Luksusowa marka Weber Workshops wpadła więc na pomysł, by się z tym rozprawić, wykorzystując do tego odświeżoną wersję swojego flagowego młynka EG-1. Wygląda jak teleskop lub mikroskop, choć w rzeczywistości to elektryczny sprzęt typu single-dose oparty na wielkich, 80-milimetrowych płaskich żarnach, zaprojektowany z myślą o precyzyjnym odmierzaniu pojedynczych porcji ziaren.
Cena na poziomie 4450 dolarów (ponad 17–18 tysięcy złotych) sprawia, że to zakup zarezerwowany wyłącznie dla najbardziej bezkompromisowych entuzjastów. Mimo to inżynieryjne podejście do codziennej obsługi zasługuje na uwagę znacznie szerszego grona fanów technologii.
Młynek jak z laboratorium
Pod względem wizualnym EG-1 całkowicie odrzuca konwencję AGD chowanego w nudnych, plastikowych skrzynkach lub nawet tradycyjnego młynka. Konstrukcja przypomina raczej specjalistyczny instrument laboratoryjny, mamy tu cylindryczny moduł mielący wiszący nad magnetycznym naczynkiem na kawę, zawieszony na odsłoniętej, tytanowo-stalowej ramie. Pierścień regulacji z wyraźną podziałką numeryczną daje poczucie pełnej czytelności mechaniki. Choć, jeśli mam być szczera, bez podpisu raczej bym nie zgadła, że to coś do mielenia kawy.
Nawet jeśli powierzchowność wygląda innowacyjnie, to prawdziwe cuda kryją się dopiero w środku. Przy wylocie z komory żaren zamontowano generator jonów, który na bieżąco neutralizuje ładunki elektrostatyczne powstające podczas tarcia ziaren. Zamiast pryskać kawę wodą (metoda RDT) albo codziennie zmiatać pędzelkiem pył z blatu, eliminuje się ten problem u samego źródła.


Wydaje się, że rozbieranie tego młynka będzie prawdziwym koszmarem, ale jest wręcz przeciwnie. Zwykle przy profesjonalnych modelach unikamy tego jak ognia, bo to grozi ryzykiem utraty idealnego wyrównania żaren. Weber zastosował tu magnetyczny system mocowania oraz architekturę bezobsługowego osiowania, dzięki czemu po zdjęciu pokrywy komory (co odbywa się bez użycia narzędzi) i jej wyczyszczeniu, żarna wracają na swoje miejsce z mikronową dokładnością.
Jest jeszcze system Vibe Tone, czyli funkcja, która wykorzystuje mikrowibracje i kontrolowane oscylacje silnika, aby skutecznie “wytrząsnąć” drobinki pyłu utknięte między ząbkami żaren na sam koniec pracy. Wszystko po to, by do naczynia trafiło dokładnie tyle gramów kawy, ile wsypaliśmy do zasypu.
Wszechstronność kontra wyspecjalizowana ekstrakcja
Profesjonaliści wiedzą, że żarna mają ogromne znaczenie przy parzeniu kawy. Dlatego Weber EG-1 oferuje zmienną prędkość obrotową (od 500 do 1600 RPM) oraz opcję wyboru charakterystyki samych 80-milimetrowych żaren. Fabrycznym standardem są żarna CORE, zaprojektowane z myślą o zrównoważonej ekstrakcji. Dają świetny balans, bogatszą teksturę i głębokie body w espresso, jednocześnie oferując wysoką klarowność przy metodach przelewowych. Z kolei ULTRA to już opcja dla koneserów, przeznaczona do jasnych paleń i metod przelewowych, generujące ekstremalnie niską ilość pyłu. Oferują niesamowitą separację smaków i czystość w filiżance, ale kompletnie nie nadają się do tradycyjnego espresso.



Warto przy tym pamiętać, że goniąc za najbardziej wyśrubowanymi specyfikacjami, w codziennym domowym użytkowaniu łatwo wpaść w pułapkę nadmiernej specjalizacji. Dla kogoś, kto miesza metody parzenia, uniwersalne żarna CORE będą znacznie bardziej praktycznym wyborem.
Dbałość o detale, które ułatwiają życie
Projektanci Weber Workshops pomyśleli nawet o tak prozaicznych sprawach jak prowadzenie kabla zasilającego. Gniazdo zasilania w obudowie można fizycznie obrócić, dzięki czemu przewód wychodzi bezpośrednio w tył lub pionowo do dołu – w zależności od tego, jak zagospodarowaliśmy przestrzeń na blacie. Niby to drobnostka, ale pokazuje, że urządzenie projektowano z myślą o realnym użytkowaniu w kuchni obok ekspresu i wagi, a nie tylko o pięknych renderach na stronie internetowej.


Cóż, z drugiej strony, właśnie tego człowiek oczekuje, gdy kupuje młynek do kawy kosztujący… 4450 dolarów Tak, dobrze czytacie, na to cudeńko trzeba wydać ponad 17 tysięcy złotych. Nie będę tu dywagować czy warto, to już każdy może ocenić. Na pewno to imponujący sprzęt, który został przemyślany w każdym detalu, więc przynajmniej wiadomo, za co się płaci.
Źródło:Weber Workshops
