Brak więzi

(...) Na co drugim billboardzie widnieje półnaga postać, wykonująca lubieżny gest, ale w domu wciąż nie można porozmawiać o tym, jaką stosować antykoncepcję z chłopakiem lub dziewczyną. Jesteśmy świadkami zaciekłych debat dotyczących antykoncepcji, aborcji, stosunku do dewiantów seksualnych, metod sztucznego zapłodnienia, podczas gdy podstawowa edukacja seksualna skierowana do młodzieży wciąż jest w powijakach, a rodzinny obyczaj nakazuje traktować seks jako temat tabu.

Żyjemy w czasach hipokryzji i paradoksu. Seks jest wszechobecny, popularny i medialny, a jednocześnie niesłychanie wstydliwy i gorszący. Co nas zatem odróżnia od zwierząt? Kontekst i więź. Kontekst to inaczej sytuacja, w której uprawiamy seks. Istotne są odpowiedzi dotyczące wartości i konsekwencji zachowań seksualnych. Czy wolno mi z tą osobą współżyć? Czy relacja seksualna nie narusza innych ważnych wartości moich lub innych ludzi? Jak zachowania seksualne odnoszą się do zasad społecznych, norm i kultury? Co na to moi bliscy? Co na to moja religia? Jakie mogą być konsekwencje współżycia? Wiele jeszcze innych pytań określi tło, na którym pojawiają się zachowania seksualne.

Drugi czynnik to więź. Bez rodzącego się systemu emocji związanych z partnerem lub partnerką, z którą jesteśmy w relacji seksualnej, seks oczywiście może sprawiać przyjemność, może być nawet technicznie perfekcyjny, niewiele jednak będzie się różnił od zadań, które postawił przed swoim „opakowaniem” samolubny gen. Oczywiście kochankowie przygodni, swingersi lub bywalcy domów publicznych podadzą setki postracjonalizacji, dowodzących że to ich świadomy wybór. Jednak prawda jest inna. Seks bez więzi, wyrwany z realiów społecznych, jest biologicznym zaspokojeniem popędu. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że postracjonalizacja, która czyni z przygodnego seksu sport, z ciągłej zmiany kochanków lub kochanek styl życia, z szybkich erotycznych randek modę, stwarza zagrożenia w postaci utraty więzi.

Możemy się domyślać, że podstawowym źródłem zachowań seksualnych, w których partnerzy unikają zobowiązań, jest lęk przed trwałością, związaniem, zobowiązaniem, czyli owymi kontekstowymi konsekwencjami, takimi jak rodzina, odpowiedzialność, wspólny dom, dzieci i związane z nimi wartości. Tym samym świat jest taki, jaki wierzysz, że jest. Nie ma być rodziny – nie ma rodziny. Pojawia się obawa przed trwałością i uwiązaniem – nie ma trwałości. Nie ma być zobowiązań. Na drugi dzień nie ma kochanka.

Jednak powstaje wzorzec. Ciągle pieczołowicie wzmacniany, zgodnie z którym seks kończy się w chwili orgazmu. By znów zaznać orgazmu, trzeba niewiele więcej niż kolejnej atrakcyjnej partnerki lub partnera. Nie ma mowy o więzi. Efektem jest niezdolność do zbudowania trwałego związku i wynikających z tego konsekwencji, takich jak brak rodziny, dzieci, wspólnego domu, grona przyjaciół, tradycyjnych świąt i miliona rzeczy, które ludzie robią lepiej lub gorzej razem.