Polacy źle oceniają, co zużywa najwięcej energii
Badanie pokazało sporą różnicę między naszymi wyobrażeniami a rzeczywistym zużyciem prądu. Najczęściej wskazywanym urządzeniem była suszarka do prania, choć w praktyce to nie ona generuje najwyższe roczne zużycie energii. Zmywarkę wybrało zaledwie 10% ankietowanych, a prawidłową odpowiedź — czyli płytę indukcyjną — wskazało około 35% osób.
To mnie najbardziej dziwi, bo indukcja jest dziś traktowana jako nowoczesne, wygodne i „eko” rozwiązanie, więc wiele osób automatycznie zakłada, że musi być też wyjątkowo oszczędna. Problem w tym, że energooszczędność nie zawsze oznacza niskie zużycie prądu. Szczególnie gdy mówimy o urządzeniu pracującym na bardzo wysokiej mocy, często przez kilka godzin.
Dlaczego tak jest? W praktyce wszystko sprowadza się do parametrów technicznych. Płyty indukcyjne działają szybko i skutecznie właśnie dlatego, że potrafią generować bardzo dużą moc. Standardowo mówimy tutaj o zakresie od około 1000 do nawet 3000 W na pojedyncze pole grzewcze. I teraz spójrzmy na naszą codzienność. Z indukcji korzystamy niemal każdego dnia, nie tylko w porze obiadu, ale też przy okazji przygotowywania śniadań i kolacji.

Nowoczesna kuchnia ma swoją cenę
Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu głównym „straszakiem” były stare lodówki albo pralki. Dzisiaj wiele nowych urządzeń jest znacznie bardziej energooszczędnych niż dawniej, ale jednocześnie w naszych domach pojawiły się sprzęty o dużo większej mocy. Indukcja jest tego idealnym przykładem. To nadal świetna technologia, tylko że komfort, jaki nam daje, ma swoją cenę. W tym wypadku widzimy ją na rachunku za prąd.
Na szczęście oszczędność nie oznacza, że trzeba teraz wracać do gotowania na gazie albo panicznie unikać używania płyty. W przypadku indukcji naprawdę sporo daje zwykła zmiana codziennych nawyków. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jednak dużo robi dopasowywanie wielkości garnka do pola grzewczego i używanie pokrywek. Można też rozważyć gotowanie większych porcji na raz (oszczędność czasu i gotowe obiadki w zamrażarce na „czarną godzinę”), a także wyłączanie pola chwilę wcześniej i korzystanie z resztkowego ciepła. Eksperci radzą też, by regularnie czyścić płytę – zaległy brud sprawia, że ciepło jest inaczej przewodzone. Niby drobiazgi, ale przy codziennym używaniu mogą realnie skrócić czas pracy urządzenia i zmniejszyć pobór energii.
Wygląda więc na to, że astronomiczne wartości na rachunkach za prąd bardzo często tworzą nie wielkie awarie czy „ukryci pożeracze”, ale zwykłe codzienne przyzwyczajenia. A kuchnia? Cóż. Najwyraźniej jest energetycznym centrum dowodzenia całego domu i to tam powinniśmy szukać sposobów, by oszczędzić na prądzie. Tylko trzeba robić to mądrze, bez ekstremalnych działań pokroju „teraz jem tylko dania podgrzewane w mikrofali”.
Oszczędności warto jednak szukać także poza kuchnią. Tryb stand-by telewizorów, konsol czy ekspresów do kawy nadal potrafi generować zauważalne zużycie energii w skali roku. Coraz więcej osób zwraca też uwagę na programy ECO w zmywarkach i pralkach, które — choć działają dłużej — zwykle pobierają mniej prądu i wody. Dobrze jest również sprawdzić, czy producent ma aplikacje. Samsung w SmartThings pozwala nam na bieżąco kontrolować zużycie energii, co naprawdę pomaga w zarządzaniu budżetem. Do tego są też takie zwyczajne kwestie, jak gaszenie światła czy pamiętanie o zamykaniu okna, gdy włączona jest klimatyzacja.
