Na nagraniach z nocy z 24 na 25 lipca widać bardzo jasną kulę spadającą z nieba, która ciągnie za sobą ognisty ogon. Obiekt nie dociera do ziemi, a na chwilę przed zetknięciem z horyzontem rozbłyska nagłym światłem i znika. Rozbłyskowi towarzyszy huk. Taki widok zarejestrowały kamery zamontowane przed okolicznymi posesjami oraz miejski monitoring.

Hałas wywołany przez eksplozję meteoru zaskoczył wielu mieszkańców norweskiej stolicy. Część z nich postanowiła zgłosić nietypowy incydent, więc służby ratunkowe i porządkowe odebrały tej nocy wiele telefonów. Jak dotąd nie zgłoszono jednak żadnych obrażeń ani szkód wyrządzonych przez kosmiczną skałę – powiedziała norweska policja.

Meteor leciał z prędkością 72 tys. km na godzinę

Norweska Sieć Meteorów (Norsk Meteornettverk, NMN) – grupa monitorująca aktywność meteorów – przeanalizowała dostępny materiał wideo i podała, że meteor mógł ważyć co najmniej 10 kg, poruszał się z prędkością 72 tys. km na godzinę (16,3 km/s) i rozświetlał niebo przez pięć do sześciu sekund. Fala ciśnienia wywołana przez lecący meteor mogła też spowodować silny podmuch wiatru.

Morten Bilet, kolekcjoner meteorytów i członek NMN, powiedział, że meteor najprawdopodobniej „został odbity w kierunku Ziemi”, gdy uderzył w pas asteroid naszego Układu Słonecznego podczas podróży między Marsem a Jowiszem. Jego dokładne pochodzenie jest niemożliwe do ustalenia bez przebadania fragmentów.

NMN dodaje, że dopóki nikt nie odnajdzie kawałków meteorytu, nie można też ustalić czy był to meteoryt kamienny czy żelazny. Te dwa rodzaje różnią się głównie składem. Meteoryt kamienny jest zbudowany głównie z krzemianu magnezu i żelaza. Z kolei meteoryt żelazny to meteoryt z metalicznego żelaza o dużej zawartości niklu.

Meteoryty kamienne zwykle powstają na powierzchni lub skorupie planety lub dużej asteroidy, podczas gdy meteoryty żelazne pochodzą z jądra planety lub asteroidy. Meteoryty żelazne – jako rzadsze – są też o wiele droższe.

Poszukiwania wszystkich fragmentów mogą zająć kilka lat

Łowcom meteorów z Norwegii udało się ustalić, że fragmenty skały najprawdopodobniej spadły „gdzieś w lesie Finnemarka”. To rezerwat przyrody leżący około 60 km od Oslo.

NMN przeprowadziło pierwsze poszukiwania na wskazanym terenie już w niedzielę rano. Członkowie grupy przyznają, że biorąc pod uwagę trudną lokalizację (gęsto zarośnięty las) oraz siłę eksplozji meteoru, odkrycie wszystkich fragmentów może zająć nawet 10 lat.

Choć sam meteor nie był zadziwiająco duży, to był wyjątkowy, ponieważ tak wielu ludzi go widziało i słyszało. Tego typu eksplozje zdarzają się rzadko, a jeden z głośniejszych przypadków miał miejsce w 2013 roku w Czelabińsku w Rosji. Tam wybuch tzw. superbolidu (bardzo szybkiego i bardzo jasnego meteoru) spowodował liczne szkody i zraniło ponad tysiąc osób.

Źródło: Norsk Meteornettverk.