CHROŃ MNIE OD POGARDY

Metoda prof. Gottmana jest skomplikowana, ale dzięki niej uczonemu udało się dojść do bardziej ogólnych wniosków, które znacznie łatwiej jest zastosować w praktyce. Kluczowe znaczenie dla kondycji związku ma pojawienie się w nim czterech negatywnych czynników: postawy obronnej, blokowania, krytyki i pogardy.

„Można pomyśleć, że najgorsza jest krytyka, bo to całościowe potępienie czyjegoś charakteru. Ale pogarda różni się od krytyki jakościowo. Krytykując, zarzucam żonie: »Nigdy nie słuchasz, co do ciebie mówię, jesteś potworną egoistką I żona reaguje defensywnie. Nie jest to najlepszy sposób rozwiązywania problemów i pielęgnowania wzajemnych relacji. Ale jeśli przemawiam z wysokości, powoduję poważniejsze szkody, a pogarda jest właśnie wypowiadaniem się z wysoka. Zwykle wyraża się w obelgach: »Ty krowo. Ty łajdaku«. Jest próbą zepchnięcia partnera na niższy poziom. Próbą hierarchizacji” – wyjaśnia prof. Gottman w rozmowie z Gladwellem. Objawy mogą być jednak bardziej subtelne – przewracanie oczami w czasie rozmowy, krótkotrwałe grymasy, protekcjonalny ton.

Jeśli w małżeństwie dochodzi do takich tarć, jego los może być już przesądzony. Większość par nie potrafi wyjść poza krąg negatywnych reakcji bez wsparcia terapeuty. Zdaniem uczonych wszelkie inne „tradycyjne” powody rozpadu związków – np. zdrada jednego z małżonków – są tylko konsekwencją wcześniejszego niedopasowania osobowości albo „wypalenia się” związku po wielu latach zaniedbań.

SYN NA KOCIĄ ŁAPĘ

Na szczęście badania psychologów wskazują także na pozytywne zjawiska, zwiększające trwałość związku. Prof. Jonathan Koehler podaje jeden przykład – wiek obojga małżonków powyżej 35. roku życia w chwili zawarcia ślubu. Z kolei Gary Becker, laureat ekonomicznej Nagrody Nobla z 1992 r., zwrócił uwagę na to, że mężczyźni z reguły wiążą się z partnerkami, które mają nieco niższy od nich status majątkowy i społeczny. Dlatego kobiety sukcesu często są samotne.

Pojawienie się dzieci może nadwerężyć związek, w którym źle się dzieje, ale w pozostałych przypadkach jest to zjawisko zdecydowanie pozytywne. Szczególnie mocno ten efekt zaznacza się w przypadku chłopców – ich ojcowie rzadziej się rozwodzą, intensywniej pracują i więcej wydają na zaspokajanie rodzinnych potrzeb, a niezamężna matka łatwiej znajdzie męża, jeśli ma syna. „Dla części mężczyzn biologiczny syn jest sposobem na swego rodzaju nieśmiertelność” – twierdzi prof. Elaina Rose, ekonomistka z University of Washington.

Najbardziej jednak zaskakujący wniosek płynie z badań prof. Gottmana: „Pary, które nie wzięły ślubu, dłużej trzymają się pozytywnych wartości z okresu narzeczeństwa. W małżeństwie szybko ulegają one erozji”. Innymi słowy, związek nieformalny może być trwalszy niż ten obwarowany zobowiązaniami prawnymi czy religijnymi – o ile tylko „chemia” i psychologia mają się dobrze.

Ścieżki rozwoju: