciekającą zdobycz. Producent bardzo mocno stawia tutaj na imitowanie naturalnego instynktu łowieckiego kota.
Ma to sens, bo znudzony zwierzak potrafi skutecznie przewrócić mieszkanie do góry nogami. Kanapę zmieni w drapak, kable w gryzak, a firanki w ściankę spinaczkową. Nie jego wina, to naturalny odruch, zwłaszcza gdy wcześniej zapewnialiśmy mu znacznie więcej rozrywki. Dlatego inteligentne gadżety dla pupili są coraz popularniejsze, bo to nie zwykłe, statyczne zabawki, tylko coś, co „reaguje”.

Co więc ciekawego jest Cheerble Ball? Ta piłeczka działa w dość sprytnych cyklach. Po 10 minutach intensywnej aktywności przechodzi automatycznie w tryb uśpienia na pół godziny. Twórcy podeszli do tego z głową. Zwykle podobne zabawki wciągają kota w pułapkę ciągłej stymulacji, bombardując go światełkami, dźwiękami i ruchem, co w rezultacie przynosi więcej szkody niż pożytku. Tutaj tak nie ma i to bardziej naturalne podejście, bo koty funkcjonują właśnie w rytmie krótkich polowań i długiego odpoczynku.
Wiecie co jeszcze mi się spodobało? Ten gadżet jest offline i nie wymaga żadnej aplikacji. To całkiem odświeżające, bo obecnie nawet moja szczoteczka do zębów ma apkę, podobnie jak masa innych rzeczy, choć w większości jest to raczej niepotrzebne. Twórcy Cheerble Ball też doszli do wniosku, że ten gadżet ma spełniać swoją funkcję, a nie wymagać od nas hasła do Wi-Fi, abonamentu i synchronizacji z pięcioma usługami. Tu mamy jedynie kabel USB-C do ładowania, przycisk i koniec. Nic skomplikowanego.
Technologia to nie tylko zabawa, to substytut obecności
Brzmi to smutno, ale przecież taka jest prawda i ciężko z tym polemizować. Nie chodzi mi o to, że ta piłeczka czy inne podobne gadżety są złe. Zdecydowanie nie, mogą być wręcz bardzo pomocne, szczególnie dla zwierząt spędzających dużo czasu samotnie w mieszkaniu. Problem polega jednak na tym, że coraz częściej próbujemy technologią kompensować właśnie tę naszą nieobecność i ciągłe zmęczenie, które towarzyszy nam nawet wtedy, gdy w tym domu jesteśmy.

Kupujemy kotu automatyczną zabawkę, bo pracujemy do późna. Dokupujemy inteligentny podajnik do kawy, kamerę z mikrofonem, inteligentną kuwetę… Nasze podejście do zwierząt w ostatnich latach uległo ogromnej zmianie na lepsze, a wszystkie te gadżety najczęściej są wyrazem szczerej troski, a nie lenistwa, bo nie chce nam się zajmować własnym pupilem. Ludzie naprawdę kochają swoje zwierzęta i próbują zapewnić im jak najlepsze życie, zwyczajnie brakuje nam jednak czasu, by zapewnić mu to, co wciąż jest najważniejsze – naszą obecność. Kończy się to więc łataniem wyrzutów sumienia technologią.
Nie mogę tego oceniać, po prostu trochę niepokojący robi się dla mnie świat, w którym nawet relacja człowieka ze zwierzęciem coraz mocniej przechodzi przez technologię. Ale z drugiej strony… jeśli dzięki temu samotny kot ma mniej stresu i więcej ruchu podczas nieobecności właściciela, to trudno całkowicie kręcić nosem.
