Pięć czujników i ogrzewanie w jednej pokrywce
Prowadzenie żywego zakwasu to w zasadzie jak posiadanie wymagającego zwierzaka domowego – trzeba go regularnie dokarmiać, pilnować temperatury w mieszkaniu i wiecznie zgadywać, czy już odpowiednio podrósł, czy może zaraz opadnie. Zimą w domu jest za zimno, latem za gorąco, a efekt jest taki, że z tych samych proporcji raz wychodzi piękny, dziurawy bochenek, a innym razem twardy zakalec.
Na rynku istnieją już komory do chleba, ale większość z nich to po prostu podgrzewane pudełka. Doubot podchodzi do tematu naukowo. To modułowy zestaw składający się z słoika na zakwas, dużej misy do wyrastania ciasta oraz inteligentnej pokrywy naszpikowanej elektroniką. Tak, technologia opiekuje się tutaj praktycznie każdym krokiem do wsadzenia ciasta do piekarnika.

To właśnie ta inteligentna pokrywa (zasilana z sieci za pomocą zasilacza 12V) robi całą magię. Wyposażono ją w aż pięć wbudowanych czujników, które w czasie rzeczywistym monitorują parametry niewidoczne dla ludzkiego oka:
- Procentowy przyrost objętości ciasta lub zakwasu,
- Temperaturę otoczenia oraz temperaturę powierzchni samonastawnego ciasta,
- Wilgotność powietrza wewnątrz naczynia,
- Poziom emisji dwutlenku węgla
Co najważniejsze, w pokrywę wbudowano również element grzewczy o mocy 20 W. Jeśli system wykryje, że w kuchni jest za chłodno i drożdże pracują zbyt wolno, delikatnie podgrzeje wnętrze (maksymalnie do 40°C), tworząc ciastu idealne, stabilne warunki do pracy.
Od zakwasu po pizzę i… jogurt
Zestaw zaprojektowano z myślą o pełnym cyklu powstawania pieczywa. Najpierw zakładamy inteligentną pokrywę na mniejszy słoik (pojemność 1000 ml), gdzie dbamy o codzienną kondycję i dokarmianie zakwasu. Kiedy ten jest gotowy, przekładamy go do wielkiej misy (aż 4000 ml) z bezpiecznego tworzywa wolnego od BPA, łączymy z mąką i wodą, a pokrywę przekładamy na wierzch, by kontrolować tzw. fermentację masową. Oba naczynia po skończonej pracy można bez problemu umyć w zmywarce.
Przy takim zaawansowaniu nikogo raczej nie zdziwi fakt, że jest też aplikacja na iOS i Androida, która oferuje gotowe tryby m.in. dla chleba rzemieślniczego, tradycyjnego, ciasta na pizzę, focacci czy nawet domowego jogurtu. Na podstawie spływających z czujników danych, telefon wyśle nam powiadomienie dokładnie w momencie, gdy ciasto będzie gotowe do formowania bochenka, a potem – kiedy osiągnie absolutne maksimum swoich możliwości i należy je natychmiast wrzucać do nagrzanego piekarnika. Koniec z ciągłym zerkaniem pod ściereczkę i niepewnością.

Aplikacja zapisuje też historię każdego pieczenia, tworząc wykresy temperatur i poziomu CO₂. Jeśli więc uda się nam upiec chleb życia, możemy jednym kliknięciem odtworzyć dokładnie te same warunki przy następnej okazji. To akurat uważam za genialne, bo samodzielnie ciężko byłoby coś takiego uzyskać.
A teraz najważniejsze – ile ta chlebowa przyjemność kosztuje? Jak na tak zaawansowany sprzęt, cena w kampanii crowdfundingowej wygląda nadzwyczaj sensownie. Kompletny zestaw Doubot można obecnie wesprzeć na Kickstarterze kwotą 159 dolarów (około 600 złotych). Gdy urządzenie trafi do regularnej sprzedaży detalicznej, jego cena ma wzrosnąć do 299 dolarów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem produkcyjnym, pierwsze paczki trafią do domowych piekarzy w grudniu tego roku, czyli idealnie na pieczenie świątecznego chlebka.

Czy to się opłaca? To jak zwykle zależy. Ja bym w to nie inwestowała, bo do większości podobnych hobby mam raczej słomiany zapał, ale jeśli ktoś na poważnie myśli o robieniu własnego pieczywa, to może być świetny gadżet. Zwłaszcza dla początkujących, którzy wiecznie wątpią w swoją intuicję, choć i zaawansowani pasjonaci szukający powtarzalnych, idealnych rezultatów powinni być z tego zadowoleni.
