Seks bywa też sposobem obłaskawiania sadysty, odciąganiem go od ofiary, na której zamierza się wyładować, najczęściej od dziecka, które przyniosło tylko trójkę z klasówki. Nierzadko jest to bardziej złożony proces manipulacji, w której ramach seks jest wabikiem lub nagrodą za podporządkowanie, wykonanie zadania lub zgodą na jakiś rodzaj aktywności, decyzję, wydatek. Skutki takiego pożycia są opłakane. Prędzej czy później kończy się to degrengoladą związku. Nierzadkie są zdrady i dalsze zranienia. Jeśli ważne emocje i związane z nimi uczucia i wartości zostały zinstrumentalizowane, a jedno z najważniejszych ludzkich pragnień, jakim jest miłość, stało się przedmiotem handlu, nadzieje na ratunek dla związku są nikłe. Czas na życiowy remanent i troskę o to, by nigdy nie powtórzyć podobnych błędów. Jeśli jednak handel to sposób na funkcjonowanie erotyczne, wyniesiony z domu jako nieszczęśliwy wzorzec naśladujący postawę jednego z rodziców, można to zmienić. Decyduje siła uczucia. Jeśli partnerzy kochają się, mogą znaleźć sposób na wyzwolenie swojej intymnej relacji z kupczenia. Mogą zbudować nowy wzorzec rozkoszy, zaufania, oddania, ciepła i bliskości.

Żurnalowa atrakcyjność

(...) Partnerzy, którzy kochają się, są zaangażowani emocjonalnie, których łączy intymność emocji i uczuciowa więź, mają zazwyczaj wystarczający potencjał, by przezwyciężyć problemy seksualne – sami lub z pomocą specjalisty. Czasami warto udać się po fachową pomoc choćby po to, żeby ktoś obiektywny mógł nam udzielić wskazówek z dystansu lub wskazać mocne i słabe strony intymnego pożycia. Często doradzam klientom, żeby skorzystali z dobrodziejstwa internetu i możliwie szerokich rekomendacji, zanim wybiorą się do specjalisty. Dobrze też udać się do kilku specjalistów niezależnie. Jak powiedział jeden z moich przyjaciół, lekarz i psychoterapeuta, medycyna i psychologia to w znacznej mierze dyscypliny subiektywne, oparte na intuicji oraz indywidualnej interpretacji. Zanim oddasz swoje zdrowie lub samopoczucie w cudze ręce, zasięgnij trzech niezależnych porad u specjalistów, żadnego z nich nie informując o tym, że byłeś u konkurencji. Może to i spory wydatek oraz niemały wysiłek, ale w końcu chodzi o twój erotyzm, zdrowie i samopoczucie. (...) Kiedy w związku rozwinęła się intymność emocjonalna i silne poczucie wspólnoty, gdy codzienność przynosi sporo radości, a partnerzy potrafią dawać sobie wsparcie, seks przestaje odgrywać dominującą rolę. Nawet dla mężczyzn, którym tradycyjnie przypisuje się silniejszy popęd seksualny, gwałtowne skoki testosteronu i naturalną poligamiczność „sztucznie hamowaną” przez związek.

Większe znaczenie niż częstotliwość współżycia zaczyna odgrywać jakość pożycia i wiążące się z nią codzienne zachowania, które wynikają z namiętności, takie jak życzliwość, radość na widok partnera, czułość, pomoc. Niektóre poradniki, telewizja, kolorowa prasa, a także pornografia oferują nam obraz uproszczony i zafałszowany. (...) Pożycie intymne większości szczęśliwych, zgodnych par nie przypomina wizji promowanej przez kulturę masową. Podobnie jest z naszymi ciałami, wyglądem, zachowaniami, bielizną i sprawnością seksualną. Sypialnia typowej polskiej pary oraz intymne wydarzenia, które w niej mają miejsce, różnią się od wzorców promowanych przez kolorowe czasopisma i filmy erotyczne. To dobrze. To naturalne. Tak być powinno. Kultura masowa narzuca nam podobnie silne wzorce jak niegdyś rodzice. Przykłady te nie dość, że są nierealistyczne, to jeszcze sprawiają wrażenie, że jedynie życie pod ich dyktando będzie satysfakcjonujące.

Wielu moich klientów odczuwa wstyd, a nawet ma poczucie niższej wartości, gdy okazuje się, że kochają się krócej niż para w filmie i to po ciemku i po cichu, bo obok śpią dzieci, orgazm nie zdarza się za każdym razem, bielizna nie dość że z supermarketu, to jeszcze została zdjęta, a nie zdarta, a o świcie trzeba wstać do pracy, więc nie było szampana wieczorem ani śniadania do łóżka rano.

Mit seksualnej nadzwyczajności, przymus żurnalowej atrakcyjności i obrazy pornograficznej sprawności to również silne trucizny. Większość ludzi odnajduje piękno swego partnera dzięki więzi i wzajemnemu oddaniu w spokojnym, czułym erotyzmie nie tyle dzięki porównaniu do popkulturowych wzorców, ile raczej pomimo ich presji. Nie oznacza to, że powinniśmy wyzbyć się erotycznego świętowania, zabawy, wyjątkowości, że w wielokrotnych orgazmach, szampanie i kolacji przy świecach jest coś złego – wręcz przeciwnie. Chodzi o to, aby z jednej strony umieć doceniać erotyczną codzienność i zwyczajność w partnerze, a z drugiej umieć tworzyć nadzwyczajność relacji intymnej, jej wyjątkowość opartą na emocjonalnej więzi.