Najnowsze dane pokazują jednak niepokojące zjawisko – średnie wyniki testów poznawczych zaczęły spadać, dając początek dyskusji o tak zwanym odwróconym efekcie Flynna. Na szczęście nie ma co od razu wpadać w panikę i ogłaszać początku ery upadku ludzkiego intelektu. Warto zamiast tego przyjrzeć się dokładnie temu, co ulega pogorszeniu i w jakich obszarach nasze mózgi zaczynają radzić sobie zaskakująco lepiej.
13 lat badań na niemal 400 tysiącach badanych. Gdzie tracimy najwięcej?
Wokół spadku wyników testów IQ krążyło dotąd wiele hipotez, lecz przełomowych dowodów dostarczyła analiza przeprowadzona przez badaczkę Elizabeth Dworak z Northwestern University, opublikowana w czasopiśmie Intelligence. Zespół przeanalizował dane poznawcze zebrane w latach 2006–2018 od blisko 400 000 amerykańskich dorosłych w ramach projektu SAPA (z wykorzystaniem otwartego testu ICAR).
Wyniki potwierdziły, że zbiorczy wskaźnik sprawności poznawczej rzeczywiście obniżał się z biegiem lat we wszystkich grupach wiekowych i niezależnie od płci. Najważniejszy wydaje się tutaj fakt, że spadek ten był najbardziej zauważalny wśród młodych dorosłych (w wieku 18–22 lata) oraz osób z niższym wykształceniem.

Naukowcom to nie wystarczyło i postanowili rozłożyć ogólny wynik na pojedyncze zdolności. Wtedy właśnie wyłonił się zróżnicowany obraz naszej ewolucji poznawczej. Największe spadki odnotowano w testach badających rozpoznawanie abstrakcyjnych wzorców, logikę sekwencyjną oraz rozwiązywanie problemów.
Na w miarę stabilnym poziomie (spadki były zbyt małe, by uznać je za znaczące) pozostają nasze umiejętności językowe, znajomość słownictwa i wiedza ogólna. Z kolei wyobraźnia przestrzenna zanotowała wyraźny, powszechny wzrost wyników. Lepiej radzimy sobie z mentalną rotacją obiektów w przestrzeni trójwymiarowej, co można łączyć m.in. ze stymulacją przez gry wideo (jednak nie są takie złe, co?).
Co tak naprawdę odpowiada za spadek?
Tutaj na pewno niektórzy od razu zaczną typować TikToka i AI, ale muszę was trochę zmartwić. Opisywany spadek wyników (zauważalny również w oficjalnych egzaminach wstępnych na studia, takich jak SAT czy ACT) rozpoczął się jeszcze przed wybuchem pandemii COVID-19 oraz zanim generatywna sztuczna inteligencja stała się powszechnym narzędziem codziennym. Z racji, że boom na TikToka rozpoczął się właśnie po 2020 roku, to nie da się upatrywać w nim przyczyny.
Jednak w smartfonach już można. Początek spadków zbiega się w czasie właśnie masowa popularyzacją tych urządzeń na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku. Wielu publicystów, w tym James Marriott z dziennika The Times, stawia hipotezę, że przyczyną jest gwałtowne przejście od czytania tekstu drukowanego do konsumpcji treści na ekranach telefonów. Druk wymaga od umysłu śledzenia ciągłej, logicznej struktury argumentacji. Z kolei formaty takie jak wideo na YouTubie bazują na rwanej dygresji i czystej afirmacji, co może odzwyczajać mózg od dłuższego, wymagającego wysiłku myślenia racjonalnego.

Badanie przeprowadzone przez Elizabeth Dworak miało charakter przekrojowy, co oznacza, że wykazuje ono trendy na poziomie populacji, ale nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o przyczynę i skutek. Nie ma więc co wyciągac pochopnych wniosków i mówić o głupieniu w ujęciu biologicznym
Nie da się ukryć, że ludzka inteligencja nie jest pojęciem jednolitym, a nasz mózg niezwykle elastycznie dostosowuje się do wymagań dynamicznie zmieniającego się środowiska. Osłabienie jednych zdolności przy jednoczesnym wzmocnieniu wyobraźni przestrzennej może być po prostu ceną za życie w cyfrowym, wysoce wizualnym świecie.
Ocena naszej sprawności intelektualnej za pomocą wskaźnika stworzonego sto lat temu miewa swoje ograniczenia – być może współczesna kultura po prostu wymaga od nas nieco innych narzędzi myślowych niż te, które testowano na początku XX wieku.
