Niedobrze, jeśli seks służy jedynie rozładowaniu napięcia lub staje się czymś w rodzaju fitnessu. Oderwanie seksu od więzi upośledza naszą zdolność do budowania satysfakcjonujących dojrzałych relacji. Im więcej przypadkowości, techniki i czysto fizycznej rozkoszy, tym trudniejsze może być budowanie napięcia i oczekiwanie na spełnienie. Jesteśmy skonstruowani psychofizycznie w taki sposób, że nasz umysł i ciało łatwo mogą pójść na skróty.

 

Seksualny fast food

Bywają osoby otyłe i niedożywione jednocześnie. Pochłaniają ogromne ilości cukrów i tłuszczów. Umysł łatwo się do tego przyzwyczaja. (...) Ten sam mechanizm działa w przypadku instrumentalnego dostarczania sobie innych przyjemności. Hedonizm przy jednoczesnym unikaniu przykrości prowadzi niemal w każdym przypadku do wykształcenia wykształcenia silnych nawyków: uzależnienia od cukru, gier, hazardu, papierosów, seriali, a także seksu. Jesteśmy
istotami nawykowymi. Mechanizm hedonistyczny prowadzi do odrzucania konsekwencji, ignorowania skutków. Chcę batonik i już. Kto by się martwił jakąś trzustką.

Niedawno oglądałem w telewizji program o młodej Amerykance, ważącej ponad 350 kg i cierpiącej z powodu powikłań związanych z otyłością. Dziewczynę skierowano na operację zmniejszenia żołądka. Rodzina zasiadła do ostatniej kolacji przed operacją. Jutro wyjazd. Wszyscy – kilkoro rodzeństwa, rodzice, dziadkowie, ciotka – mieli sporą nadwagę. Matka przygotowała: tłuste żeberka, pulpety mięsne w sosie, fasolę, ziemniaki purée, ziemniaki opiekane i hamburgery. Nie zabrakło też pieczonego kurczaka i tradycyjnej gotowanej kukurydzy. Do tego sosy i słodzone gazowane napoje. Matka ze łzami w oczach nakładała córce nieco zmniejszone porcje i tylko maleńkie dokładki ulubionych dań. Wszyscy płakali. Jutro przecież dziecko przejdzie na przedoperacyjną dietę, a potem tylko kroplówki i preparaty odżywcze, póki żołądek się nie wygoi. Pomyślałem wtedy, że dziewczyna ma nikłe szanse odzyskać zdrowie.

Gdy po zabiegu wróci do rodziny grubasów, którzy tak ukochali jedzenie, ulegnie hedonistycznym wzorcom swoich bliskich. Otoczona grubasami, którzy czerpią największą rozkosz z chipsów i kiełbasy, z płaczącą matką, dla której jedzenie i pewnie gotowanie jest największą wartością, wróci do wzorca. Ten sam mechanizm dotyczy zachowań seksualnych. Jeśli nie prowadzą do wytworzenia więzi, a przez to do uzyskania odroczonych długotrwałych skutków – jak czułość, oddanie, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, lojalność oraz mająca istotne znacznie w naszej kulturze wierność – to taki mechaniczny seks może stać się toksyczny. Osoby wytrenowane w nim, tak jak w sporcie, i mające rajdowy stosunek do sfery intymnej, mogą popaść w podobne kłopoty jak ta otyła dziewczyna. Tyle że pewnie nie będą one dotyczyć trzustki, lecz najbardziej erogennego i najpotrzebniejszego w seksie organu, jakim jest mózg.

 

Kult orgazmu

Przyzwyczajenie do seksu genitalnego lub nadmierne przypisanie znaczenia seksualnym figurom, w których organy intymne odgrywają największą rolę, może prowadzić do pogorszenia relacji i zatrucia związku. Kult orgazmu również należy do takich zagrożeń. Pożycie staje się wtedy wyścigiem, mającym dowieść supersprawności seksualnej, a przecież powinniśmy się w nim koncentrować na emocjach, bliskości. Intymność, erotyzm rodzi się w głowie. W naszej wyobraźni, a potem w mieszance hormonalnej, która euforyzuje, buduje przywiązanie, zwiększa rozkosz i tworzy skomplikowany neurofizjologiczny  emocjonalny mechanizm, dzięki któremu powstaje więź z drugą osobą. Te mechanizmy sprawiają, że nasz organizm uczy się przeżywać znacznie pełniejsze doznania seksualne i emocjonalne, a dzięki temu funkcjonuje lepiej. Odroczona gratyfikacja w połączeniu z przyjemnością i rozkoszą doznawaną w czasie zbliżenia budują stan równowagi. Odczuwamy wtedy spełnienie, poczucie bezpieczeństwa, pewności, że zarówno teraz, jak i jutro doświadczę bliskości, czułości i rozkoszy z ukochaną osobą bez potrzeby udowadniania, że dam radę utrzymywać tempo ruchów frykcyjnych przez 15 minut non stop.