Kupiłeś w sklepie internetowym kilka szklanych wazonów w różnych kolorach. Każdy wazon wysłałeś osobną paczką. Co byś powiedział o kurierze, który dostarczył wszystkie paczki nienaruszone, a mimo to po rozpakowaniu okazałoby się, że tylko czerwone wazony są całe, a tylko zielone rozbite w drobny mak?

Doświadczenie z pojedynczymi fotonami, przeprowadzone przez fizyków z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego (FUW) i Wydziału Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej Politechniki Gdańskiej (PG), ujawniło kolejną sprzeczną z intuicją cechę mikroświata. Gdy natura przesyła obiekt kwantowy, kwantowa jakość tej przesyłki – to, czy obiekt będzie się zachowywał jak fala, czy jak cząstka – zależy także od jego cech na pozór zupełnie niezwiązanych z samym przesyłaniem! Zaskakujące wyniki właśnie opublikowano w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Nature Communications”. 

Jednym z najbardziej zadziwiających, a jednocześnie najprostszych do przeprowadzenia eksperymentów jest doświadczenie z interferencją. Dziś może je wykonać praktycznie każdy. Gdy światło lasera skierujemy na przesłonę z dwiema szczelinami, zobaczymy za nimi układ ciemnych i jasnych prążków. Fizycy od dawna wiedzieli, że prążki interferencyjne będą widoczne nawet wtedy, gdy przez szczeliny przelatują pojedyncze cząstki, np. pojedynczy foton czy elektron. Przyjmuje się, że foton czy elektron zachowuje się wówczas jak fala, która przechodzi przez obie szczeliny jednocześnie i interferuje sama ze sobą.

Wszystko się zmienia, gdy w układzie pomiarowym istnieje możliwość, choćby nawet tylko potencjalna, określenia drogi fotonu czy elektronu – czyli ustalenia, przez którą szczelinę cząstka przeszła. Gdy informacja o drodze cząstki wycieka z układu pomiarowego do obserwatora, interferencja natychmiast znika! Zamiast prążków interferencyjnych za przesłoną widać wtedy po prostu jedną jasną plamę.

Aby fotony interferowały, muszą mieć tę samą długość fali. Podobnie elektrony – muszą mieć tę samą energię. Ale cząstki kwantowe mają także wiele innych cech, pozornie niezwiązanych z interferencją. Na przykład mogą być spolaryzowane (ich pole elektryczne może drgać w określonej płaszczyźnie) lub różnić się orientacją spinu (cechy kwantowej opisującej dynamikę obiektu w spoczynku).

„Do tej pory najczęściej przyjmowano, że dodatkowe cechy cząstek, takie jak spin czy polaryzacja, nie mają istotnego wpływu na interferencję. My postanowiliśmy przyjrzeć się zagadnieniu dokładniej i zdziwiliśmy się otrzymanymi rezultatami”, mówi prof. dr hab. Konrad Banaszek (FUW). Eksperyment fizyków z FUW i PG rozpoczynał się od wygenerowania fotonów obwieszczanych. „Nazwa brzmi zniechęcająco, ale sama idea jest prosta”, uspokaja prof. dr hab. Czesław Radzewicz (FUW).

„Generujemy fotony w procesie, w którym muszą powstawać parami. Gdy potem zarejestrujemy jeden foton, mamy pewność, że powstał też drugi, którego własności, takie jak kierunek emisji czy długość fali, jesteśmy w stanie przewidzieć bez wykonania pomiaru. Innymi słowy używamy jednego fotonu do obwieszczenia obecności drugiego fotonu, niezaburzonego przez pomiary stwierdzające jego obecność”.

Każdy „zaanonsowany” w ten sposób foton badacze kierowali pojedynczo do prostego interferometru, składającego się z dwóch kryształów kalcytu. W pierwszym krysztale foton rozdzielał się, po czym wędrował przez oba ramiona interferometru jednocześnie. W obu ramionach naukowcy zaburzali polaryzację fotonu (czyli płaszczyznę, w której drga jego pole elektryczne), wprowadzając do niej szum. W drugim kalcycie obie ścieżki fotonu się łączyły i powstawał charakterystyczny układ prążków interferencyjnych – naturalnie tylko wtedy, gdy z układu nie wyciekała informacja, którym ramieniem poruszał się dany foton. Ostatnim etapem doświadczenia był pomiar prążków interferencyjnych za pomocą krzemowych fotodiod lawinowych.