Nowy lokalizator SureTrack Pro właśnie trafił do Polski i oprócz śledzenia położenia pupila oferuje coś, czego nie spotyka się często w tego typu urządzeniach – możliwość rozmowy głosowej. Tak, jeśli mój psiak się zgubi, mogę do niego zadzwonić.
Gdy mapa to za mało
Najciekawszą funkcją MOVA SureTrack Pro jest dwukierunkowa głosowa, ale nie taka zwyczajna, bo dwukierunkowa. Oznacza to, że możemy zadzwonić bezpośrednio na lokalizator przypięty do obroży psa lub kota. Urządzenie automatycznie odbiera połączenie, dzięki czemu można usłyszeć dźwięki z otoczenia pupila, ale również samemu coś powiedzieć.
Brzmi jak coś zbędnego, dopóki nie zastanowimy się nad tym przez chwilę i nie wyobrazimy sobie sytuacji, w których taka funkcja ma sens. Jeśli pies oddalił się podczas spaceru, znajomy głos właściciela może pomóc przywołać go z powrotem. Niektóre zwierzęta reagują na komendy nawet z dużej odległości, szczególnie gdy słyszą je od osoby, którą dobrze znają. Nawet jeśli psiak nie wróci w ten sposób do domu, to może przynajmniej pozostać w miejscu i nie wędrować dalej.
Jest też inny scenariusz, na który zwraca uwagę MOVA. Jeśli zagubionego pupila znajdzie przechodzień, może usłyszeć głos właściciela i szybko ustalić, co zrobić dalej. Zamiast czekać na odczytanie adresówki lub wizytę u weterynarza w celu sprawdzenia chipa, kontakt można nawiązać niemal natychmiast. Zwierzak, słysząc nasz głos, też może być spokojniejszy w kontakcie z obcą osobą. Jednak ten gadżet będzie przydatny nie tylko poza domem, ale też właśnie tam. Nie wszystkie psy (niektóre koty też) dobrze znoszą bycie samemu, doświadczając lęku separacyjnego, a komunikacja, jaką oferuje SureTrack Pro, może bardzo tutaj pomóc. Oczywiście lokalizator nie zastąpi tu treningu czy wizyty u behawiorysty, może jednak bardzo pomóc.
Sześć systemów lokalizacji zamiast jednego
Nie ukrywajmy, sama funkcja rozmów nie miałaby większego sensu, gdyby urządzenie nie radziło sobie z podstawowym zadaniem, czyli odnajdywaniem zwierzaka. Dlatego SureTrack Pro korzysta jednocześnie z sześciu różnych technologii lokalizacyjnych. Na pokładzie znalazły się GPS, AGPS, LBS, Bluetooth, Wi-Fi oraz aktywny radar. Dzięki połączeniu kilku źródeł danych urządzenie ma oferować dokładność sięgającą nawet jednego metra, a pozycja odświeżana jest co pięć sekund.
W miastach to istotniejsze niż mogłoby się wydawać, bo w gąszczu budynków GPS czasem potrafi zgłupieć i stracić dokładność. Dzięki podejściu producenta nie powinniśmy mieć takiego problemu i, co istotne, lokalizator będzie radził sobie równie dobrze na zewnątrz, jak i w pomieszczeniach.

Żeby komunikacja mogła przebiegać, na pokładzie mamy moduł eSIM oraz obsługę sieci 4G i 5G. MOVA deklaruje współpracę z ponad 390 operatorami na świecie, co oznacza możliwość śledzenia pupila również podczas zagranicznych wyjazdów czy po przeprowadzce. W ten sposób gadżet nie ogranicza się tylko do jednego kraju, stanowiąc uniwersalne urządzenie, które nasz psiak zabierze ze sobą wszędzie.
Lokalizator niczym smartwatch dla pupila
Nie wszystkie zwierzaki są okazami zdrowia. O ile człowiek może założyć na nadgarstek smartwatch i monitorować swoje zdrowie, o tyle w przypadku pupili takie gadżety raczej nie są czymś powszechnym. A jeśli już znajdziemy coś takiego, możemy odbić się od ceny albo dostępności na naszym rynku. Zwykle też to kolejna elektronika, którą trzeba gdzieś na psie (albo kocie) umieścić, a to raczej nie będzie dla niego wygodne. MOVA połączyła to więc z lokalizatorem. Gadżet monitoruje aktywność pupila, zapisując przebyty dystans, czas ruchu oraz szacowaną liczbę spalonych kalorii. Natomiast aplikacja przeanalizuje te dane i może generować cele aktywności oraz ostrzeżenia, gdy zwierzę rusza się zbyt mało lub przeciwnie – wykazuje nietypowo wysoką aktywność.
Będzie to przydatne również dla właścicieli psów ras wymagających regularnego ruchu. Łatwo przecież odnieść wrażenie, że zwierzak miał dziś wyjątkowo aktywny dzień, podczas gdy dane pokazują coś zupełnie innego. Do dyspozycji użytkownika są również tygodniowe raporty aktywności, historia lokalizacji przechowywana przez cały rok oraz możliwość udostępnienia profilu zwierzaka innym członkom rodziny.

Na tym nie kończą się praktyczne funkcje, bo do naszej dyspozycji właściciela będzie równie coś bardzo przydatnego, czyli strefy bezpieczeństwa. W aplikacji można wyznaczyć maksymalnie cztery obszary, które uznajemy za bezpieczne dla pupila. Jeśli zwierzę opuści wyznaczoną strefę, natychmiast otrzymamy powiadomienie na telefon. Dla wielu osób może to być skuteczniejsze niż regularne sprawdzanie lokalizacji na mapie. To świetna opcja zarówno podczas spacerów, jak i wtedy, gdy pupil przebywa na posesji lub w ogrodzie.
Z racji, że MOVA SureTrack Pro musi być stale na naszym zwierzaku, musi być przygotowany na każdą ewentualność, ale też istotna jest kompaktowość. Lokalizator waży zaledwie 36,4 grama i został zaprojektowany z myślą o zwierzętach ważących co najmniej 3,5 kilograma. Pasuje do obroży o szerokości do 3 centymetrów. Obudowę wykonano z połączenia poliwęglanu i silikonu, a całość spełnia normę odporności IP67. Gadżet jest więc chroniony przed pyłem, deszczem, błotem i przypadkowym (chociaż psiak może myśleć inaczej) zanurzeniem w wodzie. Przydatnym dodatkiem jest również tryb nocnego poszukiwania. Wbudowana dioda LED oraz sygnał dźwiękowy pomagają odnaleźć zwierzę po zmroku, gdy sama lokalizacja na mapie nie zawsze wystarcza.
Na koniec został jeszcze jeden ważny aspekt specyfikacji – bateria. Ta ma pojemność 600 mAh i ma wystarczyć nawet na tydzień pracy w trybie oszczędnym. Na szczęście ładowanie trwa tylko jakieś dwie godziny, więc nawet jeśli urządzenie rozładuje się przed spacerem, uzupełnienie energii nie powinno zajmować dużo czasu.
Cena i abonament. Bo tak, abonament tutaj jest
Mova SureTrack Pro zadebiutował w naszym kraju w cenie 389 zł, jednak jeśli kupicie go do 30 czerwca, możecie liczyć na promocyjną cenę 299 zł. Mamy więc prawie stówkę w kieszeni. A ją można wydać na opłacenie abonamentu. Niestety, jak w przypadku ludzkich urządzeń ubieralnych, tak i tutaj część funkcji została ukryta za paywallem. Zaawansowane opcje, takie jak globalne śledzenie, połączenia głosowe, historia aktywności czy powiadomienia, wymagają dodatkowej płatności.
Producent oferuje 30 dni darmowego okresu próbnego, a następnie trzeba już płacić od około 26 do 34 zł miesięcznie – w zależności od wybranego wariantu i długości zobowiązania. Tutaj warto mieć na uwadze, że nie jest to miesięczna subskrypcja, tylko umowa na rok, dwa lub trzy.

Rynek lokalizatorów dla zwierząt od kilku lat rozwija się bardzo szybko, ale większość urządzeń nadal działa według podobnego schematu: pokazują pozycję psa lub kota na mapie. Mova próbuje wyróżnić się funkcjami komunikacyjnymi i większym naciskiem na monitorowanie aktywności. Czy możliwość zadzwonienia do własnego psa okaże się funkcją, bez której nie da się żyć? To już zależy od konkretnego właściciela i charakteru zwierzaka. Trudno jednak odmówić temu rozwiązaniu jednej rzeczy – zdecydowanie wyróżnia się na tle większości lokalizatorów dostępnych obecnie w sprzedaży.
