Na platformie Kickstarter zadebiutował właśnie tytanowy minizestaw narzędziowy, który wielkością przypomina paczkę gum do żucia, a funkcjonalnością i wytrzymałością bije na głowę tradycyjne, ciężkie rozwiązania.
Lekkość tytanu z mechanizmem do zadań specjalnych
Projektanci TiNexus zrezygnowali z upychania na siłę dziesiątek zbędnych funkcji, skupiając się na stworzeniu w pełni profesjonalnej, a zarazem ultralekkiej grzechotki stworzonej do codziennego noszenia. Podczas gdy klasyczne, warsztatowe narzędzia tego typu ważą przynajmniej 60 gramów, ten kieszonkowy potwór waży zaledwie 32,1 grama przy wymiarach 60 x 108,5 mm. Taki wynik udało się osiągnąć dzięki sprytnemu usunięciu zbędnego materiału z obrotowego środka konstrukcji, co – jak zapewniają twórcy – w żaden sposób nie osłabiło wytrzymałości samego mechanizmu. Całą obudowę wycięto z niezwykle trwałego, odpornego na korozję tytanu klasy 5 (Grade 5).

Jednak najważniejszy jest tutaj zaawansowany, 72-zębowy mechanizm grzechotki z minimalnym, zaledwie 5-stopniowym kątem obrotu. Dla porównania, większość tradycyjnych narzędzi potrzebuje około 15 stopni ruchu, by przeskoczyć na kolejny ząbek, co czyni je bezużytecznymi w ciasnych zakamarkach. TiNexus bez problemu poradzi sobie w szczelinach o szerokości zaledwie 10 mm, a w takowych większość innych już by poległa. Dodatkowo wbudowany przełącznik kierunku pozwala na błyskawiczną zmianę trybu pracy między dokręcaniem a odkręcaniem bez konieczności odrywania narzędzia od śruby.
Magnetyczny schowek i sprytna dźwignia
Prawdziwym majstersztykiem projektowym jest zintegrowany, magnetyczny organizer na końcówki. Zapomnijcie o noszeniu osobnych, plastikowych pudełek. Wewnątrz tytanowej obudowy ukryto rozkładane, dwustronne płytki, które mieszczą aż 20 standardowych, 1/4-calowych końcówek. Każde gniazdo ma indywidualny, mocny magnes, który pewnie trzyma końcówki na swoim miejscu i zapobiega ich zgubieniu w terenie.

Gdy przyjdzie nam zmierzyć się z zapieczoną śrubą, z pomocą przyjdzie zintegrowany przedłużacz, który przesuwa punkt przełożenia siły o 45 mm w przód. Może on pracować w dwóch konfiguracjach:
- Tryb L (L-Mode): przedłużka blokuje się pod kątem 90 stopni względem rękojeści, tworząc potężną dźwignię do zadań wymagających ogromnego momentu obrotowego.
- Tryb I (I-mode): ramię pozostaje w linii prostej z narzędziem, ułatwiając dotarcie do głęboko osadzonych śrub.
Kiedy przyjrzymy się bliżej, to łatwo zauważyć, że na obudowie nie ma żadnych przycisków. To również sprytnie rozegrano. Aby wysunąć przedłużenie z dedykowanego schowka, wystarczy delikatnie stuknąć narzędziem o dłoń, a magnesy natychmiast zwolnią blokadę. Po skończonej pracy wystarczy zbliżyć element do bazy, by magnetyczny zatrzask z powrotem wciągnął go na miejsce. Standard 1/4 cala sprawia, że gadżet obsłuży ponad 95% codziennych wyzwań – od szybkiej regulacji roweru, przez naprawę drobnej elektroniki, aż po skręcanie mebli.


Ponieważ TiNexus jest obecnie na etapie kampanii crowdfundingowej, osoby, które zdecydują się wesprzeć projekt na Kickstarterze już teraz, mogą upolować flagową, tytanową wersję za 199 dolarów. Po oficjalnym debiucie rynkowym cena detaliczna wzrośnie do dość zaporowych 329 dolarów. Dla oszczędniejszych producent przygotował również alternatywną, aluminiową wersję, która w zbiórce kosztuje 119 dolarów (docelowo 189 dolarów). Jeśli kampania zakończy się sukcesem, pierwsze dostawy do klientów ruszą już w październiku tego roku.
Na pewno nie jest to tani gadżet dla każdego. Umówmy się, nie wszyscy potrzebują takiego zaawansowanego zestawu, bo do codziennego większości z nas wystarczy raczej podstawowy multitool. Jeśli jednak jesteście miłośnikami sprzętu EDC i dużo majsterkujecie, to pozycja obowiązkowa. Zamiast ciężkiej skrzynki narzędziowej dostajecie mały gadżet, który zmieści się nawet do kieszeni, dając poczucie niezależności w terenie – bo w końcu najlepsze narzędzia to takie, które zawsze możemy mieć przy sobie.
