Badania przeprowadzone przez ekspertów z Technionu dotyczyły myszy i skupiały się na obszarze znanym jako kora wyspowa lub wyspa (łac. insular cortex). To istniejąca także u ludzi struktura zaliczana do kresomózgowia, przez niektórych uważana za piąty płat, ukryty w głębi mózgu. Podstawową funkcją wyspy jest interocepcja, czyli zmysł umożliwiający odbieranie fizjologicznego stanu wnętrza ciała.

W nowym eksperymencie specjaliści ds. neuronauki i immunologii sztucznie pobudzali aktywność neuronalną tego ośrodka u gryzoni laboratoryjnych. Obserwacja ujawniła, że tego typu manipulacja spowodowała rozwinięcie się u zdrowych zwierząt stanów zapalnych, będących odpowiedzią układu immunologicznego na czynnik chorobotwórczy, którego w rzeczywistości nie było. 

– Byłam zaskoczona, kiedy zobaczyłam tak wyraźny efekt. Stan zapalny pojawił się wkrótce po aktywacji neuronów, mimo że nie było patogenu ani innego fizycznego czynnika wyzwalającego zapalenie – powiedziała jedna ze współautorów badania, neuroimmunolożka dr Asya Rolls.

Jak mózg wywołuje chorobę?

Naukowcy obserwowali aktywność mózgu myszy przez cały czas trwania eksperymentu. Zauważyli, że wywołana ich ingerencją reakcja immunologiczna była identyczna jak ta, która towarzyszyła rzeczywistej infekcji i ograniczała się jedynie do miejsca pierwotnej choroby. Zdaniem autorów oznacza to, że mózg myszy przechowuje swoiste „schematy odpowiedzi immunologicznej”, a pamięć o przebytych infekcjach i powiązanych z nimi reakcjach jest magazynowana w korze wyspowej.

Mózg myszy przechowuje pewnego rodzaju reprezentację stanów zapalnych, których w swoim życiu doświadczyło zwierzę, i ma sposób na wywołanie dokładnie tego samego stanu zapalnego – mówi dr Rolls.

Badanie pomoże w leczeniu chorób psychosomatycznych

„Indukowane zapalenia” obejmowały różne obszary ciała myszy, ale wiele przypadków skupiało się na okrężnicy i brzuchu. To odkrycie naukowcy powiązali z chorobami psychosomatycznymi u ludzi, które często objawiają się długotrwałymi dolegliwościami żołądkowo-jelitowymi.

– Uważa się, że wiele zaburzeń związanych z pracą jelit ma etiologię psychosomatyczną i jest powiązanych z silnymi, emocjonalnymi doświadczeniami. Chociaż istnieje luka między eksperymentami na myszach a efektami u ludzi, nasza praca nadaje nowy kierunek badaniom nad chorobami psychosomatycznymi – podkreśla dr Rolls.

Autorzy badania sugerują, że skoro mózg może sam wywoływać stany zapalne, to jest bardzo prawdopodobne, że potrafi je również hamować. Być może kluczowe w leczeniu chorób psychosomatycznych okaże się tłumienie aktywności obszarów mózgu odpowiedzialnych za pamięć o przeszłych infekcjach.

Szacuje się, że choroby psychosomatyczne dotykają od 5 do 7% ludzi na świecie. Dostępne dane pokazują, że tego typu zaburzenia 10 razy częściej dotykają kobiet niż mężczyzn. W większości przypadków leczenie opiera się na psychoterapii i przyjmowaniu leków immunosupresyjnych, które hamują nadmierną aktywność układu odpornościowego. Niestety, leki sprawiają, że pacjenci są bardziej podatni na inne choroby.

– Jeżeli odkryjemy sposób, w jaki moglibyśmy hamować towarzyszące chorobie stany zapalne i dzięki temu w mniejszym stopniu osłabiać układ odpornościowy lekami, byłby to ogromny postęp – dodaje dr Rolls.


Źródło: Cell.