Przewodnik może zaoferować swoje wsparcie, gdy uczestnicy sesji poczują strach lub dezorientację. Wiele osób obawia się tego, że oszaleją, umrą lub utracą przekonania, które mają dla nich fundamentalne znaczenie. W tego rodzaju sytuacjach przewodnik może wypowiedzieć kilka słów albo nawet delikatnie dotknąć uczestnika sesji, aby pomóc mu w przezwyciężeniu strachu. Kiedy ludzie przebijają się na drugą stronę, bardzo często zaczynają się śmiać z absurdalności swoich wcześniejszych obaw. Widać to wyraźnie na przykładzie poczucia „umierania”. W wielu przypadkach jest to ostatnia reakcja obronna naszego ego, które zaczyna tracić kontrolę nad naszym życiem, w związku z czym próbuje nas przestraszyć.

Rozmawiałem kiedyś ze znaną nauczycielką zen, która powiedziała, że od wielu lat gniewa się na swojego brata. Kilka minut później w jednoznaczny sposób dała jednak do zrozumienia, że zrobiłaby dla niego wszystko. Na pewnym poziomie wciąż czuła gniew, nie miał on jednak decydującego wpływu na podejmowane przez nią decyzje. Pojawiające się w niej emocje były niezwykle silne, ale nie zaciemniały jej umysłu.

Niektórzy ludzie pełniący funkcję przewodnika są niezwykle stanowczy, a wręcz nachalni. Dotyczy to zwłaszcza psychoterapeutów. Kiedy jednak człowiek znajduje się w sprzyjającym otoczeniu i przyjmuje wystarczająco wysoką dawkę substancji psychodelicznej, obecność wykwalifikowanego przewodnika może być dla niego bardzo korzystna. Wiele osób – zarówno klientów, jak i terapeutów – twierdzi, że podczas jednej sesji z użyciem psychodelików można dokonać postępów, które normalnie wymagałyby wielu miesięcy pracy.

Mówiąc w skrócie: przewodnik przypomina trochę osobą pomagającą nam w przeskoczeniu przez wysoki płot, którego nie bylibyśmy w stanie pokonać samodzielnie.

Wiele osób kojarzy pana z psychologią humanistyczną i transpersonalną. Jakie znaczenie miały dla pana te nurty?

- Nie jest to łatwe pytanie. Psychologia humanistyczna była początkowo formą protestu przeciwko dwóm dominującym trendom w psychologii: przeciwko psychoanalizie prezentującej bardzo negatywną wizję ludzkiego potencjału i przeciwko behawioryzmowi, który jest co prawda moralnie neutralny, ale zakładał, że cała aktywność świadomości jest zawarta wewnątrz organizmu i pozostaje w bezpośredni sposób powiązana z procesami fizycznymi. Psychologia humanistyczna powróciła do koncepcji Williama Jamesa, który jako pierwszy zdefiniował i stworzył pole zainteresowań psychologii. Twierdził on, że powinniśmy badać wszystkie aspekty świadomości, nawet najbardziej niepopularne i kontrowersyjne. Podczas moich studiów psychologicznych uczono mnie teorii, które zbyt często ignorowały cielesność, odmawiały realności odmiennym stanom świadomości i koncentrowały się na psychopatologii. Psychologia humanistyczna jawiła mi się natomiast jako optymistyczny, pełen miłości i afirmujący życie sposób na uleczenie ran świata.