Mniej więcej do 35. roku życia wygląda to jeszcze dość zabawnie, lecz potem pojawia się lęk przed samotnością i myśli o niespełnieniu. Im więcej lęku, tym większa trudność w zbudowaniu więzi. Jeśli do tej pory nie potrafiłeś tego zmienić, choć skrycie pragniesz trwałego związku, kontakty seksualne bez miłości traktuj raczej jako drogę do miłości, jeden ze sposobów na spotkanie i wybranie najlepszego dla siebie partnera lub partnerki niż jako sport lub zabawę. W innym przypadku możesz nigdy nie znaleźć miłości, a nawyk biologicznego zaspokajania popędu seksualnego już na zawsze stanie się jedynym
znanym ci substytutem bliskości. (...)

Zdrada jako kara

Kolejną toksyną jest zdrada, która zawsze zatruwa związek. Nie udało mi się jeszcze spotkać pary, w której zdrada jednego z partnerów nie zatrułaby relacji. Nie ma się co oszukiwać. Profesjonalnie, z punktu widzenia doradztwa małżeńskiego, można by mówić o szansach na rozwój, nowym otwarciu w relacji i podobnych iluzjach. Jednak zdrada to zdrada. Monogamia jest tak silnie wrośnięta w nasz obyczaj i kulturę, że choć wiele osób zdradza, to jednak żadna z nich nie jest w stanie przejść do porządku dziennego nad zdradą. Wiele razy słyszałem od zdradzających swoje żony mężczyzn, że z ich strony to tylko wakacyjna lub szkoleniowa przygoda, ale żonie nigdy nie darowaliby czegoś podobnego. Zdarzali się mężczyźni zdradzający żony, którym nawet do głowy nie przyszło, że one mogą zrobić to samo. Podobnie bywa z kobietami, które są w stanie „ukarać” męża lub partnera zdradą lub „podkręcić” emocje w związku zazdrością męża o kochanka.

Gdy jednak zdrada wychodzi na jaw i nawet zostanie przedyskutowana lub zagłaskana, obłaskawiona obietnicami, terapiami i rekolekcjami, drzazga pozostaje. Najczęściej jej skutkiem jest gra w winę i krzywdę. Żeby się odtruć, obojgu partnerom potrzeba wielkiej siły i wielu lat odbudowywania nadziei i zaufania. Często związek i tak się rozpada. Seksualność jest bowiem traktowana bardzo serio, a intymna relacja ma znamiona pełnego oddania, uzależnienia, poczucia własności, poświęcenia dla ukochanej osoby. Dlatego kochankowie mówią do siebie: „Należysz do mnie”. „Należymy tylko do siebie”. „Jesteś tylko mój/tylko moja”. Ktoś inny tę wartość i własność narusza, zabiera, wkrada się do obszaru, który był zarezerwowany tylko dla tej jednej, wybranej osoby. Intymność zostaje oszukana, wyśmiana, wystawiona na sprzedaż, a namiętność odrzucona. Trudno przejść nad tym do porządku. Dlatego nie zdradzaj swojej miłości, swojej ukochanej osoby. Jeśli to robisz często, potrzebujesz fachowej pomocy.

Być może to nie twoja wina, lecz sposób na radzenie sobie z własnymi deficytami. Może brakuje ci kilku ważnych cech jak lojalność, wierność, wytrwałość. Może brakuje ci poczucia bezpieczeństwa, wartości, radości z własnej płci. Powodów może być wiele. W jakimś stopniu to wina twoich rodziców. Zbyt surowego ojca, zbyt uległej matki albo na odwrót. Te dziury w osobowości można załatać, lecz będzie to wymagało pracy. Jeśli tylko epizodycznie zdarzyła ci się zdrada, lepiej o tym nie mów. Odpokutuj, wybacz sobie i wróć do swojej miłości. Zapomnij. Jestem przeciwnikiem kłamstwa. Sam od 20 lat nie kłamię, nawet w drobnych sprawach.

Pewnego dnia odkryłem, że życie kłamcy jest żałosne, gdyż zazwyczaj próbuje on podbudować swoje poczucie wartości albo ukryć coś, co jego zdaniem je obniży. To również doraźny sposób na strach i obawę przed oceną. Mechanizm obronny dziecka, które woli zmyślić w obawie przed surowością i brakiem empatii swoich rodziców. Kłamie, gdyż w zasadzie im nie ufa. Są jednak dwie sytuacje, w których kłamstwo lub przemilczenie wydaje mi się uzasadnione. Pierwsza to niedobra z punktu widzenia oficjalnej medycyny diagnoza dotycząca ukochanej osoby. W końcu zawsze istnieje szansa, że może być tylko w części prawdziwa. Z doświadczenia wiem, że ludzie równie często jak z powodu wirusów chorują z powodu diagnoz. (...)

Ów drugi przypadek to zdrada. Oczywiście przemilcz ją tylko wtedy, kiedy jesteś pewien/pewna, że był to głupi epizod, chwila zapomnienia. Jeśli jednak nie kochasz swojego partnera, zamiast zdradzać – odejdź. Zamiast ranić siebie i drugą osobę, zakończ związek i zacznij budować nowy. Lecz najpierw dowiedz się od siebie, w jaki sposób przyczyniłeś się do popsucia poprzedniego. Jeśli seks z różnymi partnerami to dla ciebie sport, a jednocześnie oszukujesz swego stałego partnera lub partnerkę co do swojej wierności, szybko to zmień.