Dusiciel:  reaktywacja

Ponieważ tak długie milczenie nie było zgodne ze sposobem działania seryjnych zabójców, policjanci z Wichity uznali, że sprawca brutalnych morderstw nie żyje lub wyjechał z miasta. Z błędu wyprowadził ich list, który w 2004 r. trafił do redakcji lokalnej gazety. Autor podpisany jako Bill Thomas Killman (B.T.K.) opisał w nim morderstwo, którego dokonał w 1986 roku. Jako dowód przysłał zdjęcia z miejsca zbrodni i prawo jazdy ofiary.

Kolejne przesyłki od B.T.K. trafiły też do stacji telewizyjnej, miejskiej biblioteki, firmy kurierskiej UPS oraz policji. Zawierały m.in. przyznanie się do dwóch kolejnych zbrodni z lat 1985 i 1991, zdjęcia ze scenami przemocy i krępowania dzieci, prawo jazdy jednej z ofiar a także lalkę Barbie ze związanymi rękami i nogami oraz głową owiniętą folią. Była to oczywista aluzja do sposobu, w jaki 30 lat wcześniej została zamordowana 9-letnia Josephine Otero.

Jedna z przesyłek zawierała także autobiografię mordercy, ujawniającą (jak się później okazało) wiele prawdziwych szczegółów z jego życia.

B.T.K. proponował również policji, że dostarczy więcej informacji na temat swój i popełnianych przez siebie morderstw, ale tylko na komputerowej dyskietce. Pytał, czy istnieje techniczna możliwość sprawdzenia, przez kogo dyskietka została nagrana. Funkcjonariusze podjęli grę i przez ogłoszenie w lokalnej gazecie, będące w rzeczywistości uzgodnionym w mordercą szyfrem, odpowiedzieli, że takiej możliwości nie mają.

Był to oczywiście blef. Kiedy w lutym 2005 roku dyskietka dotarła do stacji telewizyjnej w Wichita, sprawy potoczyły się błyskawicznie. Wezwani do pomocy specjaliści z FBI natychmiast ustalili, że były na niej czterokrotnie zapisywane różne pliki przez użytkownika o imieniu „Dennis”, m.in. na komputerach miejscowego Chrześcijańskiego Kościoła Luterańskiego.

Teraz wystarczyło już tylko wpisać na stronie Google słowa „Dennis” i „Christ Lutheran Church Wichita”, aby pojawiło się nazwisko mordercy. Okazał się nim 60-letni Dennis Rader, przewodniczący rady parafialnej, pracujący jako inspektor ds. zwierząt w urzędzie miejskim.

Rader przyznał się do zabójstw, za co został skazany na 10-krotne dożywocie. Na pytanie policjantów, dlaczego po 25 latach postanowił znów zaryzykować i przekazać policji wskazówki, odpowiedział, że powodem była napisana o nim książka „Koszmar z Wichita: Polowanie na dusiciela B.T.K”.

„Chciałem opowiedzieć tę historię własnymi słowami. Poza tym moje dzieci podrosły i miałem więcej czasu” – wyznał morderca.