Mighton zidentyfikował dwa główne problemy w sposobie nauczania matematyki. Po pierwsze, przeciążamy dziecięce mózgi, zbyt szybko przechodząc od konkretu do abstraktu, co nakłada zbyt duży nacisk na pamięć roboczą. Po drugie, dzielimy zajęcia według umiejętności, tworząc hierarchie, które wyłączają najsłabszych uczniów, nie przynosząc jednocześnie korzyści najlepszym. Krytycy twierdzą, że wszyscy dobrzy nauczyciele podchodzą do problemów pod wieloma kątami, jednak wielu nauczycieli zmaga się z własnym lękiem matematycznym, a badania dowodzą, że następnie nieświadomie przekazują ten lęk swoim uczniom. Niestety, dzieje się tak również w przypadku rodziców.


Dlaczego matematyka sprawia tyle problemów?

Mighton argumentuje, że w ciągu ostatniej dekady USA i Kanada skłoniły się ku samodzielnemu odkrywaniu matematyki przez dzieci, dzięki któremu mają one możliwość badania różnych koncepcji.  "Lekcje oparte na odkrywaniu w mniejszym stopniu koncentrują się na problemach, które można rozwiązać stosując ogólną zasadę, procedurę lub formułę (np. "znajdź obwód prostokąta o długości pięciu metrów i szerokości czterech metrów"), a w większym na złożonych problemach opartych na rzeczywistych przykładach, które można rozwiązać na więcej niż jeden sposób i mają więcej niż jedno rozwiązanie ("używając sześciu kwadratowych płytek, stwórz model patio o możliwie najmniejszym obwodzie")" – wyjaśnił w magazynie “Scientific American”. 


Według matematyka dużym problemem jest również hierarchizowanie w klasach – nauczyciele często zakładają, że około 20% klasy osiąga słabsze wyniki, 60% jest w środku, a 20% przewyższa pozostałych, co prowadzi do dwu- lub trzypoziomowego zakresu umiejętności w jednej klasie. Mighton twierdzi, iż problem polega na tym, że wszyscy martwią się o to, że dzieci z górnych widełek się nudzą, ignorując potrzeby tych, które mają problemy z nauką. "Nasze dane pokazują, że jeśli uczysz całą klasę, to cała klasa radzi sobie lepiej" – mówi.

Powodem jest to, że dzieci bardzo wcześnie zaczynają porównywać siebie do innych i decydują, czy są "ludźmi matematyki", czy też nie. Dzieci, które zdecydują, że nie są matematykami, są zagrożone rozwojem czegoś, co psycholog z Uniwersytetu Stanford Carol Dweck nazywa "ustalonym" sposobem myślenia – uważają, że ich talenty są wrodzone i nie można ich poprawić. Trzydzieści lat badań nad schematami myślenia pokazuje, że dzieci o “ustalonym” sposobie zazwyczaj podejmują mniejsze ryzyko i nie osiągają lepszych wyników niż ci, którzy uważają, że ich wysiłki mają znaczenie.


Matematyka jest jak drabina 

Podejście Mightona, zwane także nauczaniem opartym na problemach, oznacza, że rolą nauczycieli nie jest wkładanie dzieciom do głowy gotowych rozwiązań, ale umożliwienie im współpracy w celu znalezienia rozwiązań złożonych, realistycznych problemów, do których można podejść w różny sposób i uzyskać różne wyniki. 

Cytując przeprowadzone wcześniej badania mózgu, Mighton twierdzi, że uczniowie odnoszą większe sukcesy w matematyce, gdy nauczanie jest podzielone na małe elementy, które są dokładnie wyjaśnione, a następnie regularnie praktykowane.

Nikki Aduba, która pomogła przetestować metodę Mightona w kilku londyńskich szkołach, powiedziała, że matematyk opracował kroki nauczania tak ostrożnie, że praktycznie każdy może zrozumieć tę dziedzinę. Wielu tamtejszych nauczycieli przyjęło to podejście bardzo pozytywnie, a wielu z nich twierdzi, że program matematyka uświadomił im, że istnieje wiele rozwiązań jednego problemu.

Według innych osób korzystających z metody Mightona przyznaje, że to właśnie małe kroki sprawiły, iż matematyka stała się przystępna i pozwoliły niektórym uczniom po raz pierwszy doświadczyć sukcesów w tej dziedzinie, a to pociągnęło za sobą motywację do kontynuowania wysiłków i zburzenie przekonania, że matematyka nie jest dla nich.

Mighton mówi, że małe kroki są w tym przypadku kluczowe: "Nie idę dalej, dopóki wszyscy nie zrozumieją zagadnienia. Matematyka jest jak drabina – jeśli przegapisz krok, trudno wspiąć się wyżej”.


Matematycy mają duże ego

Podczas gdy wielu ludzi próbuje promować swoje metody jako nowatorskie, Mighton jako pierwszy przyznaje, że to, czego uczy, jest znane od lat.  Uważa, że matematyka została mocno przeceniona, a jedyną rzeczą, jakiej potrzebują uczniowie i nauczyciele, jest właściwe rozłożenie całej wiedzy i poskładanie jej jak puzzle.

Matematycy "mają duże ego, więc nie powiedzieli nikomu, że matematyka jest łatwa" - – powiedział na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos – "Już ponad 100 lat temu logicy udowodnili, że można ją podzielić na proste kroki." 

Istnieją namacalne dowody na sukces programu Mightona. Kiedy w latach 2013-14 jedna z podstawówek na Manhattanie testowała metodę na czwartych klasach, doświadczyła największego wzrostu wyników z matematyki w całym Nowym Jorku. Teraz korzysta z niego każda klasa w szkole.

Program został wprowadzony również w Lambeth, jednej z najbiedniejszych dzielnic Londynu, gdzie ponad 450 uczniów osiągnęło najgorsze wyniki w mieście. W czasie, gdy zaczynali, 14% osiągało minimalne dopuszczalne wyniki w nauce, a po 2 latach nauki metodą Mightona aż 60% klasy zdało obowiązkowy egzamin szóstoklasisty (Key Stage 2). Dyrekcja i nauczyciele londyńskiej szkoły twierdzi, że nowy program zadziałał genialnie, zwłaszcza w przypadku dzieci, które wykazywały największe problemy w przyswajaniu tajników matematyki.

Program JUMP Math jest obecnie używany przez 15 000 dzieci w ośmiu stanach USA, ponad 150 000 w Kanadzie i około 12 000 w Hiszpanii.