Robert, 38-letni dyrektor finansowy dużej firmy z San Francisco, wrócił do domu zmęczony i sfrustrowany. Od tygodnia same problemy. Bogaty inwestor z Europy, z którym miesiącami prowadził rozmowy, wycofał się bez wyjaśnienia. Połowa zespołu chora, reszta w depresji, bo rzeba było obciąć im premie. „Mam ochotę na seks” – pomyślał Robert i aż uśmiechnął się na samą myśl. Jednak jego żona Joanne nie była w nastroju. Bolała ją głowa, bo przez cały dzień wisiała na słuchawce, negocjując z opryskliwymi maklerami z Nowego Jorku. Nie jadła obiadu i prawie rozbiła dziś samochód. Marzył jej się gorący prysznic, kakao i beztroskie dziesięć minut skakania po kanałach. A potem głęboki sen.

Czy Joanne powinna zgodzić się na namowy męża, mimo  że nie ma na seks ochoty? – pytają Paula Szuchman i Jenny Anderson na pierwszych stronach książki „Spousonomics, czyli jak wykorzystać ekonomię do zarządzania miłością, małżeństwem i brudnymi naczyniami”. Na takie pytanie większości kobiet podnosi się ciśnienie. „Nie jesteś konkubiną w jego haremie, żeby dostarczać mu przyjemności, kiedy tylko jej zapragnie” – powiedziałaby siostra i przyjaciółki Joanne. „Ale to twój mąż, potrzebuje ciepła, bliskości i chwili wyładowania” – powiedzieliby pewnie koledzy Roberta. Jest też trzecie podejście. Ekonomista zasugerowałby, żeby Joanne zrobiła prostą analizę kosztów i korzyści. Bez emocji, rozliczania się z obowiązków i pytań, kto daje więcej, a bierze mniej, kto jest bardziej zmęczony, a kto bardziej podniecony. Ekonomista zadałby pytanie: czy marginalny koszt odbycia stosunku z Robertem (np. poświęcenie dziewięciu minut snu, pięciu minut telewizji czy dolewki kakao) przewyższa korzyści (orgazm, szczęśliwy mąż, spokojny poranek, brak kłótni)? Tu nie ma dobrych i złych odpowiedzi. Każdy sam podlicza bilans zysków i strat, i patrzy, co mu się bardziej opłaca.

Co zrobiła Joanne? W jej przypadku korzyści przewyższały koszty. Dlatego zgodziła się na szybki seks po kolacji. Do listy zysków dopisała później fakt, że Robert, wdzięczny i rozluźniony, pozmywał naczynia i wstawił pranie. A ona spała tej nocy wyjątkowo spokojnie.