Gdy niemiecka legenda fotografii, marka Leica, wkraczała na rynek luksusowego zegarmistrzostwa, wielu entuzjastów mogło podchodzić do tego pomysłu z lekkim dystansem. Nic nie gwarantowało, że to nie będzie po prostu ruch mający na celu wykorzystanie renomy do wciskania taniego, lecz wyłącznie pod kątem filozofii, gadżetu.
Filozofia minimalizmu w kompaktowej kopercie ZM 12
Tymczasem marka obrała zupełnie inną drogę, postawiła tę branżę na równi z fotograficzną; poszła ścieżką bezkompromisowego inżynieryjnego podejścia i minimalistycznego designu. Po wyraźnej próbie łączenia fotograficznego DNA z zegarmistrzostwem reprezentowanym w modelach ZM 1, ZM 2 oraz sportowym ZM 11, do kolekcji dołącza Leica ZM 12. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie ten model jest najbardziej dopracowanym, spójnym i przemyślanym zegarkiem w niegługiej historii tworzenia zegarków przez niemieckiego producenta aparatów.

Najważniejszą zmianą w stosunku do poprzednika (ZM 11) jest redukcja rozmiarów. Koperta Leica ZM 12 ma teraz 39 mm średnicy, co czyni zegarek niezwykle uniwersalnym i komfortowym w codziennym użytkowaniu na niemal każdym nadgarstku. Choć grubość 13 mm sprawia, że zegarek zachowuje sportową, wyrazistą obecność, to opływowy profil i krótsze uszy zapobiegają wrażeniu masywności. Zegarek oferowany jest w dwóch wersjach materiałowych:
- Stal nierdzewna 316L – szczotkowana i polerowana,
- Tytan klasy 5 – o matowym, piaskowanym wykończeniu.
Wersja tytanowa potrafi zaskoczyć swoją lekkością, gdyż waży zaledwie 52 gramy bez paska. Całość wieńczy podwójnie wypukłe szkło szafirowe z powłoką antyrefleksyjną po obu stronach, które swoim wyprofilowaniem bezpośrednio nawiązuje do przedniej soczewki kultowych obiektywów Leica. Zakręcana koronka zapewnia klasę wodoszczelności 100 metrów (10 ATM), co czyni z ZM 12 idealny zegarek do noszenia każdego dnia.

O ile wymiary poprawiają ergonomię, o tyle tarcza jest najważniejszym punktem z perspektywy codziennego użytkowania i tutaj Leica postawiła na zdecydowane ruchy, chociaż wciąż minimalistyczne. W modelu ZM 11 jest obecny praktyczny datownik na godzinie 3, czym nieco zaburzał symetrię. W ZM 12 Leica całkowicie zrezygnowała z daty, wprowadzając w zamian małą tarczę sekyndową na godzinie 6 z delikatnym ślimakowym szlifem, który się prezentuje obłędnie elegancko. Tym sposobem także wprowadzono idealną symetrię.
Czytaj też:
Architektura tarczy opiera się na dwuwarstwowej konstrukcji z mosiądzu, co w efekcie sprawiło, że górna płytka posiada precyzyjne wycięcia, pod którymi odsłania się dolna warstwa. Z kolei ręcznie lakierowane krawędzie wycięć tworzą niesamowity efekt głębi, zmieniając odcień w zależności od kąta padania światła (co się szczególnie doceni w wariancie niebiesko-pomarańczowym). Kropkę nad i stawia wypełnienie indeksów oraz szerokich wskazówek wysokiej klasy materiałem luminescencyjnym Super-LumiNova.

Wspomnienie o niebiesko-pomarańczowym wariancie już zdradza, że dostępnych jest kilka opcji. Kolekcja debiutuje w czterech wariacjach kolorystycznych, co nie brzmi na wiele, lecz odróżniają się na tyle w swoim stylu, że potencjalny właściciel będzie mógł wybrać coś pod własny charakter. Są to: elegancki Silver Grey (stal), głęboki Titanium Chocolate Black (tytan), dynamiczny Steel Blue Orange (stal) oraz jadowity Olive Black (stal).
Kunszt szwajcarskich specjalistów ukryty w sercu
W przeciwieństwie do nakręcanych ręcznie modeli ZM 1 i ZM 2, sercem ZM 12 jest automat Leica LA-3002, opracowany we współpracy z renomowaną szwajcarską manufakturą Chronode.
- Częstotliwość pracy: 28 800 wahnięć na godzinę (4 Hz),
- Rezerwa chodu: komfortowe 60 godzin,
- Dokładność: producent deklaruje odchylenie na poziomie -4/+6 sekund na dobę (mierzona w 5 pozycjach), co odpowiada standardom chronometru.
Sam mechanizm widoczny przez szafirowy dekiel nie jest ostentacyjnie zdobiony, wręcz przeciwnie, dominuje surowe, matowe i czyste wykończenie, nawiązujące do precyzyjnych mechanizmów wykończenia korpusów aparatów fotograficznych. Dosłownie można się zahipnotyzować, patrząc w tę sztukę precyzji, która jest jeszcze otoczona bardzo stylowym, czarnym pierścieniem, trochę podsuwającym wyobraźni obręcz wokół szkła obiektywu.

W całej tej tradycji nie zabrakło miejsca na współczesne szaleństwo.
Praktycznym akcentem, przeniesionym z większego brata ZM 11, jest autorski system szybkiej wymiany pasków i bransolet – Leica Easy Change System. Mechanizm zwalniany jest charakterystycznym, czerwonym przyciskiem wbudowanym w spód koperty, który wyglądem i klikiem nawiązuje do spustu migawki aparatu. Rozwiązanie proste i pewne, a do tego wyglądające oryginalnie, nadaje wiele charakteru.

Paski (kauczukowe, tekstylne) oraz zintegrowane bransolety stalowe/tytanowe są idealnie dopasowane do proporcji koperty 39 mm i pozwalają na zmianę charakteru zegarka w kilka sekund, bez użycia jakichkolwiek narzędzi. Producent ma nawet akcesoriom do zegarków poświęconą całą stronę w sklepie. Trzeba przyznać, że jest to delikatnie nie w rytm tradycji, tylko bardziej nowoczesnych smartfonów, lecz na pewno wiele osób nie wzgardzi opcją zmiany bransolet.
Szkoda, że nie tylko kunszt, ale i cena jest godna marki Leica
Leica ZM 12 to zegarek, który nie musi krzyczeć, że powstał we współpracy z marką fotograficzną. Nie ma tu tanich chwytów, jak atrapy przesłony czy wielkie logo. To przykład dojrzałego wzornictwa, gdzie każdy detal ma swoje uzasadnienie.

Ceny modelu Leica ZM 12 rozpoczynają się od około 7 200 EUR (np. wersja tytanowa na pasku kauczukowym to ok. 7 200 EUR, a stalowa na bransolecie – 7 250 EUR). Zegarek wchodzi do stałej oferty marki i będzie dostępny w salonach Leica oraz u wybranych dystrybutorów luksusowych marek. Niestety polska strona producenta, ani informacja prasowa nie przedstawia ceny w złotówkach.
Źródła: leica, monochromewatches
