Pracownicy z nowojorskiego Central Park Zoo zdobyli pierwszy dowód na to, że małpy mają swoje sekrety. Nagranie pokazało, że w obecności opiekuna, tamaryny wydawały niemal niedosłyszalne dźwięki, przypominające szeptanie.

Tamaryny pamiętały zdarzenie z przeszłości, które sprawiło, że opiekun kojarzył im się z zagrożeniem. Kiedyś w jego obecności małpy zaczęły szaleć. Opiekun musiał interweniować, co skończyło się zastrzykiem i odizolowanie. Właśnie dlatego tamaryny nie przepadają za tym pracownikiem zoo.

Naukowcy z City University w Nowym Jorku przyjrzeli się zachowaniu małp przed, w trakcie i po wizycie pracownika ogrodu. Okazało się, że wkrótce po incydencie małpy witały opiekuna głośnymi okrzykami. Później jednak  małpy zaczęły na jego widok emitowane niskie "ćwierkania" i gwizdy, które można uznać za odpowiedni ludzkiego szeptania. "Rozmowy" małp były tak ciche, że naukowcy z trudem, w ogóle je zarejestrowali.

- Mimo, że nie jest jasne, co motywowało tamaryny w obecności opiekuna, ale wydaje się, że reagowały na niego jak na pewnego rodzaju zagrożenie i badały sytuację ostrożnie zbliżając się do niego, by określić poziom zagrożenia i porozumiewały się ze sobą żeby "ustalić odpowiednią strategię" - ocenili badacze.

To pierwszy przypadek, gdy odnotowano, że małpy potrafią "szeptać". Wiadomo jednak, że inne zwierzęta potrafią zniżać głos. Wiewiórki wykorzystują ultradźwiękowe szepty, by ostrzec swoich towarzyszy o niebezpieczeństwie. Niektóre ptaki, nietoperze, a nawet ryby od czasu do czasu obniżają głosy, w sytuacjach zagrożenia, podczas polowania i zalotów.

Badania opisano w Zoo Biology.