Na impotencję: Sałata

Od dziesięcioleci rodzice opowiadają wścibskim pociechom, że dzieci rosną w sałacie (lub kapuście). Okazuje się zaś , że ten przesąd ma starożytne korzenie, a sałata uchodziła kiedyś za dwuznaczne i niebezpieczne warzywo

Sałata wkracza na mityczną scenę już w Egipcie. Co więcej, pojawia się nie w byle jakiej opowieści, ale w historii opisującej walkę bogów o władzę nad światem. „Sałacianą” wersję tego mitu znamy z papirusu datowanego na czasy Ramzesa V, czyli połowę XII w. p.n.e. Oto Set, po zabicu swego brata Ozyrysa, zapragnął rządzić ludźmi i bogami. Jednak Horus, syn Ozyrysa i jego siostry oraz żony w jednej osobie – Izydy, postanowił przeciwstawić się stryjowi. Po długich i nierozstrzygniętych walkach kwestię panowania miała rozsądzić rada bóstw. Rzekomo pogodzony z tym Set udał się na nocny spoczynek razem ze swoim bratankiem.

Brzemienne warzywo

Dalej opowieść brzmi następująco (przekł. J. Lipińska): „W nocy Set sprawił, że członek jego stał się twardy. Wprowadził swój członek pomiędzy pośladki Horusa. Horus włożył rękę pomiędzy swe pośladki i zebrał nasienie Seta. Po tym poszedł użalić się matce swej Izydzie: »Pomóż mi Izydo, matko moja. Przyjdź i zobacz, co zrobił mi Set«”. Bogini krzyknęła ze zgrozy, miedzianym nożem obcięła synowi rękę i razem z nasieniem wroga rzuciła ją do rzeki. Następnie wykonała sztuczną rękę i w magiczny sposób przyprawiła ją Horusowi, „po czym przyniosła maść, posmarowała członek Horusa, sprawiła, że stał się twardy, włożyła go do naczynia. Dokonała, że nasienie jego wpłynęło weń”. Rano poszła do ogrodu Seta i zapytała ogrodnika: „»Jaka jest jarzyna, którą Set je tutaj razem z tobą?«. Ogrodnik odpowiedział jej: »On nie je tutaj za mną innej jarzyny, prócz sałaty«. Izyda dodała do niej nasienie Horusa. Set przybył zgodnie ze swym codziennym zwyczajem, zjadł sałatę, którą jadał zwykle. Stał się ciężarny nasieniem Horusa”.

Potem obaj antagoniści udali się przed trybunał bogów. Pierwszy zabrał głos Set, który powiedział, że zhańbiony Horus nie może rządzić, ponieważ – jak ujął to jego stryj – „zrobiłem jemu męską czynność”. Wtedy bogowie opluwali i poniżali Horusa. Ten jednak zapewniał, że nie został zbrukany. Na dowód wywołał nasienie Seta, aby się ukazało, wychodząc z wody. Teraz bratanek zapewnił, że to on posiadł stryja i na dowód tego zawezwał swoje nasienie, aby ukazało się światu. Ku zgrozie wszystkich wyszło z Seta przez jego ucho i rozświetliło salę jako złoty dysk. Ponieważ okazało się, że to Horus poniżył w ten sposób Seta, otrzymał władzę, stryj zaś został wyszydzony przez innych bogów.

Kluczowa w tej opowieści sałata stała się odtąd – na początek w Egipcie – symbolem płodności. Spożywali ją mężczyźni, aby wzmocnić swą potencję. Aplikowali ją też lekarze jako medykament zwalczający impotencję. Istniała również inna mityczna opowieść, zgodnie z którą prastary egipski bóg płodności Min nie jadał niczego innego oprócz sałaty. Dzięki temu miał permanentną erekcję. Ukazywano go jako mężczyznę z potężnym penisem w wzwodzie, uprawiającego masturbację. Ot, do czego prowadzi jadanie sałaty.

 

Zrodzona z sałaty

W klasycznym grecko-rzymskim świecie sałata była warzywem nieco dwuznacznym. Z jednej strony opowiadano o jej korzystnym wpływie na potencję. Uważano, że może wręcz spowodować ciążę niejako w zastępstwie mężczyzny. Ideę taką wyrażał mit o Hebe, bogini młodości i piękna. Zdaniem części autorów antycznych była córką Zeusa i Hery. W wielu źródłach występuje jednak tylko jako córka bogini, o ojcu się nie wspomina. W pewnym średniowiecznym manuskrypcie, zawierającym spisane po łacinie mityczne opowieści pochodzące z antycznych czasów, zapisano, że Hebe zrodziła się de lactuca, czyli „z sałaty”. Jest to echo opowieści o tym, że Hera poczęła córkę, zjadłszy sałatę podczas posiłku w gościnie u boga Apollona. Tu, być może, tkwią korzenie tradycji, dziś jeszcze serwowanej naszym nadmiernie ciekawskim pociechom, pytającym rodziców: „Skąd biorą się dzieci?”. Poza tym, że – jak wiadomo – przynosi je bocian, „rosną” również „w sałacie” (lub kapuście).

Zostawiając na razie na boku mityczne opowieści, trzeba zaznaczyć, że również w starożytnej literaturze specjalistycznej sałata pojawia się jako zalecane bardzo zdrowe i smaczne warzywo. Żyjący na przełomie II i III w. n.e. erudyta Atenajos z Naukratis poświęcił sałacie nieco miejsca w drugiej księdze swojej monumentalnej „Uczty mędrców”. Jest to zbiór różnych opowieści, którymi zabawiają się podczas przyjęcia zaprzyjaźnieni ze sobą intelektualiści. Ich rozmowa schodzi również na temat owoców i warzyw. Sałata jest tu zalecana, szczególnie latem, jako soczysta, kojąca pragnienie, orzeźwiająca. Ma też ułatwiać trawienie i sprzyjać odchudzaniu. Przy okazji dowiadujemy się, że serwowano ją na surowo, ale również lekko podgotowaną lub podsmażoną na patelni. Jednym słowem i dzisiejszy dietetyk czy też zwolennik zdrowego żywienia byłby zadowolony, że już antyczni docenili walory smakowe i zdrowotne pożytecznego warzywa, widząc w jego spożywaniu same plusy. Nic bardziej mylnego! Z księgi Atenajosa wyłania się również zupełnie inne, „mroczne oblicze” tej jarzyny.

 

Pokarm Bogów i nieboszczyków

O tym aspekcie zieleniny wspomina Atenajos, przytaczając fragmenty różnych utworów, które w większości nie przetrwały w całości do dziś. Wynika z nich, że sałata uchodziła za roślinę bogini miłości Afrodyty, tyle że nie niosło to ze sobą niczego dobrego. Bogini ukrywała w sałacie tych swoich kochanków, z którymi nie mogła zbytnio się afiszować.

Jednym z nich był przewoźnik Faon z Lesbos – brzydki i pogardzany starzec. Raz jednak pomógł zmienionej w staruszkę Afrodycie przeprawić się przez morze i za to otrzymał od niej cudowny balsam. Nasmarowawszy się nim, stał się tak piękny, że wszystkie kobiety na wyspie – w tym poetkę Safonę – ogarnął szał miłości do niego. Afrodyta ukryła go przed zapędami rozkochanych amantek wśród grządek sałaty, sama korzystając chętnie z wdzięków Faona. Zrozpaczona Safona rzuciła się w morze. Sałata zaś stała się rośliną miłości.

Inny z oblubieńców Afrodyty miał mniej szczęścia. Chodzi o Adonisa, który swą urodą wzbudził pasję miłosną wielu bogiń, w tym po raz kolejny Afrodyty oraz pani podziemi Persefony. Afrodyta ukrywała go przed rywalkami w sałacie, ale poniósł tu śmierć zraniony przez rozjuszonego dzika. Bogini złożyła jego zwłoki na liściach sałaty. Przez to jarzyna nabrała mrocznych cech. Poeta Eubulos napisał o tym utwór pt. „Impotenci”, w którym ostrzegał swoją wybrankę (przekł. K. Bartol): Nie kładź na moim stole sałaty, o pani! Będziesz tego żałować. Z tych to bowiem liści Kypryda, jak wieść niesie, zrobiła posłanie dla swego Adonisa, gdy zszedł z tego świata. Dlatego jest sałata strawą nieboszczyków.

Tak oto warzywo stało się pokarmem zmarłych. W mniej dramatycznej opowieści ukazywano je jako zdradliwy afrodyzjak, który działa nie wtedy, kiedy trzeba. Poeta Amfis, w swoim „Lamencie” na Adonisa, pisał zatem o sałatach (przekł. K. Bartol): Jeśli zje je mężczyzna, gdy pragnie kobiety – choć jeszcze mu daleko do lat sześćdziesięciu – wierci się przez noc całą. Nie dokona tego, na co ma wielką chętkę: ręka mu w zastępstwie tę przysługę wyświadczy…

W końcu uznano, że sałata nie tylko nie sprzyja potencji, ale wręcz działa w odwrotny sposób. Pewien filozof pitagorejski dowodził, że sałata powoduje zanik popędu płciowego i zwał ją „eunuchem”. Inni określali główki tego warzywa mianem „impotentów”. Oskarżano ją o to, że jest moczopędna, wiatropędna i powoduje senność, niezbyt zatem sprzyja seksualnym wyczynom. Tak oto – jak to często bywa – na pytanie, co jeść a czego nie, mamy dwie sprzeczne odpowiedzi. I kto by pomyślał, że poczciwa roślina mogła wywoływać aż tak sprzeczne emocje.