Współczesny design użytkowy od lat pozostaje pod silnym wpływem minimalizmu. Wizja czystych przestrzeni, rezygnacji z zbędnych elementów i tworzenia urządzeń o smukłych, nierzucających się w oczy kształtach zdobyła ogromną popularność. Choć w wielu dziedzinach technologii minimalistyczne podejście sprawdza się znakomicie, istnieją obszary, w których dążenie do jak najmniejszych gabarytów staje się przeszkodą w codziennym użytkowaniu. Przykładem takiego konstrukcyjnego kompromisu, w którym estetyka wzięła górę nad ergonomią, jest magnetyczny uchwyt samochodowy marki Lisen.
Wizualna elegancja i nowatorskie rozwiązania
Na pierwszy rzut oka produkt marki Lisen sprawia bardzo dobre wrażenie. Jest kompaktowy, elegancki i wykonany z dbałością o detale. W przeciwieństwie do wielu tradycyjnych uchwytów montowanych na przyssawkę, nie wymaga stosowania taśm klejących, które z czasem mogą tracić swoje właściwości pod wpływem temperatury. Producent zastosował tu przemyślany mechanizm próżniowy, w którym siłę przyssawki reguluje się przy pomocy wygodnego pokrętła umieszczonego w centralnej części, eliminując potrzebę stosowania zazwyczaj nieestetycznych dźwigni.

Dodatkowym atutem wizualnym i technologicznym jest składany pierścień magnetyczny kompatybilny z systemem MagSafe. Ten zaś jest zaskakująco stabilny i zapewnia solidny chwyt telefonu, a także pozwala na estetyczne złożenie uchwytu, gdy nie jest on używany. Zastosowane magnesy oferują dużą siłę przyciągania, co teoretycznie powinno gwarantować stabilność urządzenia nawet na wyboistych drogach. Jednak to właśnie w konstrukcji samego ramienia i pierścienia kryje się główny problem tego akcesorium.
Przekonał się o tym na własnej skórze redaktor portalu Tom’s Guide, który dał się skusić elegancji wspomnianego uchwytu Lisen. I nie ma mu się co dziwić, jest naprawdę elegancko, co jest miłą odmianą na tle ramion do trzymania telefonu.
W końcu nie ważne jak bardzo by nie były przydatnym narzędziem, to trzeba przyznać, że większość z nich pod kątem estetycznym jest katastrofą. Są wielkie, kanciaste i smutno plastikowe. Na to wszystko ktoś najwyraźniej wszystkim producentom zabronił używania kolorów oraz materiałów inne niż polimerowe. Jasne, ma to swoją obronę w postaci ograniczenia wagi, lecz na pewno coś by się dało wymyślić.
Praktyka weryfikuje design
I tutaj wkracza właśnie Lisen ze swoim składanym pierścieniem, lecz problemy zaczynają się już od samego początku. Podczas prób montażu w standardowych warunkach drogowych szybko ujawniają się wady tak zwartej konstrukcji. Po przymocowaniu uchwytu do płaskiej części deski rozdzielczej okazuje się, że dolna krawędź smartfona – w testach wykorzystano model Google Pixel 10 Pro o przekątnej ekranu 6,3 cala – opiera się o kokpit.

Aby umożliwić zamocowanie telefonu, konieczne jest odchylenie magnetycznego pierścienia do tyłu. W efekcie ekran urządzenia zostaje skierowany mocno w górę, co niemal całkowicie uniemożliwia odczytanie wskazówek nawigacji podczas jazdy. Z kolei próba znalezienia takiego miejsca na desce rozdzielczej, które pozwoliłoby na pionowe ustawienie telefonu, zmusza do przesunięcia uchwytu bliżej środka lub w głąb pod szybę. W pierwszym przypadku telefon drastycznie ogranicza widoczność przez przednią szybę, stwarzając zagrożenie w ruchu drogowym, w drugim zaś znajduje się poza wygodnym zasięgiem wzroku.
Czy kompaktowy wymiar zawsze ma sens?
Chociaż specyfika konstrukcji deski rozdzielczej w konkretnym pojeździe ma duży wpływ na działanie uchwytów próżniowych, większość znanych rozwiązań rynkowych oferuje pewien zakres regulacji i to bynajmniej przy pomocy skomplikowanych rozwiązań. Są to często teleskopowe ramiona lub przeguby kulowe o większym promieniu ruchu. Uchwyt Lisen, w dążeniu do skrajnego minimalizmu, został pozbawiony tych możliwości adaptacyjnych.

W praktyce zastosowanie tego produktu pokazuje, że o ile minimalistyczne wzornictwo doskonale sprawdza się w domowym zaciszu czy biurze, o tyle w środowisku samochodowym priorytetem musimy pozostać uniwersalność i elastyczność, nawet jeżeli kosztem estetyki.
Czytaj też: Wycieczki samochodowe mają zaskakujący wpływ na nasze zdrowie. Aż chce się ruszyć w drogę
Uchwyt samochodowy Lisen pozostaje ładnym gadżetem, który w wielu modelach aut może okazać się po prostu niepraktyczny. Klienci rozważający jego zakup muszą mieć na uwadze, że może się to okazać ładnym, lecz nietrafionym wyborem za stosunkowo nieduże pieniądze. Przeraża też trochę, że sam producent w materiałach promocyjnych uważa za słuszne ukazanie montażu na wysokości oczu nad… Kierownicą.
Źródło: tomsguide
