Podczas wojny domowej (1861–1865) między stanami północnymi zrzeszonymi w wiernej prezydentowi Unii a zbuntowanymi konfederatami ze stanów południowych, zatoka Hampton Roads miała ogromne znaczenie strategiczne. Uchodząca do niej rzeka James prowadziła do stolicy południowców Richmond, a poprzez pobliską zatokę Chesapeake można było dostać się do Waszyngtonu i na Atlantyk. Kiedy stan Wirginia wystąpił z Unii, w ręce konfederatów dostały się stocznie i doki w okolicy Norfolk. Wcześniej Południe praktycznie nie miało własnej floty. Blokada zatoki wprowadzona przez Unię miała zapobiec swobodnemu przemieszczaniu broni i wojska w głąb stanu drogą wodną. Mogło to zagrozić stolicy Unii Waszyngtonowi. Blokada portów Południa miała ponadto pomóc w natarciu na stolicę konfederatów Richmond.

Stodoła na tratwie

Aby uzyskać przewagę na morzu, konfederaci zbudowali na bazie dawnej drewnianej fregaty parowej USS Merrimack protopancernik CSS Virginia. Merrimack został spalony i zatopiony w 1861 r. w Norfolk przez wojska Unii, by nie wpadł w ręce wroga. „Opancerzona stodoła” konfederatów – jak niektórzy nazywali Virginię – miała ochronny pancerz z żelaza grubości 102 mm, 10 dział oraz – jak rzymskie galery! – taran na dziobie. Co ważne, ochronny pancerz kończył się na linii wody, pod nią kadłub był drewniany. Przypominała „metalowy dach stodoły postawiony na tratwie”. Była ciężka, powolna, ale odporna na pociski armatnie.  Wieści o nowej broni konfederatów rozeszły się błyskawicznie. Unia musiała szybko zbudować jednostkę, która mogłaby stawić czoło Virginii. 

Z pomocą jankesom przyszedł szwedzki emigrant John Ericsson, utalentowany inżynier i wynalazca. Pracując w Ameryce, opatentował w 1836 r. śrubę napędową, która zastąpiła w statkach parowych koło łopatkowe. Wynalazek zwiększył prędkość i wydajność jednostek pływających. Ericsson przystąpił do konkursu Komisji Marynarki Wojennej na przygotowanie modelu prototypowego pancernika. Jednak w Waszyngtonie jego propozycję odrzucono. „Zabierz tę małą rzecz do domu i oddawaj jej cześć – jeden z oceniających powiedział do Ericssona. – Nikt nie widział niczego podobnego w niebie, pod wodą i na ziemi”. Dla konstruktora mógł być to komplement... Nie wiązały się z nim jednak żadne korzyści.

Ericsson spróbował zdobyć przychylność samego prezydenta Lincolna. Wysłał do niego list, podkreślając, że jego wiedza i zdolności praktyczne przewyższają umiejętności innych inżynierów... Początkowo nawet osobista interwencja prezydenta nie przekonała Komisji Marynarki Wojennej. W końcu jednak Ericsson wygrał. Po długich negocjacjach unioniści postanowili zrealizować projekt budowy niezwykłego pancernika, ale na rygorystycznych warunkach chroniących interesy marynarki wojennej. Zgodzili się wyłożyć 275 tys. dolarów pod warunkiem, że okręt zda test, czyli wygra bitwę... Gdyby Monitor zatonął, konstruktor pozostanie z masą „żelastwa” i zostanie obciążony kosztami budowy. Okręt zbudowano w błyskawicznym tempie – w 108 dni.

Ogniem i taranem

Bitwa na zatoce Hampton Roads rozpoczęła się 8 marca 1862 r. około 13. Protopancernik Virginia razem z pomocniczymi drewnianymi jednostkami: Raleigh, Beaufort, Patrick Henry, Jamestown i Teaser wyruszyły na blokującą porty Konfederacji flotę Unii. Jankesi nie spodziewali się ataku. Nad pokładami powiewało mokre pranie, rozleniwieni marynarze siedzieli na burtach. Dopiero widok zbliżającego się w szybkim tempie nieprzyjaciela wywołał pełną, choć spóźnioną mobilizację. 

Gdy okoliczni mieszkańcy dostrzegli flotę konfederatów z Virginią na czele, tłumy ludzi na lądzie i w małych łodziach spieszyły, by przyjrzeć się nieuchronnej bitwie. Zachowane z okresu bitwy źródła, głównie „Historia militarna Konfederatów”, wspominają, że wszystkie okoliczne środki wodnej lokomocji – od holowników do małych łódek – zapełniły się widzami. Panowała jednak absolutna cisza, potęgująca grozę sytuacji.

„Pływająca stodoła” zaatakowała najpierw dwa klasyczne drewniane okręty USS Congress i USS Cumberland. Dowódca pierwszego Joseph Smith wierzył, że salwa z dział burtowych zniszczy żelazny okręt. Był więc zaskoczony, widząc, jak pociski odbijają się od burt, nie wyrządzając szkody kadłubowi Virginii. Naoczny świadek, oficer Unii Austin Pendergrast w raporcie z bitwy napisał, że wszystko działo się tak błyskawicznie, iż fregata Congress nie zdążyła użyć nawet swoich rufowych dział, ponieważ „szybko zostały one unieruchomione, a ich obsługa zmieciona za burtę strasznym ogniem z dział nieprzyjaciela”. Załoga drugiego okrętu miała nadzieję, że nowe rufowe gwintowane działa obrotowe zdołają przebić pancerz Virginii. Niestety wystrzelone pociski nie wyrządziły pancerzowi żadnej szkody i eksplodowały w powietrzu, odbijając się od burt. Ogień Virginii zaś był piorunujący, niszcząc wrogie jednostki. Ponadto po zbliżeniu się okręt uderzał w drewniane burty taranem umieszczonym na dziobie. W ten sposób poszedł na dno Cumberland. Jeden ze służących na nim oficerów George Morris napisał we wspomnieniach: „Po staranowaniu woda w ładowniach podnosiła się tak szybko, że pompy nie nadążały z jej usuwaniem, okręt przechylił się na lewą burtę, wybuchł ogień, każdy próbował się ratować, skacząc za burtę. Nie można było nawet uratować rannych i cierpiących (…). Mogę powiedzieć, że wszyscy wykonali swoją powinność i tonęliśmy, mając na topie amerykańską flagę”.