Będzie mógł ją przepisać każdy lekarz. Po okazaniu recepty przez pacjenta farmaceuta sprowadzi susz z hurtowni. Cena za gram to 65 zł - donosi Gazeta Wyborcza.

"Pochodzi z upraw w Kanadzie, ale najpierw przywieziono ją do Niemiec, gdzie została przepakowana. Konopie do celów leczniczych sprowadziła do Polski spółka Spectrum Cannabis należąca do kanadyjskiej grupy kapitałowej Canopy Growth Corp., światowego giganta w branży medycznych konopi" - czytamy w dzienniku. To wg informacji gazety na razie jedyna firma, która otrzymała zgodę Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Pierwsze 7 kg już jest w kraju.

Eksperci mówią o przełomie, ponieważ do tej pory obowiązujące od ponad roku prawo, które legalizowało medyczne konopie, pozostawało fikcją. Leku w aptekach brakowało, a jedyną alternatywą dla pacjentów był import docelowy, który polegał na sprowadzeniu go z zagranicy zgodnie ze skomplikowaną i czasochłonną procedurą. 

Wyleczeni dzięki konopiom

U 26-letniego Jakuba z Wrocławia sześć lat temu wykryto bardzo złośliwy nowotwór mózgu – tzw. skąpodrzewiaka wielopostaciowego. Guz częściowo usunięto, pacjent przeszedł cykle chemioterapii, ale choroba postępowała. Latem 2013 r. lekarze postanowili zaprzestać leczenia. Poinformowali pacjenta, że zostały mu 2–3 miesiące życia. Ojciec Jakuba zdecydował się sięgnąć po silnie skoncentrowany olej z marihuany (tzw. olej RSO), stosowany po kryjomu przez chorych jako lekarstwo ostatniej szansy. Po kilku miesiącach takiej terapii stan zdrowia chłopaka poprawił się, a badanie tomograficzne wykazuje, że nowotwór zniknął.

Oczywiście dla nauki jeden przypadek to za mało, by uznać, że to, co uważane jest do dziś za groźny narkotyk, może być lekarstwem. Jednak takich przypadków przybywa. Podobnie jak dowodów, że nasz organizm potrzebuje kannabinoidów – substancji podobnych do tych zawartych w marihuanie – by zachować zdrowie.

Na co mogą pomóc takie substancje? Wystarczy przejrzeć inne medyczne przypadki podobne do historii Jakuba. Weźmy Roberta Randalla, pioniera stosowania medycznej marihuany w USA. Chory na zaawansowaną jaskrę próbował różnych terapii, ale żadna nie przyniosła rezultatu. Lekarze stwierdzili, że ok. 30. roku życia bezpowrotnie straci wzrok. Randall zauważył, że stan jego oczu poprawia się po wypaleniu marihuany. Oskarżony o nielegalne jej uprawianie, na drodze sądowej wywalczył sobie prawo do zażywania lekarstwa. Zmarł w wieku 53 lat i do końca życia zachował sprawny wzrok.

Charlotte Figi była jedną z pierwszych młodych pacjentek z epilepsją leczonych występującym w marihuanie kannabidiolem (CBD). Urodzona w 2006 r. dziewczynka cierpi na tzw. zespół Draveta, objawiający się częstymi napadami padaczkowymi, opornymi na działanie leków. Rodzice zaczęli podawać jej wyciąg z marihuany, gdy miała pięć lat. Dzięki tej terapii Charlotte, która cierpiała na 1–2 ataki epileptyczne dziennie, dziś może się normalnie rozwijać.

Dla takich dzieci w USA wyhodowano specjalną odmianę marihuany, niezawierającą prawie w ogóle psychoaktywnego tetrahydro-kannabinolu (THC), za to bogatą w CBD. Na cześć małej pacjentki roślinę nazwano Charlotte’s Web.

Shona Banda w 2002 r. usłyszała diagnozę: choroba Leśniowskiego-Crohna. To zapalenie jelit, powodujące wyniszczające biegunki. Pomimo intensywnego leczenia stan pacjentki pogarszał się. Ostatecznie choroba przykuła ją do łóżka, a Shona zaczęła szybko tracić na wadze. Pomógł jej dopiero ekstrakt z marihuany – poprawa pojawiła się już po kilku dniach przyjmowania go. Shona Banda zdecydowała się przeprowadzić do Kolorado – jednego ze stanów USA, w których medyczne stosowanie marihuany jest legalne. Dziś czuje się dobrze i wspiera innych pacjentów.