Guz rosnący w przedniej części mózgu nauczyciela miał wiel kość jajka. To on prawdopodobnie był przyczyną bólów głowy, kłopotów z równowagą oraz z pisaniem i rysowaniem, na które mężczyzna uskarżał się od niedawna. Ale te symptomy to nic w porównaniu ze zmianą osobowości, którą najwyraźniej również spowodował nowotwór. Kilka miesięcy wcześniej nauczyciel został aresztowany za składanie seksualnych propozycji swojej nieletniej pasierbicy. Okazało się też, że zgromadził bogaty zbiór zdjęć pornograficznych, zawierający fotografie dzieci.

Mężczyzna wiedział, że jego pragnienia były społecznie nieakceptowalne. Twierdził jednak, że stracił wszelkie hamulce i nie jest w stanie się powstrzymać. Upierał się również, że jego zainteresowanie dziećmi – i kompulsywna potrzeba zaspokajania potrzeb seksualnych – były dla niego czymś zupełnie nowym. Lekarze uznali, że tłumaczenie chorego jest przekonujące. Guz rósł w prawym płacie kory oczodołowo-czołowej, części mózgu kontrolującej zachowania społeczne i działania impulsywne. Po usunięciu nowotworu nienormalne pragnienia chorego zniknęły, poprawiły się również jego zdolności pisania i rysowania oraz równowaga. Z sukcesem ukończył program terapeutyczny dla anonimowych seksoholików i wrócił do domu. Jednak po roku znów zaczął w sekrecie zbierać pornografię, a skan mózgu wykazał, że doszło do wznowy nowotworu. Jeszcze raz usunięto mu guz chirurgicznie.

Często zakładamy, że pedofile lub ludzie popełniający inne odpychające zbrodnie różnią się od nas – że urodzili się źli lub stali się tacy na skutek traumatycznego dzieciństwa. Tymczasem coraz częściej za czynnik predysponujący lub wręcz uruchamiający zachowania kryminalne uznaje się fizyczny uraz mózgu – uderzenie w głowę, udar lub guz uciskający sąsiadujące tkanki. Czasami obrażenia te wywołują zmiany osobowości tak radykalne, że natychmiast podnosi się alarm. Częściej jednak człowiek zmienia się w subtelniejszy sposób i uraz mózgu pozostaje niewykryty.

Nie tylko poważne przestępstwa, takie jak pedofilia albo morderstwo, są łączone z obrażeniami głowy. Nowe badanie, w ramach którego przeskanowano 613 mężczyzn przyjmowanych do więzienia w Leeds, wykazało, że niemal połowa z nich doświadczyła przynajmniej jednego poważnego urazu mózgu – uderzenia w głowę, które doprowadziło albo do utraty przytomości, albo do ogłuszenia i oszołomienia.  Co więcej, u większości z nich stało się to, zanim złamali prawo po raz pierwszy. Diagnozowanie takich obrażeń pozwoliłoby nie tylko opracować bardziej skuteczne metody resocjalizacji, ale też pomogłoby naukowcom zrozumieć istotę przestępczości.

USZKODZONE SIECI NEURONÓW

Pomysł, że uszkodzenie mózgu może spowodować zmianę osobowości, nie jest nowy. Jeden z pierwszych udokumentowanych przypadków to historia Phineasa Gage’a, 25-letniego amerykańskiego robotnika kolejowego, który w 1848 r. uległ poważnemu wypadkowi. Stalowy pręt przebił jego lewy policzek i wyszedł przez czubek głowy. Zniszczył przy tym większość lewego płata czołowego mężczyzny. – Gage zmienił się po tym ze stosunkowo miłego faceta w kogoś o cechach aspołecznych – mówi dr Michael Craig, psychiatra z King’s College London.

 

Zrobił się uparty, porywczy i wulgarny; przyjaciele zaczęli mówić, że go nie poznają. – Z tego wyciągnięto wniosek, że w mózgu są regiony, które – jeśli zostaną uszkodzone w wyniku urazu, operacji lub rozwoju nowotworu – mogą doprowadzić do przekształcenia czyjejś osobowości – dodaje dr Craig. Od tej pory naukowcy dowiedzieli się sporo o tym, jak działa mózg i za co odpowiadają jego poszczególne części. Np. płaty czołowe – w których znajduje się kora oczodołowo-czołowa zaatakowana przez nowotwór u nauczyciela – uważa się za region, który odpowiada za wyższe zdolności poznawcze, takie jak planowanie, rozwiązywanie problemów i podejmowanie decyzji. Płaty czołowe regulują również zachowania społeczne i kontrolowanie impulsów.

Dr Craig wraz ze swym zespołem badał mózgi ludzi o osobowości antyspołecznej, czyli psychopatów, i odkrył, że różnią się one anatomicznie od mózgów ludzi normalnych. Anomalie dotyczyły budowy pęczka haczykowatego – struktury, która łączy płaty czołowe z kontrolującym emocje ciałem migdałowatym. U psychopatów skazanych za najpoważniejsze przestępstwa, takie jak gwałt czy morderstwo, ta część mózgu była bardziej nieregularna i słabiej wykształcona niż u ludzi, którzy nie są psychopatami. Jak
się okazało, im poważniejsze były zachowania antyspołeczne, tym większe anomalie anatomiczne odkryli naukowcy.

Inni badacze zrekonstruowali obrażenia, jakich doznał Phineas Gage, używając nowoczesnych metod obrazowania i modelowania cyfrowego. Odkryli, że on również musiał mieć uszkodzony pęczek haczykowaty. Ta struktura składa się z istoty białej, która odpowiada za przepływ informacji między różnymi częściami mózgu. Z kolei u psychopatów wykryto anomalie w istocie szarej zajmującej się przetwarzaniem informacji. – Prowadzi to do nowej hipotezy, że za zachowania antyspołeczne odpowiada nie jakaś konkretna część mózgu, ale cały ich system – wyjaśnia Craig. Pęczek haczykowaty to część układu limbicznego – powiązanych ze sobą regionów mózgu regulujących stany emocjonalne i reakcje człowieka. Jeśli okazałoby się, że kluczowe jest uszkodzenie całych sieci neuronów, a nie konkretnych fragmentów mózgu, pomogło by to wyjaśnić jedną z frapujących tajemnic naukowych. – Neurolodzy rzadko mówią o pewnym wstydliwym sekrecie: otóż zdarza się, że uszkodzona część mózgu nie ma żadnego związku z miejscem, które zwykle wiążemy z symptomami danej choroby – przyznaje prof. Michael Fox, neurolog z Harvard Medical School w Bostonie.

Przykładem jest afazja Broki, czyli kłopoty z mówieniem pojawiające się często na skutek udaru. Zakłada się, że wynikają z uszkodzenia tzw. ośrodka Broki – obszaru w lewym przednim płacie czołowym zaangażowanego w przetwarzanie

TECHNOLOGIE RESOCJALIZACJA PRZESTĘPCÓW SEKSUALNYCH - WIRTUALNA RZECZYWISTOŚĆ POMAGA POZBYĆ SIĘ ZŁYCH SKŁONNOŚCI

Okulary i oprogramowanie do VR pozwala wyświetlić badanemu dowolny obraz. Naukowcy mogą w ten sposób obiektywnie badać preferencje seksualne osadzonych

W małym pokoju strzeżonego więziennego szpitala w Montrealu na ekranie projektora wyświetlane są animacje nagich dzieci i dorosłych. Mężczyźni, którzy je oglądają, podłączeni są do urządzeń monitorujących ruch ich gałek ocznych, aktywność elektryczną mózgu i pobudzenie seksualne. Celem jest obiektywne zbadanie ich preferencji seksualnych.

 

Co roku dr Patrice Renaud i jego zespół poddają takiej ocenie70–80 przestępców seksualnych. Badanie ma pomóc sędziom oszacować ryzyko, jakie oskarżeni stanowią dla społeczeństwa. Na przykład nie wszyscy molestujący dzieci są pobudzani seksualnie przez nieletnich. Czasami za ich czynami stoją inne choroby psychiczne, a to ma kluczowe znaczenie przy dobieraniu terapii. – Wirtualna rzeczywistość pozwala symulować dosłownie wszystko, co potrafisz sobie wyobrazić. A to bardzo istotne, gdy zajmujesz się przestępczością – mówi dr Renaud. – Kiedy awatar naśladuje dziecko, badany ma wrażenie, że siedzi przed prawdziwym dzieckiem. To silniejszy bodziec niż dwuwymiarowe fotografi.

Dr Renaud wierzy, że wirtualna rzeczywistość może pomóc w resocjalizacji przestępców seksualnych. Można jej użyć np. do rozwijania cech, których im brakuje, takich jak empatia. Na uniwersytecie w Barcelonie skazani po raz pierwszy za stosowanie przemocy domowej mają możliwość wzięcia udziału w sesji VR, podczas której „wcielają się” w żeńskiego awatara spotykającego agresywnego mężczyznę. Agresor krytykuje ich wygląd, rozbija telefon o ścianę, a potem rzuca się w ich stronę. Jak się okazało, po takiej sesji badani częściej rozpoznawali, kiedy na kobiecej twarzy pojawia się strach. – Ważnym elemenetem leczenia jest wyćwiczenie stosowania określonych umiejętności w rzeczywistym świecie – podkreśla dr Renaud, który nie był zaangażowany w badania w Hiszpanii. – Jeśli nauczysz się w VR, że możesz czuć coś do awatara, lub że w pewnych okolicznościach możesz zachować się w określony sposób, jest większa szansa, że wykorzystasz tę lekcję w realnym życiu. 

Jednak gdy przeskanuje się mózgi ludzi z afazją, niekiedy okazuje się, że uszkodzenie jest zlokalizowane gdzie indziej. Co istotne, te inne części mózgu są wszystkie bez wyjątku połączone z lewym przednim płatem czołowym.

RYSOWANIE MAPY UMYSŁU

Prof. Fox łączy symptomy chorób z różnymi sieciami neuronów, używając supernowoczesnego narzędzia – precyzyjnej mapy połączeń mózgowych zwanej Human Connectome. Ostatnio jego zespół używa jej do badania neurologicznych przyczyn przestępczości. Prof. Fox przejrzał literaturę medyczną w poszukiwaniu przypadków ludzi, którzy byli zwykłymi, przestrzegającymi prawa obywatelami – do czasu, gdy po udarze, krwotoku do mózgu lub chorobie nowotworowej niespodziewanie wkroczyli na drogę przestępstwa. Znalazł 17 osób, u których skany mózgu były wystarczająco dobre, by można je było porównać z Human Connectome. Okazało się, że chociaż u badanych uszkodzone zostały całkowicie odmienne obszary mózgu, wszystkie były elementami sieci, która u zdrowych ludzi uaktywnia się podczas podejmowania decyzji o charakterze moralnym – np. czy wolno ukraść bochenek chleba w sytuacji, gdy twoja rodzina głoduje.

 

Chociaż przypadek chorego na nowotwór nauczyciela pedofila nie był analizowany, prof. Fox twierdzi, że go zna. – W jego przypadku uszkodzone rejony mózgu należą do tej samej sieci, do której przypisaliśmy inne badane przez nas obrażenia – mówi. Tak samo jak rany odniesione przez Phineasa Gage’a. Jednak prof. Fox zastrzega, że potrzeba
zbadać znacznie większą liczbę chorych, zanim będzie można zacząć mówić o istnieniu sieci połączeń neuronalnych ściśle powiązanej z zachowaniami przestępczymi. Jeśli jednak taki związek istnieje, miałoby to doniosłe skutki społeczne i prawne. Zdarzały się już sprawy kryminalne, w trakcie których uraz mózgu lub inna choroba zostały uznane za okoliczności łagodzące. Rzetelny test ułatwiłby rozstrzyganie w takich kwestiach. – Teoretycznie można by sprawdzać, czy uszkodzenie należy do wyróżnionej przez nas sieci – mówi prof. Fox. – Jeśli nie, zmniejszałoby to prawdopodobieństwo, że do łamania prawa przyczyniły się urazy fizyczne.

Skoro coraz więcej przestępców twierdzi, że pierwotną przyczyną ich nielegalnych czynów była choroba lub uraz mózgu, sądy na całym świecie zaczynają sięgać po dowody neurologiczne. Nie zawsze jednak działa to na korzyść oskarżonych. Amerykanin Richard Hodges stawił się w sądzie, by przyznać się do zarzucanych mu przestępstw: włamania i posiadania narkotyków. Wydawał się jednak zagubiony, oszołomiony i zadawał pytania nieodnoszące się do sprawy. Sąd zlecił skanowanie mózgu i badania neurologiczne. I okazało się, że Hodges symulował.

JAK WYLECZYĆ PRZESTĘPCĘ?

Badania takie jak te prowadzone przez prof. Foksa skłaniają do przemyślenia tego, jak powinniśmy traktować kryminalistów z bardziej subtelnymi anomaliami w sieci połączeń neuronalnych – prawdopodobnie pojawiającymi się w dzieciństwie i w okresie dojrzewania lub będącymi skutkiem zaniedbań wychowawczych. – Czy mamy takich ludzi izolować od społeczeństwa i zamykać w więzieniach czy uznawać za pacjentów potrzebujących leczenia? – pyta prof. Fox. Na razie pytanie jest wyłącznie teoretyczne: nie ma skutecznej terapii leczącej np. z psychopatii. Jednak im więcej dowiadujemy się o zmianach anatomicznych przyczyniających się do zachowań antyspołecznych, tym bardziej rosną szanse na jej opracowanie.

Podobne kwestie interesują dr. Iwana Pitmana – psychologa klinicznego, który przez całe życie zawodowe pracował z przestępcami, np. przetrzymywanymi w szpitalu Ashworth w Merseyside. Badania dr. Pitmana sugerują, że niezdiagnozowany uraz mózgu może przyczyniać się do popełniania przestępstw znacznie częściej niż się powszechnie sądzi. Może również utrudniać resocjalizację. W Ashworth przetrzymywani są jedni z najbardziej brutalnych brytyjskich przestępców, których czyny były efektem poważnych chorób psychicznych – chemicznych zaburzeń w mózgu, które teoretycznie mogą być zniwelowane lekami. Dr Pitman zastanawia się, czy w niektórych przypadkach za działania
osadzonych nie odpowiadają fizyczne zmiany w mózgu, które są bardziej nieodwracalne. – Kiedy tkanka mózgowa umiera, to koniec. Mózg radzi sobie, znajdując inną ścieżkę do przesyłania sygnałów, ale ona nigdy nie jest tak efektywna jak pierwotne połączenie – mówi uczony.

BIOLOGIA CO SIĘ DZIEJE Z CZŁOWIEKIEM POD CZAS  SNU - CZY LUNATYK MOŻE ZABIĆ?

Chodzenie we śnie i lęki nocne to stany, gdy nieaktywne są części mózgu odpowiedzialne za kontrolę i planowanie

 

Czy możesz odpowiadać za przestępstwo, - które popełniłeś przez sen? W 2008 roku Brian Thomas udusił swoją żonę Cristine. Twierdził, że gdy to się stało, śnił mu się straszy koszmar o walce z włamywaczem, który zaatakował jego i żonę podczas snu w ich kamperze. W czasie procesu sędzia uznał, że Thomas nie ponosi odpowiedzialności za morderstwo i uwolnił go od zarzutów. Zalecił mu jednak poddanie się leczeniu z lęków nocnych – zaburzenia snu, którego objawy to ekstremalne przerażenie i trudność z dobudzeniem się. Cierpiący na to zaburzenie niekiedy ranią siebie i innych. Poza lękami nocnymi Thomas często lunatykował. W takich sprawach oskarżeni bronią się twierdząc, że w czasie popełniania przestępstwa nie mieli kontroli nad swoim ciałem.

Kiedy ludzie lunatykują, ich kora przedczołowa – odpowiedzialna za planowanie, kontrolę i podejmowanie decyzji – jest nieaktywna, choć inne rejony mózgu pracują pełną parą. Stając przed sądem, nie można jednak przyjąć opisanej wyżej linii obrony, kiedy utrata kontroli miała inną przyczynę. Przykładem jest sprawa Zacka Thompsona, który został oskarżony o gwałt popełniony w czasie wakacji w Portugalii. Thompson twierdził, że lunatykował, jednak nie uznano tego za okoliczność łagodzącą, ponieważ przed snem wypił 7–8 piw.
 

Wraz ze swoim zespołem poddał niektórych więźniów z Ashworth kompleksowym badaniom, łączącym testy kognitywne i skany mózgu. Okazało się, że wielu miało niezdiagnozowane wcześniej urazy mózgu. Oczywiście to niekoniecznie stanowi usprawiedliwienie ich czynów, bo przecież wielu ludzi po urazie mózgu nigdy nie schodzi na złą drogę. – Obrażenia mózgu nie obudzą w nikim skłonności przestępczych – wyjaśnia dr Pitman. – Mogą jednak pozbawiać ludzi niektórych zahamowań. Z tych odkryć można wyciągnąć praktyczne wnioski dotyczące traktowania przestępców. Gdy zwykły człowiek doznaje urazu mózgu, trafia pod opiekę zespołu psychologów i psychoterapeutów, którzy zajmą się jego rehabilitacją w razie potrzeby. Kryminalista trafiający do więzienia z reguły nie jest badany w kierunku zaburzeń pracy mózgu i nie ma takiego wsparcia.

– Możliwe, że z tego właśnie powodu resocjalizacja w więzieniach nie sprawdza się. Ludzie po urazach mózgu często nie są w stanie uczyć się i współpracować z terapeutą – mówi dr Pitman. – Być może moglibyśmy im pomóc, zmieniając podejście. Dr Pitman prowadzi teraz badania na szerszych grupach więźniów – nie tylko tych skazanych za najcięższe przestępstwa. Analizy przeprowadzone w Leeds wykazały, że prawie połowa osadzonych doświadczyła w przeszłości urazu mózgu, a z tej grupy ok. 15 proc.
przypadków to uszkodzenia umiarkowane i ciężkie. I choć urazów tych nie da się wyleczyć, można nauczyć dotknięte nimi osoby, jak radzić sobie z życiem bez krzywdzenia innych. – Jeśli pozostawimy ich samym sobie, nic się nie poprawi. Wręcz przeciwnie, po wyjściu z więzienia mogą znów kogoś skrzywdzić – ostrzega dr Pitman.