Trzęsienie ziemi, które odnotowały sejsmografy na całym globie w maju 2018 roku stworzyło nowy podwodny wulkan – donoszą naukowcy. „To największa podwodna erupcja, jaką dotychczas udokumentowano” – piszą badacze w pracy opublikowanej w czasopiśmie naukowym „Nature Geoscience”.

Nowy geologiczny twór powstał na Oceanie Indyjskim, pomiędzy tektonicznymi formacjami  Afryki Wschodniej i Madagaskaru. Nowy wulkan wznosi się na 820 metrów nad poziom dna oceanu na wschód od Majotty. To francuska wyspa położona w archipelagu Komorów.

Trzęsienie ziemi, którego nie było

Wstrząsy rozpoczęły się 10 maja 2018 roku. Niemal dokładnie pół roku później, 11 listopada, oceaniczne dno zatrzęsło się z siłą 5,8 magnitudo (odpowiednik stopni stosowanej dawniej skali Richtera). Fale sejsmiczne obiegły glob, rejestrowano je na całym świecie. I zafrapowały sejsmologów.

Zwykle trzęsienia ziemi powodują w ziemskiej skorupie fale sejsmiczne – podłużne, typu P i poprzeczne, typu S – oraz fale powierzchniowe. Tym razem odnotowano wyłącznie fale powierzchniowe.

Badacze szybko stwierdzili, że mogło to być wynikiem wybuchu podwodnego wulkanu. Źródło fal wskazywało, że znajduje się on kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Majotty. Wysłano tam francuskie statki badawcze, które dotarły na miejsce w lutym 2019 roku. Sonary na ich pokładzie potwierdziły, że na dnie oceanu znajduje się szczyt, którego wcześniej nie było.

Statki rozmieściły też sejsmometry na dnie oceanu. Od stycznia do maja 2019 roku zarejestrowały aż 17 tysięcy sejsmicznych zdarzeń zlokalizowanych na głębokości od 20 do 50 kilometrów pod dnem oceanu. Zwykle trzęsienia ziemi zachodzą bliżej jej powierzchni.

Jak powstał podwodny wulkan?

Uzbrojeni w te dane naukowcy mogą dziś przedstawić scenariusz powstawania podwodnego wulkanu. Magma z ziemskiego płaszcza musiała uszkodzić litosferę – zewnętrzną warstwę skorupy ziemskiej. Powstały w niej szczeliny, przez które magma zaczęła wędrować ku powierzchni, powodując liczne wstrząsy sejsmiczne. W końcu przedostała się na powierzchnię oceanicznego dna i tak powstał podwodny wulkan.

Objętość magmy oszacowano na 5 kilometrów sześciennych. To wielokrotnie więcej niż odnotowane wcześniej podwodne erupcje, które zwykle uwalniają od tysiąca do trzydziestu razy mniej lawy. Była to najpotężniejsza podwodna erupcja, jaką kiedykolwiek zarejestrowano.

Od tamtego czasu na Majotcie istnieje obserwatorium, które monitoruje aktywność nowego wulkanu na żywo. Miejsce podwodnej erupcji odwiedzają też statki badawcze. Zbieranie danych pozwoli naukowcom lepiej zrozumieć, jak powstają podwodne wulkany.

Jaki będzie los nowego wulkanu? Badacze kreślą różne scenariusze. Może dojść do kolejnych erupcji, które sprawią, że wulkaniczny stożek będzie rosnąć (w przyszłości mogłaby się wyłonić w tym miejscu nowa wyspa wulkaniczna). Wulkan może jednak też zapaść się pod dno oceanu i zniknąć.

Źródło: Nature Geoscience.