Obiekt ma trudną do zapamiętania nazwę – 2014 UN271. O jego istnieniu dowiedzieliśmy się dzięki przeglądowi nieba Dark Energy Survey. To inicjatywa kilku uniwersytetów z całego świata, które wykorzystują 4-metrowy Teleskop Victor M. Blanco znajdujący się w Międzyamerykańskim Obserwatorium Cerro Tololo w Chile. Ten kompleks naukowy położony jest na wysokości 2200 m n.p.m.

Dane zebrane w Chile między 2014 a 2018 r. pozwoliły zidentyfikować nowe lecące w naszą stronę ciało niebieskie. – Prawie na pewno jest to największy obiekt okryty kiedykolwiek w Obłoku Oorta – napisał Sam Deen, jeden z astronomów, w poście na forum Minor Planet Mailing List (MPML). – Ma wielkość zbliżoną do planety karłowatej! – dodał.

Jak zbudowany jest Układ Słoneczny?

Najlepiej poznana część naszego układu to obszar planet skalistych, do których należą Merkury, Wenus, Ziemi i Mars. Za Marsem rozciąga się pas planetoid (największa z nich to Ceres). Za nimi znajdują się planety zewnętrzne – dwa gazowe olbrzymy Jowisz i Saturn, oraz składające się głównie z lodu Uran i Neptun.

Dalsza część kosmosu jest słabo poznana. Rubieże Układu Słonecznego to nadal w dużej mierze terra incognita. Wiadomo, że znajduje się tam wiele małych obiektów składających się ze skał i lodu.

Te niedużych rozmiarów planetoidy nazywa się obiektami transneptunowymi – nazwa wskazuje, że obiegają Słońce po orbitach jeszcze bardziej oddalonych od naszej gwiazdy niż orbita ostatniej planety w układzie, Neptuna. Za nimi, jeszcze dalej, umiejscawia się Obłok Oorta.

Obłok Oorta to najdalsza, hipotetyczna część Układu Słonecznego. Nie wiadomo o niej zbyt wiele. Przypuszcza się, że tworzą go miliardy niewielkich kawałków skał i lodu rozrzuconych na odległość co najmniej 7,5 biliona kilometrów od Słońca (bilion to milion milionów).

Niekiedy zdarza się, że w pobliże Słońca przylatują z Obłoku Oorta różnej wielkości ciała niebieskie. Od niewielkich skał, przez komety (do kilku kilometrów średnicy), po jeszcze większe obiekty takie jak 2014 UN271.

Jakie kształty może mieć orbita miniaturowej planety?

Odległość od gwiazdy to tylko jedna z cech orbity ciała niebieskiego. Inną jest jej kształt. Do określania go służy pojęcie ekscentryczności. W uproszczeniu można powiedzieć, że im bardziej ekscentryczna jest orbita planety, tym jej kształt bardziej obiega od koła.

Jak oceniają naukowcy, orbita 2014 UN271 jest bardzo ekscentryczna. To ciało niebieskie podróżuje między Obłokiem Oorta a pasem planet zewnętrznych w cyklu trwającym aż 612 190 lat. Jak się jednak okazuje, mamy szczęście – 2014 UN271 właśnie znajduje się w obszarze najbliższym Słońcu w czasie całego swojego obiegu gwiazdy.

W tej chwili od Słońca dzielą go 22 jednostki astronomiczne (jedna jednostka astronomiczna to odległość Ziemi od Słońca, czyli 150 mln km). To oznacza, że jest już bliżej Słońca niż Neptun. To jednak nie koniec – naukowcy właśnie policzyli, że w 2031 roku zbliży się aż do orbity Saturna, a od Słońca będzie go dzielić tylko 10,9 jednostki astronomicznej.

Czy zobaczymy ogon wielkiej komety?

W tej odległości lód, z którego składa się to niewielkie ciało niebieskie, zacznie zamieniać się w parę. Obiekt będzie miał więc, tak jak kometa, i warkocz, i komę (to jasno świecąca kula otaczająca jądro komety).

Niestety jednak astronomowie wiedzą już, że nie zobaczymy ich z Ziemi gołym okiem. W najlepszym wypadku 2014 UN271 będzie na nocnym niebie jasności Plutona (lub nawet jego księżyca Charona). Możemy więc spodziewać się co najwyżej nadzwyczajnych zdjęć zrobionych przez naukowe teleskopy.

Dlaczego przelot 2014 UN271 jest dla naukowców tak ważny? Ponieważ to unikatowa okazja na przyjrzenie się ciału niebieskiemu pochodzącemu z najdalszych części Układu Słonecznego. Po zbliżeniu się do Saturna 2014 UN271 ruszy w powrotną drogę do Obłoku Oorta - mierzącą, jak się szacuje, nawet 60 tys. jednostek astronomicznych.

Źródło: New Atlas.