powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i uroda

Lato zmienia Twoje perfumy. Dlatego tych zapachów lepiej unikać

Nie wiem, jak wy, ale ja swoimi ulubionymi perfumami psikam się zawsze, kiedy mogę, niezależnie od pory roku, bo to trochę taki mój zapachowy podpis. Jednak, gdy przychodzi lato, ulubiona kompozycja nagle staje się ciężka, męcząca i drastycznie zmienia swój charakter. Zapewne nie tylko ja tak mam. Nie jest to na szczęście kwestia nagłej zmiany receptury, omamy węchowe czy popsucie się perfum we flakonie. To zwyczajnie wina pogody.

J
Joanna Marteklas
2h temu·3 minuty·
Lato zmienia Twoje perfumy. Dlatego tych zapachów lepiej unikać
Chcesz czytać więcej treści jak „Lato zmienia Twoje perfumy. Dlatego tych zapachów lepiej unikać"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Okazuje się, że wyższa temperatura otoczenia oraz mocniej rozgrzana skóra działają jak przyspieszacz parowania olejków zapachowych. Lekkie, orzeźwiające nuty głowy, takie jak soczysta bergamotka czy świeże akordy zielone, znikają z powierzchni ciała w zaledwie kilkanaście minut. W konsekwencji na pierwszy plan z błyskawiczną siłą wysuwają się ciężkie nuty bazy – wanilia, ambra, cynamon czy żywiczny oud.

Do tego dochodzi naturalny pot, zwiększona produkcja sebum i wysoka wilgotność powietrza. Wszystko to nagle sprawia, że ulubione perfumy pachną zupełnie inaczej w chwili aplikacji, a inaczej po krótkim spacerze w palącym słońcu.

Cytrusy kojarzą się z latem nie bez powodu

Z zapachami często działamy bardzo intuicyjnie. Kiedy na zewnątrz zaczyna robić się coraz cieplej, zmieniają się nasze upodobania zapachowe. Słodkie i otulające flakony idą w odstawkę, a na ich miejsce sięgamy po coś zupełnie innego. I nie, to nie jest przypadek, że nagle wybieramy akordy morskiej bryzy, chłodzącą zieloną herbatę, mentol oraz cytrusy. To po prostu psychologia chłodu.

Nad tym zjawiskiem pochylił się zespół profesor Asify Majid z Radboud University oraz Max Planck Institute for Psycholinguistics, a wyniki badań opublikowano w PNAS. Nasz umysł intuicyjnie przypisuje konkretnym zapachom właściwości termiczne. Kompozycje zawierające mięte, neroli czy soczyste cytrusy są automatycznie kodowane przez nasz mózg jako zapachy wywołujące uczucie fizycznego chłodu. Z kolei cynamon, wanilia czy przyprawy korzenne budzą bezpośrednie skojarzenia z ciepłem. Dlatego w upalne dni sięgnięcie po cytrusową mgiełkę działa na nasze zmysły niczym szklanka wody z lodem.

Choć wybór zapachu ma duże znaczenie, to ważne jest również to, jak go nakładamy. Wylanie na siebie połowy flakonu zawsze będzie kiepskim pomysłem. Lepiej jest najpierw zadbać o odpowiednie nawilżenie, bo cząsteczki zapachowe znacznie dłużej utrzymują się na gładkiej, dobrze nawilżonej skórze. Najlepszy w tej roli będzie bezzapachowy balsam lub kosmetyki z tej samej linii zapachowej, które się uzupełniają.

Mniej znaczy lepiej

Pamiętajmy też, że wysoka temperatura naturalnie potęguje projekcję zapachu, więc naprawdę nie ma co przesadzać z ilością, bo możemy kogoś doprowadzić do omdlenia przy tych wysokich temperaturach. Tu nawet nie żartuję, ostatnio w moim bloku ktoś tak się wypachnił, że jedna staruszka, która skorzystała z windy po tej pani, aż zasłabła podczas jazdy.

Lepiej więc postawić na delikatną aplikację, a w razie potrzeby ją powtórzyć w trakcie dnia. W lecie dużo lepiej działają też wody toaletowe lub mgiełki do ciała, zwłaszcza na aktywność w ciągu dnia. Wieczorem, kiedy termometry pokazują już niższe wartości, można bardziej zaszaleć.

Pamiętajcie też o czymś jeszcze – jeśli macie zamiar spędzać na słońcu długie godziny, to unikajcie aplikowania zapachów bezpośrednio na odsłonięty dekolt, szyję czy ramiona. Choć są to najczęstsze miejsca, które psikamy perfumami, to zawarte w nich naturalne składniki mogą mieć działanie fotouczulające, dlatego, kiedy wejdą w kontakt z promieniami UV, może się to skończyć podrażnieniami lub przebarwieniami, a raczej tego nikt z nas nie chce. No i nie trzymajcie perfum na słońcu, bo mogą się szybciej utlenić. Ich miejsce zawsze powinno być tam, gdzie jest sucho, ciemno i nie ma za dużo wahań temperatury. W ten sposób zapewnicie im większą trwałość.

Co prawda wychodzi z tego, że lato narzuca nam ograniczenia w wyborze zapachów i może trochę tak jest. Ale z drugiej strony, to całkiem dobry i w dodatku naturalny pretekst do zmiany i eksperymentów z nutami, po które w ciągu roku sięgamy znacznie rzadziej lub wcale. Uwolnienie toaletki od gęstych, słodkich zapachów na rzecz lekkich, ziołowo-cytrusowych kompozycji przynosi dokładnie tyle samo oddechu, co zmiana ciężkich ubrań na zwiewny, lniany strój.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Lato zmienia Twoje perfumy. Dlatego tych zapachów lepiej unikać"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX