Nowe metro pokonuje trasę z  położonego malowniczo nad Jeziorem Genewskim kurortu Ouchy (373 m n.p.m.) do Epalinges (711 m n.p.m.). Różnica poziomów sprawia, że ta swoista kombinacja tradycyjnego miejskiego transportu z górską kolejką jest najbardziej stromym metrem na świecie. Jednakże budowa takiego metra okazała się sprawą niezwykle skomplikowaną. Rozwiązania stworzone dla pociągów jeżdżących na nizinach nie sprawdzają się bowiem tam, gdzie różnice poziomów są większe. Wagony na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie zwyczajne, jednakże ich lekkie nachylenie można bez trudu zauważyć po drzwiach, gdy pociąg zatrzymuje się na stacji. Konstrukcja drzwi była zresztą głównym problemem nowego metra. Należało je dopasować do siebie z dokładnością do milimetra, jak gdyby były to drzwi windy. Innym wyzwaniem konstruktorskim był system sterujący, gdyż metro jest zautomatyzowane i nie steruje nim motorniczy. Dokładnych obliczeń wymagało na przykład rozwiązanie kwestii, kiedy i z jaką siłą pociąg ma rozpocząć hamowanie, żeby zatrzymać się w ściśle określonym miejscu. Wypróbowany za granicą system sterowniczy m2 jest jednak wydajniejszy i bezpieczniejszy, wyklucza bowiem ludzkie niedociągnięcia- twierdzi Olvier Francais, radny i główny pomysłodawca metra.  

          Każdy pociąg trzy razy na sekundę przesyła do dyspozytorni sygnał, dzięki któremu jego położenie jest porównywane z pozycjami innych pociągów. Komputer pokładowy oblicza, w jaka musi być minimalna odległość między dwoma pociągami. Z technicznego punktu widzenia odstęp mógłby wynosić 90 sekund, jednakże przy takim odstępie czasowym w Lozannie zabraknie pociągów - na razie miasto zakupiło ich 15. Dlatego więc na kolejny pociąg pasażerowie będą czekać na stacji około 6 minut. 

          Sześciokilometrowa linia metra kosztowała około 490 mln euro. Eksperci szacują, że do roku 2020 liczba mieszkańców prężnie rozwijającej się Lozanny zwiększy sie o 40 tys., a liczba miejsc pracy – o 30 tys. Dlatego więc rozwój infrastruktury komunikacyjnej ma olbrzymie znaczenie, zwłaszcza dla ludzi codziennie dojeżdżających do pracy z 23 okolicznych gmin. Do tej pory tylko 12 procent z nich korzystało z transportu publicznego, większość jeździła do centrum miasta własnymi samochodami. Już w październiku będą oni mogli odciążyc środowisko naturalne i wsiąść do nowoczesnych podziemnych pociągów.  JSL

źródło: www.t-l.ch