Ludzkości kończy się czas. Zegar Zagłady zatrzymał się 100 sekund przed północą

Broń jądrowa, globalne pandemie, gwałtownie przyspieszające zmiany klimatyczne. Czas świata, jaki znamy, powoli się kończy. Pokazuje to słynny Doomsday Clock, który w ostatnim roku nie drgnął ani o sekundę. Niestety nie są to wcale dobre wieści.

W tym roku wskazówki Zegara Zagłady nie przesunęły się i pozostają na tej samej pozycji, co w ubiegłym roku. Niestety jest to pozycja wysokiego ryzyka, bowiem od końca świata dzieli nas zaledwie 100 sekund. To najgorszy wynik w całej historii szacunków, które prowadzone są od 1947 roku przez Biuletyn Naukowców Atomowych (Bulletin of the Atomic Scientists – BAS). BAS to globalna organizacja ekspertów w dziedzinie nauki i polityki, zrzeszająca m.in. laureatów Nagrody Nobla z różnych dziedzin. Głównym zadaniem organizacji jest badanie zagadnień naukowych dotyczących bezpieczeństwa globalnego. 

Eksperci BAS zdecydowali się wstrzymać zegar w obecnej, niebezpiecznej porze, jako ostrzeżenie i „sygnał alarmowy” dla całego społeczeństwa. Warto bowiem wiedzieć, że Doomsday Clock może się cofać, co miało miejsce kilkukrotnie. Niestety może też gwałtownie przyspieszać. Ostatni „skok do tyłu” zaliczył w 1991 roku, kiedy zakończyła się Zimna wojna. Wskazywał wówczas 17 minut przed północą. Od tamtej pory czas sukcesywnie maleje. 

Naukowcy z BAS zwracają szczególną uwagę na pandemię koronawirusa, która zdominowała miniony rok i – wiele na to wskazuje – będzie tematem przewodnim także w 2021. Eksperci wytknęli przede wszystkim szereg błędów w zapobieganiu rozprzestrzeniania się pandemii.

– Chociaż trwają wysiłki w celu opanowania nowego koronawirusa, jego szybkie i śmiertelne rozprzestrzenianie pokazało, że wiele krajów nie było przygotowanych do radzenia sobie z poważnymi globalnymi zagrożeniami zdrowotnymi – powiedziała Rachel Bronson, prezes i dyrektor generalna BAS, podczas konferencji prasowej, w czasie której ogłoszono obowiązujący czas.

– Rządy na całym świecie zrzekły się odpowiedzialności, nie współpracowały, a co za tym idzie, nie zapewniły ochrony zdrowia i dobrobytu swoim obywatelom. Chociaż COVID w końcu ustąpi, powinien posłużyć jako historyczna pobudka, pokazując, że urzędnicy są żałośnie nieprzygotowani do radzenia sobie z pandemiami, które mogą wystąpić w przyszłości – powiedziała Bronson.

Niewielki postęp 

Eksperci BAS wiele uwagi poświęcili też „niewielkiemu i niewystarczającemu” postępowa w łagodzeniu destrukcyjnych zmian klimatycznych. Globalna emisja dwutlenku węgla, główny czynnik wywołujący zmiany klimatyczne wywołane przez człowieka, tymczasowo spadła o około 17 proc. – jednak to „zasługa” pandemii, a nie celowo podejmowanych działań ochronnych. Zresztą emisja po krótkim okresie blokady w większości szybko wróciła do zwykłego, wysokiego poziomu. 

Ostatecznie do końca 2020 roku globalna emisja była tylko o około 4 proc. niższa niż rok wcześniej. Oczekuje się też, że po zażegnaniu pandemii, poziom ten jeszcze wzrośnie. 

Kolejnym istotnym czynnikiem branym pod uwagę przy ustalaniu czasu do zagłady jest bezpieczeństwo jądrowe. 

– Jedno z największych i najdłużej istniejących zagrożeń egzystencjalnych ludzkości, broń jądrowa, pozostało niedopuszczalnie wysokie, a Stany Zjednoczone przeznaczyły ponad miliard dolarów na modernizację i rozwój programów broni jądrowej – powiedział członek zarządu BAS Steve Fetter, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Maryland.

Rosja z kolei utrzymuje prawie 1000 broni jądrowych, „które mogłyby zostać wystrzelone w ciągu kilku minut”, a takie kraje jak Chiny, Indie, Korea Północna i Pakistan nadal poszerzają swoje arsenały.

– Modernizacja i rozbudowa arsenałów nuklearnych w wielu krajach, w połączeniu z brakiem wysiłków dyplomatycznych w celu zmniejszenia zagrożeń jądrowych, zwiększyły prawdopodobieństwo katastrofy. Według naszych szacunków, w 2020 r. zwiększył się potencjał świata, który doprowadzi do wojny nuklearnej – dodał Fetter.

 

Przyszłe pokolenia nam nie wybaczą

W pracy nad Doomsday Clock Rada Nauki i Bezpieczeństwa BAS konsultuje się z Radą Sponsorów Biuletynu, z których 13 jest laureatami Nagrody Nobla, w celu oceny zagrożeń obecnych na arenie światowej. Ostatnie lata przyniosły alarmujące przyspieszenie.

Jeszcze w 2018 roku wskazówka minutowa zegara tykała do przodu i wskazywała dwie minuty do północy. Wcześniej tak blisko zagłady byliśmy w 1953 r., kiedy napięcia między Stanami Zjednoczonymi a byłym Związkiem Radzieckim rosły, a oba światowe supermocarstwa groziły użyciem najpotężniejszego arsenału. Wówczas też przeprowadzono pierwsze detonacje bomb wodorowych, w odstępie zaledwie sześciu miesięcy.

Czas zatrzymał się na chwilę w 2019 r., ale w 2020 r. ponownie ruszył do przodu, aby odzwierciedlić, że ludzkość stoi w obliczu „prawdziwej sytuacji kryzysowej, absolutnie niedopuszczalnego stanu rzeczy na świecie, który wyeliminował margines błędu lub dalsze opóźnienia” – mówił Bronson w ubiegłym roku.

Chociaż w 2021 wskazówki zegara ponownie pozostają na miejscu, egzystencjalne zagrożenia dla ludzkości wciąż rosną – podkreśla laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Ellen Johnson Sirleaf, była prezydent Liberii i współprzewodnicząca Światowej Organizacji Zdrowia.

– To, co wszyscy przeszliśmy przez ostatni rok, pokazuje, że nie możemy sobie pozwolić na więcej marnowania czasu. Przyszłe pokolenia nie zrozumieją, ani nie wybaczą nam dalszej bezczynności w obliczu tak poważnych zagrożeń – powiedział Sirleaf podczas konferencji prasowej.

Doomsday Clock zadebiutował w 1947 roku, pokazująć siedem minut przed północą. W tamtym czasie uważano, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest broń jądrowa. Obecnie badacze BAS rozważają dodatkowe potencjalne czynniki wywołujące katastrofy na całym świecie, takie jak zmiany klimatu, rozwój technologii, terroryzm oraz powszechne wykorzystanie mediów społecznościowych, które napędzają szybkie rozprzestrzenianie się dezinformacji i podważają zaufanie do mediów i nauki.

„Choć wszystko to brzmi okropnie, wyzwania te są stworzone przez człowieka, a rozwiązania również będą pochodzić ze zbiorowych ludzkich wysiłków, pomysłowości i woli” – podkreślili członkowie BAS.