Mickiewicz, skazany w 1824 roku na zsyłkę za działalność w młodzieżowych organizacjach patriotycznych filomatów i filaretów, przez parę lat tułał się po carskim imperium. Napisał w tym czasie m.in. „Sonety krymskie” oraz „Konrada Wallenroda”. Równocześnie pracował jednak nad czymś jeszcze... 

Wieszcz wymyśla internet

„Zajęty był pisaniem osobliwszego dzieła pt. »Historia przyszłości«. Pisze je zaś po francusku i ma już napisanych przeszło 30 arkuszy” – relacjonował znajomy wieszcza, poeta i pisarz Edward Odyniec w liście do innego poety Juliana Korsaka w maju 1829 r. 

Wizja Mickiewicza była imponująca: „Ziemia ma być pokryta siecią kolei żelaznych, które, jak wiesz, budują już w Ameryce i zaczynają na próbę budować w Anglii, a którym Adam ogromną przepowiada przyszłość, twierdząc, że postać świata przemienią. A cóż dopiero mówić o cudach przemysłu, wynalazkach i odkryciach (…)! Jest to świat z Tysiąca Nocy i Jednej; a wszystko tak poetyckie, tak cudowne, a przy tym tak na pozór prawdopodobne, że i pragniesz, żeby tak było i wierzysz, że tak być może. Boję się dotykać szczegółów, bo czuję, iżbym dzisiaj nie skończył. Ale jak nie powiedzieć choć słówka o całych flotach skrzydlatych balonów, latających w powietrzu jak żurawie lub gęsi? O całych miastach domów i sklepów, budowanych z żelaza na kołach, a pędzących po kolejach żelaznych, ze wszech stron lądu, na wielki jarmark pod Lizboną, dokąd znów ocean, w olbrzymich okrętach, przynosi płody innych części świata? Jak nie wspomnieć o Archimedesowych zwierciadłach, ustawionych na ogromnych przestrzeniach w ten sposób, że ogniste litery, odbite w pierwszym, w oka mgnieniu odbijają się w ostatnim? O teleskopach, przez które z balonu można całą Ziemię obejrzeć, a z Ziemi widzieć co się dzieje w jej satelitach? O akustycznych przyrządach, za pomocą których, siedząc spokojnie przy kominku w hotelach, można słuchać dawanych w mieście koncertów, lub wykładów lekcji publicznych itd. A wszystko to opisano tak prosto, tak naturalnie (...). I Adam też na serio utrzymuje, że to wszystko być kiedyś może i musi. A i czemuż by być nie miało? Wieszcz a prorok to jedno; a on jest wieszcz nad wieszcze!”.

Faktycznie. Mickiewicz przewiduje coś na kształt radia („akustyczne przyrządy, za pomocą których można słuchać koncertów”) na 70 lat przed eksperymentami Włocha Marconiego! A także rodzaj telewizji („Archimedesowe zwierciadła, ustawione w ten sposób, że ogniste litery, odbite w pierwszym, w oka mgnieniu odbijają się w ostatnim”) na jakieś 50 lat przed pracami polskiego naukowca Juliana Ochorowicza poświęconymi telewizji i telefonii. A może owe Archimedesowe zwierciadła to raczej coś w rodzaju światłowodowego internetu, o czym wówczas nikt nawet nie śnił?… 

Wieszcz przewidział też rozbudowę kolei oraz przemieszczanie się ludzi i towarów godne czasów globalizacji („miasta domów i sklepów, budowanych z żelaza na kołach, a pędzących po kolejach żelaznych”; „całe floty skrzydlatych balonów”). Są też megateleskopy, przez które da się „z Ziemi widzieć co się dzieje w jej satelitach” i rodzaj stacji okołoziemskich, z których „można całą Ziemię obejrzeć”. 

Wieszcz zdobywa planety

A to jeszcze nie wszystko. „Historia przyszłości” kończyć się ma, jak wie Odyniec od Mickiewicza, „na wejściu Ziemi w stosunki z planetami, a to za pomocą balonów, które naówczas tak mają żeglować po powietrzu, jak dziś okręty po morzu”. Owe rakiety-balony będą nas nieść ku innym cywilizacjom około roku 2200. Czy Mickiewicz sugerował, że „stosunki z planetami” ułożą się pokojowo, czy też zakończą się jak w „Wojnie światów” (1898) Herberta George’a Wellsa – nie wiemy. 

Był jednak Mickiewicz w roku 1829 na pewno bardziej racjonalny niż inny prekursor SF Juliusz Verne, którego bohaterowie dotarli na Księżyc i spotkali się z obcymi cywilizacjami już w 2. połowie XIX w., wystrzeleni w pocisku z gigantycznej armaty („Z Ziemi na Księżyc”, 1865). Polski wieszcz był też większym pesymistą niż Verne. Zwiastował bowiem – koło roku 2000, czyli w naszych czasach – wielki kryzys w Europie. Odyniec donosił, że Mickiewicz pragnął „okazać w losach całych narodów (…) najwyższy szczyt cywilizacji materialnej i najniższy upadek uczucia, ducha i wiary”. Miał ten upadek jednak dotyczyć… tylko męskiej części społeczeństwa! 

Wieszcz wyzwala kobiety

Kobiety bowiem stanowiły ostoję ludzkich uczuć niezależnie od tego, że walczyły o zrównanie praw z mężczyznami: „Jakkolwiek emancypowane już całkiem i porównane we wszystkich prawach z mężczyznami, nie mogą jeszcze się pozbyć owych »starych przesądów« i stanowiąc »Izbę niższą« w obradach sejmowych, stanowią też jedyną opozycją i tamę przeciw absolutnemu panowaniu tego, co Izba wyższa, to jest męska, zowie »czystym rozumem« potępiając wszelkie uczucie”. 

Tu wizja przyszłości Mickiewicza przybierała mroczniejsze barwy (jak Aldousa Huxleya sto lat później w „Nowym wspaniałym świecie”). Europie groziła bowiem inwazja ze Wschodu, napaść Chińczyków! Wielką wojnę kończy w wizji wieszcza „bitwa stoczona przez same kobiety i nieco dwudziestoletnich młodzieńców pod wodzą bohaterki znad Wisły”.

Tyle przekazał Odyniec w liście do Korsaka. Nawet z krótkiego opisu widać, na jak wielu poziomach Mickiewicz trafnie ocenił kierunek, w którym zmierza świat. W kwestii technicznej są to koleje, lotnictwo, nowoczesne środki przekazu i podbój Kosmosu. W sferze obyczajowej – równouprawnienie kobiet i prymat racjonalizmu. W świecie polityki mamy renesans Azji oraz konflikt między Wschodem i Zachodem. 

Wieszcz tworzy science fiction

Nawet jeśli „ojcowie science fiction” jak Verne czy Wells również o tych rzeczach wspominali, to w kilkadziesiąt lat po Mickiewiczu! A w najlepszym razie kilka – jak Edgar Allan Poe z jego kosmiczną „Bujdą balonową” (1844). W istocie spośród dzieł autorów, którzy na trwałe weszli do historii literatury, z wizjami Mickiewicza dałoby się chyba porównać jedynie takie wcześniejsze prekursorskie dzieła SF jak „Mikromegas” (1752) Woltera oraz „Ostatni człowiek” (1826) Mary Wollstonecraft Shelley, twórczyni „Frankensteina”. Bo nie mówimy przecież o filozoficznych utopiach Platona, Campanelli, Morusa, Bacona, Swifta, Rousseau czy nawet Krasickiego. Science fiction to jednak nieco więcej (co oczywiście nie zawsze znaczy „lepiej”). Podobnie nie wymieniamy opowiadań fantastycznych Bułharyna – carskiego agenta i znajomego Mickiewicza, który pomógł mu zbiec z Rosji na Zachód – bo był jednak twórcą z niższej półki.

Dzieło naszego wieszcza, łączące proroctwa technologiczne z refleksją nad duchowością ludzką, z pewnością zapewniłoby Mickiewiczowi poczesne miejsce wśród mistrzów SF, gdyby nie jeden mały problem. „Historia przyszłości” gdzieś przepadła! Dlatego dla młodego Polaka Mickiewicz to „Pan Tadeusz” i „Dziady”, a nie przygoda z futurologią i opowieść o Polce broniącej zachodniej cywilizacji przed chińskim potopem w XXI wieku. A trochę szkoda…

Co mogło się stać z zaginionym dziełem? Wedle historyk literatury prof. Stefanii Skwarczyńskiej wieszcz przed ucieczką na Zachód zostawił je w Petersburgu (dla bezpieczeństwa swego i książki) u Franciszka Malewskiego. Ten zaprzyjaźniony prawnik miał je odesłać do Rzymu na ręce znanej rosyjskiej mecenaski poetów księżnej Zenaidy Wołkońskiej. Nie wiadomo, czy dzieło opuściło Petersburg, nie wiadomo więc też, gdzie go szukać

Wieszcz przewiduje rzeź Berlina i wygraną nad Rosją

Sam Mickiewicz raczej swojej książki nie zniszczył. Choć warto tu podkreślić jedną rzecz. Potrafił niszczyć inne wersje „Historii przyszłości” (pracował nad nimi przez kolejnych kilkanaście lat), obejmujące odmienne czasy, opisujące je pod innym kątem i w odmiennym literackim stylu. Z ich szczęśliwie zachowanych fragmentów wynika, że w zasadzie nie poruszały już wątków technologicznego postępu, a skupiały się na sprawach historiozoficznych i politycznych. Niczym podręcznik historii opowiadały o rychłej powszechnej rewolucji, o roli rodu Napoleona w obaleniu starych porządków, o rzezi Berlina przez wojska proletariuszy (!), o ewentualnym zdominowaniu Europy przez Rosję i o wielkiej wojnie, w której Polacy zwyciężają Rosjan nad rzeką Oką (!). Proroctwa technologiczne to już tylko tło, choć można znaleźć takie smaczki jak zastąpienie nazwisk cyferkami (takimi naszymi NIP-ami), nowe urządzenia (wodnica publiczna), urzędy (Wielki Bakałarz) i waluty (w odrodzonej Polsce płaci się „kościuszkami”!). 

Jedne z tych proroctw mają charakter bardziej poważny, inne mniej. Przykładem krótki futurystyczny utwór Mickiewicza pt. „Wyjątki z listu do jednego z redaktorów” prezentujący ni mniej ni więcej tylko artykuł z przyszłości (z „Gazety Szawelskiej” z 1899 roku). „Dzień wczorajszy (1 junii) był dla naszego miasta wojewódzkiego dniem wielkiej uroczystości. Poświęcaliśmy wodnicę publiczną. Gmach ten, jak wiadomo, wzniesiony z dobrowolnych składek województwa, kosztował dwa miliony kościuszków i może uchodzić za jeden z najwspanialszych w Polsce, teraz tyle liczącej budów olbrzymich – czytamy w nim. – Wybraliśmy dzień 1 junii na poświęcenie, bo właśnie teraz zjechał do nas sławny Wódz nasz, który świeżym zwycięstwem nad Oką zapewnił wolność Rzeczypospolitej Syberyjskiej. Wódz nasz młody jest rodem z Szawel” (miasto na obecnej Litwie, niedaleko Kłajpedy, kiedyś znane m.in. z akcji zbrojnych podczas polskich narodowych powstań; przyp. red.).

Trudno powiedzieć, czy „Historie przyszłości” – gdyby wszystkie się zachowały – przynajmniej chronologicznie stworzyłyby spójną całość. Z pewnością późniejsze wersje nie mają już mocy tej pierwszej, relacjonowanej przez Odyńca. Wisielczy humor, gry słowne i wielkie nadzieje na przyszłość nie porywają tak jak „Archimedesowe zwierciadła”, „miasta domów i sklepów, budowanych z żelaza na kołach, a pędzących po kolejach żelaznych” oraz „wejście Ziemi w stosunki z planetami”. Jakby na Zachodzie Mickiewicza znudziło śledzenie, w jakim kierunku idzie technologia i co może nam zaproponować. 

Autorem ilustracji do artykułu jest Igor Morski, artysta od lat współpracujący z redakcją Focusa. Więcej prac na jego stronie internetowej.