W 1974 roku w kierunku gromady kulistej znanej jako Gromada Herkulesa, bądź po prostu M13, został wysłany komunikat. Tzw. wiadomość Arecibo, nazwana tak w nawiązaniu do portorykańskiego obserwatorium Arecibo, zawierała informacje na temat naszej cywilizacji oraz Układu Słonecznego. Radioteleskop wykorzystany do wystrzelenia sygnału w międzyczasie został wyłączony z użycia, a ludzkość - przynajmniej oficjalnie - nie doczekała się odpowiedzi. I, jeśli w ogóle się to stanie, to z pewnością będzie trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Naukowcy nie zamierzają natomiast poprzestawać na próbach podjęcia rozmowy z hipotetycznie istniejącymi kosmitami. W związku z tym przedstawiciele podlegającego NASA Jet Propulsion Laboratory oraz California Institute of Technology postanowili nieco udoskonalić wiadomość Arecibo i wysłać ją w inny zakątek wszechświata. W ten sposób powstał nowy komunikat, określony mianem BITG, co jest skrótem od Beacon in the Galaxy. 

BITG ma być ulepszoną wersją wiadomości Arecibo 

Co się w nim znajdzie? Przede wszystkim podstawowe pojęcia z zakresu matematyki i fizyki, dzięki którym możliwe byłoby utworzenie środka zapewniającego komunikację z innymi cywilizacjami. Jest bardzo mało prawdopodobne, by potencjalni kosmici porozumiewali się w języku polskim czy angielskim. Matematyka to natomiast coś znacznie bardziej uniwersalnego. Poza tym BITG miałaby zawierać dane dotyczące biochemicznego składu życia na naszej planecie, obrazy ukazujące Ziemię oraz współrzędne umożliwiające zlokalizowanie Błękitnej Planety oraz całego Układu Słonecznego w Drodze Mlecznej. Na koniec wiadomość prezentuje wizerunek człowieka i zaproszenie do przesłania odpowiedzi na odebrany sygnał.

Stephen Hawking, który zasłynął między innymi swoimi badaniami poświęconymi czarnym dziurom, ostrzegał przed podejmowaniem tego typu inicjatyw. Jego zdaniem kontakt między cywilizacjami różniącymi się poziomem rozwoju (czego nie można wykluczyć w przypadku Ziemi i potencjalnych odbiorców BITG) może nie potoczyć się tak, jak tego oczekujemy. Aby zobrazować ten problem słynny astrofizyk powoływał się na dotarcie europejskich kolonizatorów do Ameryki, gdzie doszło do zdziesiątkowania rdzennych mieszkańców. 

Ludzkość niczym Indianie ścierający się z kolonizatorami? 

Jamilah Hah, jedna z autorek publikacji dostępnej obecnie w formie pre-printu w bazie serwisu arXiv, widzi natomiast liczne plusy związane z odnalezieniem innych cywilizacji. Korzyści płynące z takiego kontaktu miałyby przewyższać potencjalne ryzyko, choć kluczem będzie odpowiednia forma - wskazująca na pokojowe zamiary ludzkości. Jeśli chodzi o sposób, w jaki zostanie wysłany komunikat BITG, to naukowcy odpowiedzialni za projekt proponują rozwiązanie podobne jak w przypadku wiadomości Arecibo. W tym przypadku w ruch również miałby pójść radioteleskop (a nawet dwa). Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się chiński FAST (Five-hundred-meter Aperture Spherical Telescope) oraz należący do SETI Allen Telescope Array. 

Bez względu na to, co sądzimy o informowaniu innych cywilizacji o położeniu Ziemi, nie wydaje się, by jakakolwiek odpowiedź na wysłane sygnały mogła nadejść w najbliższym czasie. Odległości w kosmosie są bowiem na tyle duże, iż nawet światło - nie mówiąc o statkach i innych obiektach - potrzebuje ponad czterech lat by dotrzeć do najbliższej gwiazdy innej niż Słońce. Może się więc okazać, że nawet jeśli ktokolwiek odbierze nadany przez ludzkość komunikat, to nasza cywilizacja będzie wtedy już obecna wyłącznie na kartach historii.