Algorytm kierujący sztuczną inteligencją zdolną do (maszynowego) uczenia się mógłby zapewnić bliskim zmarłej osoby wrażenie, że rozmawiają z utraconym członkiem rodziny czy przyjacielem. Według wpisu z amerykańskiego urzędu patentowego bot korzystałby z obrazów, zapisów dźwiękowych, wpisów z mediów społecznościowych oraz maili.

Microsoft dopuszcza możliwość, że uczyć go mógłby ciężko chory człowiek planujący zostawić po sobie cyfrowego „ducha”, albo ktoś do celów komercyjnych budując bota np. postaci historycznej. Idea cyfrowego wskrzeszania nie jest nowa. Stanowi m.in. treść odcinka „Be Right Back” serialu Black Mirror. Tam główna bohaterka ze śladów pozostawionych w sieci przez zmarłego ukochanego tworzy najpierw chatbota, by potem stworzyć na jego podstawie zalążek osobowości w ciele robota.

Jak zauważają autorzy wpisu na temat kontrowersyjnego patentu w serwisie The Conversation, brytyjscy prawnicy zajmujący się mediami i technologiami cyfrowymi, „przedstawiciele Microsoftu sami przyznali, że koncepcja +takiego chatbota+ też ich niepokoi i nie mają planów jego tworzenia”. Już 6 lat temu AI przeszedł Test Turinga, czyli oszukał człowieka, że ów ma do czynienia z drugim człowiekiem a nie maszyną. Gdy więc technologia jest dostępna, podobnie bogactwo danych osobowych jakie ludzie zostawiają w sieci, bariera etyczna wydaje się najmniejszą przeszkodą.

Edina Harbinja wykładająca prawo mediów na Aston University i prof. Lilian Edwards z Newcastle Law School na uczelni w Newcastle zwracają uwagę na zasadniczy problem dotyczący „cyfrowego zmartwychwstania”: nie ma przepisów, które by tego zabroniły.
Prawo do prywatności po śmierci to coś absolutnie płynnego. W obecnym stanie prawa nie ma możliwości, by ktoś za życia zdecydował, że nie chce by po śmierci tworzono bota na jego obraz i podobieństwo. Luki w prawie bardzo chętnie wykorzystuje się w odniesieniu do innych sfer życia, czemu więc nie śmierci.

Microsoft nie jest jedyną firmą zainteresowaną cyfrową rezurekcją. Eternime tworzy algorytmy AI na życzenie klientów szykujących się na odejście z tego świata. Zbudowała już chatbota zasysającego z sieci wszelkie możliwe informacje, łącznie z danymi o geolokacji, aktywności fizycznej, zdjęciami i wszystkim, co wie o nas Facebook. Na tej podstawie buduje interaktywnego avatara aktywowanego po śmierci klienta. Możliwość „ożywienia” zmarłego członka rodziny jest więc za rogiem.

 W przypadku Wielkiej Brytanii, o której piszą autorzy tekstu w The Conversation, „prawo jest niespójne” w odniesieniu do sposobu traktowania cyfrowych danych pozostawionych przez zmarłego (dla jasności, piszemy tu naszych śladach w sieci a nie o dobrach cyfrowych jak wirtualna waluta/kupione treści etc. stanowiące problematykę cyfrowego prawa spadkowego). W Unii Europejskiej prawo chroni tylko dane żywych. Pozostawia to więc miejsce rządom państw członkowskich na samostanowienie w kwestii cyfrowych danych pozostawionych przez zmarłych. Estonia, Francja, Włochy czy Łotwa mają już odpowiednie przepisy.