Siergiej Trietiakow do niedawna mieszkał gdzieś w USA pod zmienionym nazwiskiem – w domu, który podarował mu rząd Stanów Zjednoczonych. Jeździł terenowym Lexusem, jego żona Jelena – Porsche Boxsterem. Nie musieli pracować – żyli z inwestycji, których dokonali za pieniądze ze szpiegowania Rosji. Aldrich Ames od 16 lat odsiaduje wyrok dożywocia w amerykańskim więzieniu. Jego majątek – 2 miliony dolarów, zarobione na sprzedaży Rosjanom tajemnic CIA – został skonfiskowany. Trietiakow, który zmarł w czerwcu 2010r., był od 1995 do 2000 roku szefem rezydentury rosyjskiego wywiadu SWR (Służba Wywiadu Zagranicznego) na Manhattanie. Kierował pracą 60 szpiegów i siatką 150 informatorów, nadzorował każdą z tajnych operacji przeciwko Stanom Zjednoczonym. W ciągu ostatnich 3 lat działalności był podwójnym agentem, który przekazał kontrwywiadowi FBI 5 tysięcy tajnych depesz, 100 tajnych raportów wywiadowczych i nazwiska wszystkich informatorów SWR w Kanadzie i Nowym Jorku. Ames był szefem kontrwywiadu CIA na Związek Radziecki i Europę Wschodnią, gdy w 1985 roku przeszedł na stronę wroga. Przez 9 lat sprzedał ZSRR nazwiska wszystkich osób pracujących dla amerykańskiego wywiadu. Większość z nich została rozstrzelana, reszta przewerbowana przez KGB i wykorzystana do dezinformacji amerykańskich władz. Trzech prezydentów USA – Reagan, Bush i Clinton – otrzymywało w latach 1986–1994 raporty o sytuacji w Rosji, przygotowane na podstawie fałszywych informacji od podwójnych agentów. Gdy Ames wpadł, prowadzący go rosyjscy oficerowie przez miesiąc pili z rozpaczy. Ten jeden człowiek przez 9 lat wykonał za nich 90 proc. całej kontrwywiadowczej roboty. Jemu zawdzięczali swoje kariery.

John Masterman był spokojnym uniwersyteckim wykładowcą, gdy w 1940 roku na polecenie brytyjskiego rządu objął kierownictwo w ściśle tajnym wydziale kontrwywiadu MI5. Jego zadaniem miało być „odwracanie” niemieckich szpiegów, schwytanych na terenie Wielkiej Brytanii. Spisane przez Mastermana doświadczenia stały się później podręcznikiem pracy z podwójnymi agentami dla wszystkich służb wywiadowczych na świecie.

Pierwsi niemieccy szpiedzy wysłani na początku wojny do Wielkiej Brytanii przez Abwehr łatwo wpadali w ręce MI5. Zrzucani na spadochronach w nocy, na nieznanym terenie, byli wyposażeni w trudne do ukrycia radiostacje i niewielki zapas gotówki – ok. 200 funtów. Hitler zakładał, że tyle powinno im wystarczyć do czasu inwazji Rzeszy na Wyspy Brytyjskie. Mając do wyboru spotkanie z plutonem egzekucyjnym lub przejście na stronę Brytyjczyków, szpiedzy zwykle wybierali to drugie. „Kilku jednak trzeba było rozstrzelać, mimo protestów kontrwywiadu, dla uspokojenia opinii publicznej” – wspominał Masterman po latach.

Już pierwszy odwrócony agent Abwehry – „Snow” – okazał się skarbem dla MI5. Masterman wykorzystał go do przekazania Niemcom wzorów brytyjskich dokumentów z celowo wprowadzonymi błędami. Wyposażeni w sporządzone na ich podstawie papiery niemieccy szpiedzy byli odtąd łatwym celem dla kontrwywiadu. Nie wszystkich jednak trzeba było zmuszać do współpracy – niektórzy zgłaszali się sami. Najsłynniejszym z ochotników był Hiszpan Juan Garcia Puyol. Był on typem urodzonego szpiega freelancera, a przy tym mistrzem podwójnej gry. Już w czerwcu 1940 roku, po dramatycznej ewakuacji Brytyjczyków spod Dunkierki, zgłosił się do ambasady Zjednoczonego Królestwa w Madrycie z propozycją współpracy. Tam jednak, zgodnie z zasadą „nie przyjmujemy do siatki szpiegowskiej tych, którzy sami się zgłaszają”, jego oferta została odrzucona. Puyol poszedł więc do ambasady Niemiec z propozycją… szpiegowania Brytyjczyków. Abwehra miała o wiele mniej oporów – jej siatka szpiegowska na terenie Wielkiej Brytanii praktycznie nie istniała. Puyol został zarejestrowany pod pseudonimem Arabel, jego bazą miała być Lizbona. Wyposażony przez Abwehrę w fundusze, nadajnik i kontakt do oficera prowadzącego, przystąpił do pracy. W stolicy Portugalii udało mu się kupić stary przewodnik turystyczny i mapę Wielkiej Brytanii oraz nieaktualny rozkład jazdy pociągów. Na podstawie tych źródeł rozpoczął tworzenie raportów wywiadowczych dla Abwehry. Co prawda nie znał angielskiego, miał kłopot z pisownią brytyjskich nazwisk i nie potrafił przeliczać pensów na szylingi, a szylingów na funty, ale był za to mistrzem w pisaniu sensacyjnych historii. Pracował 6 do 8 godzin dziennie, tworząc zmyślone raporty, szyfrując meldunki i werbując fikcyjnych agentów.

W lutym 1942 roku Anglicy ze zdumieniem dowiedzieli się od swoich szpiegów, że Niemcy przygotowują wielką obławę na brytyjski konwój, który ma płynąć z Liverpoolu na Maltę. Problem w tym, że taki konwój w ogóle nie istniał. Wymyślił go Puyol, przysparzając tym samym niemieckiej marynarce masę niepotrzebnej pracy. John Masterman doszedł wówczas do wniosku, że „samotny muzyk z Lizbony” bardziej przyda się mu jako współpracownik niż mimowolny konkurent. Puyol został przemycony w kwietniu 1942 r. do Wielkiej Brytanii i zarejestrowany jako podwójny agent pod pseudonimem Garbo. W sumie Masterman i jego ludzie pozyskali 120 niemieckich szpiegów. Byli wśród nich zarówno Brytyjczycy i Niemcy, jak i Norwegowie, Belgowie, Hiszpanie, Jugosłowianie, Polacy czy Holendrzy. W 1944 roku MI5 kontrolował już całą siatkę Abwehry w Wielkiej Brytanii.

Jak wypromować agenta