Te bezwstydne legginsy...

„Legginsy - są a jakby ich nie było, obciskają i pokazują zbyt wiele. Czy możesz pomyśleć o matkach synów i  rozważyć wybór dżinsów, gdy następnym razem pójdziesz na zakupy?” - napisała Maryann White w liście do redakcji „The Observer” - gazety studenckiej wydawanej na uniwersytecie Notre Dame, Saint Mary's i Holy Cross. White przedstawia się jako „katolicka matka czterech synów”.

Kobieta namawia studentki do zaprzestania noszenia legginsów, ponieważ - jak twierdzi - rozpraszają one mężczyzn, kuszą i sprawiają, że ci patrzą na kobiece ciała z pożądliwością. Działaczka wstydzi się za kobiety, które widuje w czasie mszy świętej w obcisłych spodniach i krótkich topach.

 „Nie można nie zauważyć tych nagich tyłków. Sama nie chciałam ich widzieć, ale to było nieuniknione. Co dopiero młodzi mężczyźni - dla nich zignorowanie takiego widoku musi być o wiele trudniejsze” - napisała White.

White obwinia także przemysł rozrywkowy i świat mody o to, że „utrudniają katolickim matkom nauczanie ich synów, że kobiety powinny być szanowane”.

Jaki wniosek płynie z jej listu? Otóż zdaniem White istnieje bezpośredni związek między odzieżą damską a zachowaniami seksualnymi mężczyzn wobec kobiet.

 

Okazja czyni złodzieja?!

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Szybko pojawiły się głosy oburzenia, że to przerzucanie odpowiedzialności na kobiety. „Okazja czyni złodzieja”, „same się posiliły”?! Nie od dziś wiadomo, że to tak nie działa. 

Zawrzało też wśród studentów Uniwersytetu Notre Dame w Indianie, którzy postanowili zaprotestować przeciwko poglądom White i zorganizowali… ruch noszenia legginsów. Organizacją protestu zajęła się Anne Jarrett, młodsza specjalistka w dziedzinie filozofii i gender studies. To ona utworzyła na Facebooku wydarzenie o nazwie „Leggings Pride Day”.

- Walczymy o swoje prawo, by nie być odpowiedzialnymi za zachowania mężczyzn - pisze Jarrett w poście opatrzonym zdjęciem, oczywiście w legginasach. I przypomina, że strój nie jest dla nikogo zaproszeniem oraz że kobiety powinny mieć prawo nosić, co chcą i czuć się bezpiecznie

Jarrett nie była zaskoczona poglądami White, ponieważ słyszała podobne opinie na lekcjach religii. Jej zdaniem, jeśli chodzi o takie pojęcia jak „skromność” czy „szacunek”, obowiązują podwójne standardy. Sposób, w jaki White używa tych pojęć, służy raczej zawstydzeniu kobiet i zrzuca odpowiedzialność z mężczyzn za ich własne zachowania na kobiety.

 

 

Nosić legginsy z dumą!

Jarrett nie godzi się na tego rodzaju „policję obyczajową” i nie jest w tej walce sama. Wydarzeniem, które zorganizowała, zainteresowało się prawie 1,5 tys. osób - również mężczyzn. „Byłam zaskoczona, jak duże wsparcie, otrzymałyśmy od kolegów” - mówi.

Najbardziej zaangażowani uczestnicy akcji swoje poparcie wyrazili nie tylko w mediach społecznościowych, ale również w salach wykładowych, a cała inicjatywa sięgnęła dużo dalej - poza granice kampusu.

Wskoczylibyście w legginsy na znak protestu?

 

Źródło: edition.cnn.com