Jednak mak i konopie nie były jedynymi narkotykami popularnymi w prehistorycznej Europie. Badania pozostałości materii orga­nicznej znajdowanej w pradawnych naczy­niach dowodzą niezbicie, że wachlarz natu­ralnych substancji odurzających, w których lubowali się nasi przodkowie, był znacznie szerszy Praktycznie na terenie całego kon­tynentu znano i pito napary z roślin z rodzi­ny psiankowatych: pokrzyku wilczej jagody, bielunia dziędzierzawego i lulka czarnego. Wszystkie zawierają m.in. hioscyjaminę - bardzo silny środek halucynogenny Najstarsze znane naczynia zawierające ślady tej substan­cji pochodzą z IV tysiąclecia p.n.e. ze stano­wiska Pedra Cavada w północno-zachodniej Hiszpanii. Według Elisy Guerra-Doce bardzo często mieszano hioscyjaminę z innym środ­kiem odurzającym - alkoholem. W pochodzą­cych z różnych epok grobach odkrywanych na terenie Półwyspu Iberyjskiego spotyka się resztki mieszanki tej substancji oraz piwa. W tym przypadku efekt musiał być naprawę piorunujący

SŁOWIAŃSKIE UŻYWKI

Choć na terenie Polski nie prowadzono jak dotąd szeroko zakrojonych badań archeologicznych, związanych z używa­niem środków odurzających przez naszych przodków, istnieją liczne opracowania etnograficzne i historyczne, które dają nam wyobrażenie na ten temat. Najstarszą znaną wzmianką o polskim piwie jest fragment w zapiskach kronikarza Thietmara, który zanotował, że Bolesław Chrobry uwielbiał ten napitek. Piwo było napojem przeznaczonym na specjalne okazje, o czym z kolei wspomi­na kronika Galla Anonima. Kiedy Piast przygotowuje ucztę z okazji postrzyżyn syna Siemowita i nagle pojawiają się niespodziewani goście, nie waha się go ofiarować: „Mam ci ja beczułkę [dobrze] sfermentowanego piwa, które przygotowałem na postrzyżyny jedynego syna, jakiego mam, lecz cóż znaczy taka odrobina? Wypijcie je, jeśli wola!”.

O odurzających roślinach wykorzystywanych przez naszych przodków bardzo ciekawie pisze prof. Barbara Kuźnicka, historyk farmakologii, w artykule zamieszczo­nym w czasopiśmie „Analecta” w 1992 roku. Według niej na terenie Polski odurzano się głównie makiem i konopiami oraz trzema roślinami z rodziny psiankowatych: pokrzykiem wilczą jagodą, bieluniem dziędzierzawym i lulkiem czarnym. Mak zajmował szczególne miejsce w ludowej medycynie, chronił bowiem przed odwiedzinami dusz zmarłych ludzi. Wywar z makówek dawano także niespokojnym dzieciom, by dobrze spały. Jak więc nietrudno zauważyć, zestaw naszych „słowiańskich” używek general­nie pokrywa się z ogólnoeuropejską tradycją. Potwierdza to bezsprzecznie istnienie wspólnego dla wszystkich mieszkańców naszego kontynentu dziedzictwa w zakresie substancji odurzających.

NA ZDROWIE!

Alkohol - jak się zresztą nietrudno do­myślić - stanowił główną używkę naszych przodków Wprawiał w euforię, pozwalał za­cieśniać więzi społeczne. Niektórzy archeolo­dzy uważają nawet, że zboża zostały udomo­wione głównie po to, żeby robić z nich piwo. Choć teoria ta nie jest nowa, bo pojawiła się już w połowie XX wieku, dopiero w ostatnim czasie opublikowano badania, które ją dobrze dokumentują. Według kanadyjskiego badacza Briana Haydena z Simon Fraser University pierwsze piwo uwarzono dużo wcześniej, zanim ludzie nauczyli się uprawiać ziemię. W jednym ze swych ostatnich artykułów uczony przekonuje, że przedstawiciele roz­wijającej się na terenie Lewantu kultury natufijskiej (14,5-11,5 tys. lat temu) wyprawiali wielkie alkoholowe uczty, w czasie których z radością wprowadzali się w stan oszoło­mienia. Wiedli częściowo osiadły tryb życia, przemieszczając się często w poszukiwaniu pożywienia. Budowali okrągłe domy, składa­jące się z kamiennej podmurówki oraz dachu i ścian z gałęzi. W pobliżu tych prymitywnych domostw są znajdowane kamienne rozcieraki do ziarna, a także wielkie kamienne naczynia, w których być może warzono piwo.