powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Dom i ogród

Lampka, która nie chce gniazdka ani ładowarki. Postawisz ją w salonie, ale spakujesz też do torby

Z czym kojarzy wam się lampka na baterie? Mi raczej z plastikiem, prostym (czasem i nieco tandetnym) wyglądem i kiepską trwałością. Oczywiście, nie generalizuję, ale niestety zwykle tak to wygląda. W dodatku takie gadżety zwykle nie nadają się do zbierania ze sobą w podróż w plecaku. Coś za coś, podróżne modele nie będą dobrze wyglądać w domu, a te domowe nie są z kolei poręczne. A gdyby tak pojawiło się coś, co łączy oba te światy?

J
Joanna Marteklas
1h temu·3 minuty·
Lampka, która nie chce gniazdka ani ładowarki. Postawisz ją w salonie, ale spakujesz też do torby
Chcesz czytać więcej treści jak „Lampka, która nie chce gniazdka ani ładowarki. Postawisz ją w salonie, ale spakujesz też do torby"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Projekt noszący prostą nazwę Anywhere-Use Lamp jest właśnie taką lampką. Nie potrzebuje gniazdka, nie wymaga ciągnięcia po podłodze przedłużacza i wyciąga nas z opresji, gdy akurat brakuje prądu. Działa wszędzie tam, gdzie akurat jej potrzebujesz, czy to na biurku i szafce nocnej, czy na piknikowym stole w ogrodzie i wewnątrz namiotu. I najważniejsze z punktu widzenia użytkowania w domu – wygląda świetnie.

Metalowy grzybek z duszą

Wizualnie lampka przypomina mi trochę małego grzyba wyrastającego prosto z ziemi – ma miękko zaokrąglony kapelusz osadzony na smukłej, stabilnej nóżce. Na pierwszy rzut oka nie przypomina klasycznych lamp, a tym bardziej nie plastikowych gadżetów na baterie. Umiejscowiłabym ją raczej gdzieś pomiędzy – jest minimalistyczna, elegancka i wydaje się trwała, bo postanowiono tutaj na metal, a tego zdecydowanie brakuje w typowych lampkach bateriowych.

Urządzenia tego typu, które docelowo mamy zabierać ze sobą wszędzie, łatwo się niszczą. Większość stawia na plastik, bo jest tani, więc kiedy pojawią się uszkodzenia, nikomu nie będzie szkoda wydać kilkunastu złotych na kolejny model. Anywhere-Use Lamp podchodzi do tego inaczej. Twórcy postawili tu na specjalne wykończona w technologii scratch-detailed. Oznacza to, że wszelkie drobne zarysowania i niedoskonałości, które lampka zbierze podczas podróży w torbie czy na biwaku, nie niszczą jej wyglądu, lecz dodają jej charakteru. Nie trzeba więc ciągle jej polerować ani trząść się nad każdym dotknięciem.

A skoro jeszcze przy mobilności jesteśmy, pochylmy się nad samą konstrukcją od strony praktycznej. Mamy tu klosz, korpus i podstawę. Wszystkie elementy można łatwo rozmontować, aa całość jest modularna i składa się na płasko, by jej przenoszenie nawet w plecaku nie stanowiło żadnego problemu.

Żadnych aplikacji, ładowarek i niepotrzebnych bajerów

Tym, co również łatwo zauważyć jest fakt, że projektanci zrezygnowali z jakichkolwiek tradycyjnych przycisków czy pokręteł. Aby zmienić jasność oświetlenia, wystarczy po prostu nacisnąć lampkę w dowolnym miejscu wzdłuż krawędzi kapelusza. Każdej zmianie towarzyszy bardzo przyjemny, wyczuwalny pod palcem klik haptyczny, który sprawia, że cała obsługa staje się bardzo przemyślana.

Wewnątrz obudowy ukryto sześć diod LED o wysokim współczynniku oddawania barw (CRI). Postawiono tu zdecydowanie na jakość światła, a nie na oślepianie wysoką jasnością. Lampka generuje ciepłą, miękką poświatę, która delikatnie otula przestrzeń, działając bardziej jako nastrojowe światło otoczenia niż ostre światło robocze walące prosto w oczy.

Zamiast wbudowanego akumulatora, urządzenie działa na klasyczne paluszki AA. Dla wielu może to brzmieć jak krok w tył, ale w podróży bywa zbawieniem, a przecież właśnie na mobilność stawiają tutaj twórcy. Nie musimy szukać kabla ładowarki ani wolnego portu USB w powerbanku. Dopóki mamy w kieszeni zapasowe baterie, lampka będzie świecić tak długo, jak tego potrzeba.

Mobilne lampki są, ale nie takie eleganckie

Żeby nie było, na rynku mamy sporo mobilnych modeli oświetleniowych, takich jak chociażby Philips Hue Go, czyli absolutny klasyk w tym segmencie. I tak, funkcjonalności nie da się jej odmówić, oferuje nam miliony kolorów RGB i zmienne barwy bieli. Do tego tę lampkę ładuje się i nie trzeba wymieniać baterii. Tylko że, przynajmniej w moim odczuciu, propozycja Philipsa to wszystko, tylko nie prostota.

Hue Go stawia na nowoczesną konstrukcję, łączność z aplikacją, jest tu Wi-Fi i Bluetooth. Kiedy jednak ktoś chce po prostu prostą, minimalistyczną lapkę, to nie ten adres. Jasne, konieczność wymiany baterii trochę tutaj utrudnia, ale też jest do przeskoczenia, bo nie trzeba generować kolejnych trudnych do utylizacji śmieci – wystarczy postawić na wielorazowe akumulatorki.

Nie każdy domowy sprzęt potrzebuje dostępu do Wi-Fi i specjalnej aplikacji. Dla mnie lampka ma po prostu świecić, dobrze wyglądać, a jeśli przy okazji będę mogła włożyć ją do plecaka i zabrać na biwak? Tym lepiej, zwłaszcza że każda taka  wyprawa i nowa rysa jeszcze ją upiększą.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Lampka, która nie chce gniazdka ani ładowarki. Postawisz ją w salonie, ale spakujesz też do torby"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX