Interesowało mnie, jak widoczne są odciski palców, jak mat radzi sobie z codziennymi, czasem uporczywymi śladami użytkowania, czy łatwo go wyczyścić i czy podczas gotowania rzeczywiście można zauważyć różnicę. A przy okazji okazało się, że sama powierzchnia to jedno, ale równie ciekawe jest to, co kryje się pod nią. A Amica umieściła sporo nowoczesnych funkcji, które mają po prostu ułatwiać gotowanie.
Mat przyciąga wzrok, ale szybko doceniłam go z innego powodu
Pierwsze wrażenie jest oczywiście wizualne. Czarna, matowa powierzchnia wygląda nowocześnie i subtelnie rozprasza światło. Dzięki temu płyta dobrze komponuje się z matowymi frontami, kamiennymi blatami czy ciemnymi elementami zabudowy. Sama lubię takie spokojne, minimalistyczne wykończenie i tutaj dokładnie taki efekt dostałam.
Znacznie ciekawsze okazało się jednak to, co dzieje się po rozpoczęciu gotowania. Płytę indukcyjną obsługuje się dotykowo, więc palce regularnie lądują na panelu. Do tego dochodzi poprawianie garnków, przekładanie naczyń czy zwykłe przygotowywanie składników. Amica deklaruje, że na matowej powierzchni odciski palców i smugi są mniej widoczne. I właśnie słowo „mniej” jest tutaj ważne. To nie jest powierzchnia, na której zabrudzenia przestają istnieć. Po prostu codzienne ślady nie zwracają na siebie tak mocno uwagi.
Dla mnie to jedna z tych cech, które trudno docenić na zdjęciu produktowym, a znacznie łatwiej podczas normalnego użytkowania. Kuchnia nie jest przecież pomieszczeniem pokazowym. Coś się rozleje, zostaną krople po mokrej pokrywce, czasami pryśnie sos albo tłuszcz. Nie chcę przy tym myśleć o każdym dotknięciu powierzchni. Mat sprawia, że drobne ślady są wizualnie mniej natarczywe, a płyta nadal wygląda estetycznie pomiędzy kolejnymi porządkami.


Matowa nie znaczy trudniejsza do wyczyszczenia
Przy pierwszym kontakcie z matem miałam jedną wątpliwość: skoro powierzchnia wygląda inaczej, to czy jej pielęgnacja również będzie bardziej wymagająca? W przypadku tej płyty nie zauważyłam, żeby mat oznaczał skomplikowane sprzątanie. Przeciwnie. Codzienne zabrudzenia usuwały się bardzo sprawnie i bezproblemowo. Do standardowego czyszczenia producent zaleca miękką ściereczkę i delikatny środek czyszczący. Amica podkreśla także łatwość czyszczenia jako jedną z cech tej matowej powierzchni.
To ważne, bo podczas gotowania zabrudzenia są po prostu nieuniknione. Krople wody wokół garnka, tłusty ślad czy resztki jedzenia nie stanowią dla mnie żadnej sensacji. Istotniejsze jest to, co dzieje się później. Tutaj nie potrzebuję żadnego specjalnego rytuału pielęgnacyjnego tylko dlatego, że powierzchnia jest matowa.
Podoba mi się też, że mat nie jest rozwiązaniem, które wymaga ode mnie zmiany przyzwyczajeń. Nadal mam do czynienia z płaską, szklaną powierzchnią, którą po gotowaniu mogę po prostu sprawnie doprowadzić do porządku. Dodatkowym plusem jest to, że drobne smugi i odciski nie dominują wizualnie już chwilę po zakończeniu sprzątania.


Garnki, patelnie i odporność, która ma znaczenie na co dzień
Powierzchnia płyty indukcyjnej jest miejscem roboczym, więc trudno oczekiwać, że za każdym razem będę odkładała wszystkie garnki z delikatnością i tkliwością. Kuchnia to żywy, wręcz dziki organizm. Podczas gotowania naczynia przesuwam, poprawiam ich położenie i czasem robię to odruchowo i bez zastanowienia. Dlatego zainteresowała mnie również deklarowana odporność matowego szkła.
Według Amica powierzchnia zastosowana w tej płycie jest czterokrotnie bardziej odporna na zarysowania i trzykrotnie bardziej odporna na uderzenia. Liczby te pochodzą z wewnętrznych badań porównawczych producenta przeprowadzonych w warunkach laboratoryjnych na szybach z powłoką matową i standardowych powierzchniach. Testy odporności na uderzenia obejmowały między innymi upuszczanie stalowej kuli o masie 0,5 kg i garnka ważącego 4,5 kg, natomiast odporność na zarysowania badano poprzez przesuwanie papieru ściernego z obciążeniem.
Bardzo podoba mi się świadomość, że powierzchnia została zaprojektowana z myślą o intensywnym, codziennym użytkowaniu, a nie wyłącznie o wyglądzie. Badania wytrzymałości producenta według mnie potwierdzają, że to jest już różnica, która po prostu ma znaczenie w kuchni. Przesuwanie garnków i patelni czy przypadkowy kontakt z ostrzejszym przedmiotem nie stanowią po prostu problemu. Sama podczas korzystania nie zauważyłam absolutnie żadnych zarysowań. I to jest naprawdę bardzo ważne, bo przecież jest ona sprzętem używanym przez lata, a nie dekoracją, której nigdy nie dotykamy.



Mat to tylko powierzchnia. Pod nią dzieje się znacznie więcej
Tak jak wspominałam, płyta, z której korzystałam, nie ogranicza się jednak do samego wykończenia. W pierwszej kolejności zwróciłam uwagę na HobControl Pro. Płyta oferuje cztery gotowe programy temperaturowe: 40 stopni do topienia, 70 stopni do duszenia, 90 stopni do gotowania na wolnym ogniu oraz 200 stopni do grillowania. Algorytm kontroluje pracę pola i dobiera moc tak, żeby utrzymywać odpowiednie warunki.
Program topienia przydaje się chociażby przy czekoladzie czy klarowaniu masła, bo łatwo tutaj przesadzić z temperaturą. Wybieram odpowiedni tryb i nie muszę cały czas ręcznie regulować mocy. Podobnie wygląda to przy gulaszu, sosie czy daniu, które powinno spokojnie gotować się na wolnym ogniu. To funkcje, które nie zmieniają sposobu, w jaki gotuję, ale zdejmują ze mnie część pilnowania temperatury.
Do tego dochodzi 14-stopniowy slider do regulacji mocy. Sterowanie jest dotykowe i pozwala precyzyjnie ustawić intensywność grzania bez przeklikiwania się przez kolejne poziomy. Jest też PowerBooster dostępny na czterech polach. Według producenta zwiększona moc pozwala zagotować 0,4 litra wody nawet w około 60 sekund.

Większe naczynie? Płyta sama może połączyć pola
Model PIT6541PHTSUNHC 3.0BL MATT ma również AutoBridge. W nim dwa sąsiadujące pola mogą zostać automatycznie połączone w jedną większą strefę grzania po wykryciu dużego naczynia. To przydaje się przy brytfannie, większej patelni czy podłużnym garnku, który nie mieści się wygodnie na pojedynczym polu.
Lubię takie rozwiązania właśnie dlatego, że ułatwiają mi gotowanie i ograniczają liczbę rzeczy, którymi muszę zajmować się ręcznie. Stawiam większe naczynie i mogę wykorzystać odpowiednio większą powierzchnię grzania. Do tego dochodzi Hob&Go, czyli automatyczna aktywacja pola po ustawieniu na nim garnka.
Jeszcze jeden poziom automatyzacji pojawia się przy kompatybilnym okapie. HoodConnect Pro pozwala połączyć go z płytą, a system może monitorować intensywność gotowania i odpowiednio dostosowywać moc pracy okapu. W razie potrzeby można również sterować nim ręcznie bezpośrednio z płyty.


Po czasie mat przestał być dla mnie tylko kwestią wyglądu
Więc tak – zaczęłam od estetyki, bo właśnie ona jako pierwsza zwraca uwagę. Po czasie znacznie ciekawsze stało się jednak to, jak ta powierzchnia zachowuje się podczas normalnego gotowania. Odciski i smugi są mniej widoczne, samo szkło pozostaje gładkie i łatwe do czyszczenia, a sam sprzęt jest naprawdę bardzo odporny na zarysowania i uderzenia.
Do tego dochodzi funkcjonalność samej płyty. HobControl Pro, 14 poziomów mocy, PowerBooster, AutoBridge i HoodConnect Pro sprawiają, że urządzenie jest nowoczesne, praktyczne, a przy tym bardzo estetyczne. Dla mnie to właśnie najlepsze połączenie. Dostaję sprzęt, który bardzo mi się podoba, ale jego wygląd nie przesłania wygody codziennego użytkowania.



