Można mieszkać w pięknym kraju, zarabiać dobre pieniądze i jednocześnie przez długi czas czuć się bardziej turystą niż mieszkańcem. Dlatego coraz częściej pytanie nie brzmi już „gdzie warto się przeprowadzić?”, ale raczej „gdzie najłatwiej zbudować nowe życie?”. Właśnie temu przyjrzeli się autorzy najnowszego rankingu przygotowanego przez firmę William Russell, analizując, które kraje i miasta są najbardziej przyjazne dla ekspatów.
Przyjazny kraj to nie tylko miłe uśmiechy
Gościnność kojarzy nam się z życzliwymi ludźmi, otwartością i sympatyczną atmosferą, co oczywiście jest ważne, choć mam wrażenie, że najbardziej w przypadku turystów. Gdy chcemy się gdzieś przeprowadzić, dochodzi do tego znacznie więcej czynników, które sumują się, dając (lub nie) poczucie, że jesteśmy w danym miejscu mile widziani.
Liczy się to, jak łatwo znaleźć pracę, załatwić formalności, wynająć mieszkanie czy odnaleźć się w lokalnej społeczności. Ważna jest również dostępność usług dla obcokrajowców, poziom bezpieczeństwa oraz to, czy inni mieszkańcy są przyzwyczajeni do życia w międzynarodowym środowisku. Autorzy rankingu uwzględnili między innymi doświadczenia ekspatów, wielkość populacji migrantów, wskaźniki zatrudnienia osób urodzonych za granicą, podejście do imigrantów, bezpieczeństwo oraz łatwość uzyskania prawa pobytu.

Który kraj wygrał? Na pierwszym miejscu zestawienia znalazła się Islandia. To wynik, który może zaskakiwać, bo kraj liczy zaledwie kilkaset tysięcy mieszkańców i nie należy do najpopularniejszych kierunków emigracji. Tymczasem właśnie tam, według autorów raportu, najłatwiej połączyć kilka kluczowych elementów potrzebnych do rozpoczęcia nowego życia. Islandia wyróżnia się bardzo wysokim wskaźnikiem zatrudnienia osób pochodzących z zagranicy, wysokim poziomem bezpieczeństwa oraz dużym zaufaniem społecznym. Dla osób rozpoczynających życie w nowym kraju oznacza to mniej przeszkód administracyjnych i większe szanse na szybkie odnalezienie się na rynku pracy.
Drugie miejsce przypadło Luksemburgowi, który od lat jest jednym z najbardziej międzynarodowych krajów Europy. Ponad połowę mieszkańców stanowią tam osoby urodzone poza granicami państwa. Dzięki temu wiele usług, miejsc pracy czy procedur urzędowych jest już naturalnie dostosowanych do potrzeb obcokrajowców. W pierwszej dziesiątce znalazły się również Szwajcaria, Irlandia, Czechy, Portugalia i Austria. Co ciekawe, Europa zdominowała ranking, zajmując aż siedem miejsc w czołowej dziesiątce, a to naprawdę dobrze o nas świadczy.
Warszawa wyprzedziła Londyn i Paryż
Powstał również ranking miast, w którym Polska, a dokładnie Warszawa, zajęła całkiem wysokie miejsca. Ta lista powstała na podstawie poziomu szczęścia mieszkańców, bezpieczeństwa oraz łatwości funkcjonowania w codziennym życiu. Najbardziej przyjaznym miastem dla ekspatów okazał się Zurych. Szwajcarska metropolia zdobyła najwyższe noty dzięki wysokiemu poziomowi bezpieczeństwa oraz niewielkim napięciom społecznym. Tuż za nim znalazły się Singapur i Tokio. W europejskiej części zestawienia wysoko uplasowały się również Kopenhaga, Monachium i Praga.

Nasz stolica znalazła się na ósmym miejscu, wyprzedzając Seul, Hong Kong, a także Londyn, Paryż czy Nowy Jork, które w rankingu wypadły znacznie słabiej. To może trochę zaskakiwać, w końcu wielkie metropolie są marzeniem wielu, jednak w rzeczywistości cierpią one na paradoks własnej wielkości. Oferują mnóstwo możliwości zawodowych, ale jednocześnie łatwiej się w nich zgubić, trudniej budować relacje i poczuć częścią lokalnej społeczności. W efekcie przeprowadzamy się do wielkiego miasta, by utonąć w morzu anonimowości, w której ciężko o znalezienie przyjaciół.
Trochę zaskoczył mnie fakt, że według raportu wysoki poziom życia nie gwarantuje automatycznie łatwej integracji. Niektóre kraje są bardzo atrakcyjne pod względem gospodarczym, ale jednocześnie trudniejsze dla osób przyjeżdżających z zagranicy. Wybierając kierunek przeprowadzki, lepiej nie patrzeć na liczbę wydawanych wiz ani popularność turystyczną, bo to nie miejsce na wakacje, tylko do życia. Lepiej pomyśleć nad tym, co jest dla nas ważne na co dzień w naszym własnym kraju i tego szukać w innym. Właśnie to decyduje, czy po kilku miesiącach nadal czujemy się gośćmi, czy zaczynamy mówić o nowym miejscu po prostu „dom”.
Czasem najtrudniejsza część zaczyna się po przeprowadzce
Rankingi jakości życia często skupiają się na zarobkach, klimacie albo kosztach utrzymania. Tymczasem codzienność za granicą bywa znacznie bardziej skomplikowana. Nawet najlepsze mieszkanie i świetna praca nie zastąpią poczucia przynależności. Tu dobrym przykładem są kraje azjatyckie, takie jak Korea Południowa czy Japonia. Osoby, które tam mieszkają często zwracają uwagę, że bardzo ciężko jest tam znaleźć przyjaciół. Inna kultura pracy i inne zasady społeczne sprawiają, że większość „lokalsów” ma swoich przyjaciół od szkolnej ławki, niechętnie zapraszają więc do tego grona kogoś obcego.

Dlatego coraz więcej osób planujących emigrację zwraca uwagę nie tylko na gospodarkę czy pogodę, ale również na to, jak łatwo znaleźć znajomych, dołączyć do lokalnej społeczności i zbudować nowe życie od podstaw. Bo ostatecznie najbardziej przyjazne miejsce na świecie to niekoniecznie to, które najlepiej wygląda w folderze turystycznym albo daje nam szanse na najlepsze zarobki. Jasne, to również bardzo ważne, ale ostatecznie ciężko cieszyć się z dużej wypłaty, jeśli nie mamy z kim pójść na drinka, do muzeum albo na zwykły spacer.
