Emerytura wcale nie musi oznaczać końca kariery dla naukowca. Dowodzi tego przypadek dr. Phila Richardsona, który przez 26 lat pracował jako oceanograf w amerykańskim Woods Hole Oceanographic Institution. Podczas rejsów badawczych lubił przyglądać się potężnym albatrosom, unoszącym się bez wysiłku nad morskimi falami.

„Te ptaki często szybują od kilkunastu dni do kilkunastu tygodni bez przerwy. Badania z użyciem GPS dowodzą, że potrafią tak latać dookoła świata” – opowiada „Focusowi” dr Richardson. Jako naukowiec zajmował się jednak badaniem prądów oceanicznych, a obserwacja albatrosów była dla niego jedynie relaksem. Dopiero gdy w 2000 r. przeszedł na emeryturę, mógł skupić się na locie morskich ptaków. Wtedy przydało się zarówno jego doświadczenie jako fizyka, jak i zdobyte wcześniej wykształcenie w dziedzi- nie inżynierii lądowej. Łącząc te dziedziny, opracował maszyny latające prawie bez zu- żywania baterii czy paliwa.

Od komina do komina

Ludzie od wieków podziwiali ptaki za ich umiejętność lotu. Wydawało im się, że zwierzęta te prawie nic nie ważą, a w powietrzu unoszą się bez trudu. Tymczasem latanie to ogromny wysiłek. Foki czy ryby mogą zawisnąć w wodzie, latające stworzenia nie mają na to szans. Cały czas wokół ich skrzydeł musi przepływać powietrze wytwarzające siłę nośną, która przeciwdziała grawitacji. Jednocześnie powinien działać napęd, który przezwycięża siłę tar- cia powietrza o ciało – inaczej lotnik za- cząłby tracić wysokość. Taka praca wymaga potężnych mięśni. Aby je umocować, ptaki musiały wykształcić dodatkową strukturę na szkielecie – tzw. grzebień umiejscowiony na mostku.

Czytaj także: MĄDRY JAK KURA

Ale i tego było za mało. Duże ptaki nie są w stanie dostarczyć tyle tlenu swoim mięśniom, by bez przerwy machać skrzydłami. 

Zdobywają się na to jedynie przy starcie, lądowaniu oraz w krótkich momentach pod- czas lotu. Większość czasu korzystają z energii, którą czerpią z prądów powietrznych. Nazywa się to szybowaniem. „Im większy ptak, tym częściej szybuje. Wśród występujących w Polsce gatunków taką strategię przyjmują duże drapieżniki – jak orły i myszołowy – oraz choćby bociany. Owszem, potrafią latać aktywnie, ale szybko się tym męczą” – mówi dr Jarosław Nowakowski z Uniwersytetu Gdańskiego.

Zazwyczaj czekają na ładną pogodę. Słońce nagrzewa wówczas ziemię nierównomiernie. Duża ciemna skała ociepla się szybciej niż otaczające ją łany traw. Od niej zaś nagrzewa się powietrze, które w efekcie, jako cieplejsze, staje się też rzadsze i lżejsze. Unosi się wówczas w postaci kolumny zwa- nej kominem termalnym. Jego średnica za- zwyczaj nie przekracza paru metrów. I tego właśnie szukają ptasi szybownicy. Kiedy tylko znajdą się nad takim kominem, wy- starczy, że dopilnują, by krążyć wewnątrz kolumny ciepłego powietrza, a ono samo uniesie je wysoko. „Są kominy termalne, które pozwalają ptakom wspiąć się na kil- ka tysięcy metrów. Wtedy opuszczają się na dół lotem ślizgowym. Potrafią w ten sposób przelecieć do 50 km za jednym zamachem. Potem muszą szukać nowego komina termalnego” – wyjaśnia dr Nowakowski.

Jerzyk jest jednym z najlepszych lotników w ptasim świecie. Należy do niego rekord prędkości osiąganej dzięki sile własnych skrzydeł, wynoszący aż 111,6 km/godz.! Szybsze bywa ją tylko sokoły w locie nurkowym