
W 2026 r. nauka nie będzie “czekać na przełom”. Ona będzie go testować. Wiele głośnych projektów wchodzi w etap, w którym liczą się twarde terminy, sprzęt, loty, wyniki badań i regulacje. I nagle robi się bardzo prosto: albo coś działa, albo nie działa – a jeśli nie działa, to przynajmniej wiadomo dlaczego.
Ten rok ma też ciekawą cechę wspólną dla bardzo różnych dziedzin. Coraz częściej stawką nie jest samo odkrycie, tylko skala i zaufanie: czy da się powtórzyć wyniki, czy da się to bezpiecznie wdrożyć, czy system (energetyczny, zdrowotny, prawny) to uniesie. Poniżej zebrałem tematy, które mają największą szansę napędzać naukę w 2026 r.
Kosmos: Artemis II i “tłok” przy Księżycu
Największym kosmicznym znakiem zapytania 2026 r. jest Artemis II. Plan jest prosty: czterech astronautów w Orionie ma polecieć na ok. 10 dni, okrążyć Księżyc i wrócić. To pierwszy taki załogowy lot od dekad i test “na żywo” wszystkiego, co w lotach poza niską orbitę jest najważniejsze: trajektorii, osłon, systemów podtrzymywania życia, procedur. W praktyce to misja, która ma udowodnić, że program Artemis jest czymś więcej niż prezentacją.

Równolegle Księżyc będzie po prostu oblegany. 2026 ma być kolejnym rokiem intensywnych misji księżycowych, w tym także chińskich (mowa o Chang’e-7) i przygotowań do kolejnych kroków w stronę lądowań. To ważne naukowo, bo południowy biegun Księżyca i poszukiwania lodu wodnego są dziś jednym z głównych “twardych” celów badawczych – a jednocześnie są mocno powiązane z przyszłą logistyką obecności człowieka.
Roman Space Telescope i polowanie na ciemność
W tle lotów załogowych będzie też bardziej “cicha”, ale potencjalnie przełomowa robota naukowa: Nancy Grace Roman Space Telescope. NASA celuje z tym teleskopem w start jesienią 2026 r. – misja ma badać ciemną energię i ciemną materię, a przy okazji rozwijać możliwości obrazowania egzoplanet. To ten rodzaj instrumentu, który nie robi jednego głośnego odkrycia pierwszego dnia, ale z czasem zaczyna zmieniać całe pole badań, bo produkuje porządne dane statystyczne.

W praktyce 2026 r. może więc przynieść nową falę dyskusji o tym, co naprawdę wiemy o “ciemnej” stronie kosmologii. Takie misje nie odpowiadają jednym zdaniem. One raczej przycinają obszar niewiedzy. I właśnie dlatego są ważne: w nauce czasem największy postęp polega na tym, że po roku pracy możesz powiedzieć: “tego już prawie na pewno nie ma”.
AI dla nauki: od asystenta do “agenta”, który robi kroki sam
W 2026 r. nauka będzie mocno polegać na agentach AI: systemach, które łączą kilka modeli i potrafią wykonywać złożone, wieloetapowe zadania, czasem przy minimalnym nadzorze człowieka. To inna sytuacja niż zwykłe “AI streszcza artykuł”. Tu chodzi o narzędzia, które planują, iterują, podejmują decyzje po drodze i mogą realnie wejść w rolę współpracownika w laboratorium obliczeniowym. Warto też pamiętać, że większe użycie może szybciej obnażyć poważne awarie i błędy takich systemów (włącznie z niszczeniem danych).

Równolegle będzie przewijać się też trend “mniejszych” modeli, które uczą się na ograniczonych danych i rozwiązują wąskie problemy rozumowania, zamiast pompować miliardy parametrów w jednego giganta od wszystkiego. To może być bardzo praktyczny zwrot, bo wiele laboratoriów nie ma zasobów, by trenować duże modele od zera. Jeśli 2026 ma przynieść “pierwsze konsekwentne odkrycia zrobione przez AI”, to prawdopodobnie właśnie na styku tych dwóch nurtów: agentów i wyspecjalizowanych, tańszych modeli.
Spersonalizowane terapie dla dzieci i rozwój CRISPR
W genetyce i medycynie 2026 ma wyglądać jak dalszy ciąg historii, która już się zaczęła: spersonalizowane terapie genowe szyte pod pojedynczą mutację. Nature opisuje, że mogą ruszyć dwa badania kliniczne, które rozwijają podejście znane z głośnego przypadku dziecka z rzadką chorobą metaboliczną, leczonego terapią CRISPR dopasowaną do konkretnej mutacji. Jedna z grup planuje wystąpić do FDA o zgodę na badanie u większej liczby dzieci z rzadkimi zaburzeniami metabolicznymi, obejmujące warianty w kilku genach możliwych do “naprawy” podobną metodą.

To ważne, bo tu rozstrzyga się pytanie o przyszły model medycyny: czy system ochrony zdrowia potrafi obsługiwać terapie, które są z natury rzadkie, ale potencjalnie ratują życie. W 2026 r. nauka nie musi jeszcze dać odpowiedzi “to będzie standard”, ale może pokazać, czy da się takie leczenie ustandaryzować na tyle, by nie było jednorazowym cudem logistycznym.
Wczesne wykrywanie raka: test krwi i wielka próba statystyki
Jednym z najbardziej “konkretnych” wydarzeń w medycynie w 2026 r. ma być raport z dużego brytyjskiego badania nad pojedynczym testem krwi wykrywającym sygnały ok. 50 nowotworów zanim pojawią się objawy. Nature pisze o próbie z udziałem ponad 140 tys. osób i o tym, że przy obiecujących wynikach brytyjskie władze zdrowotne planują szersze wdrożenie w szpitalach. Mechanizm ma opierać się na wykrywaniu fragmentów DNA uwalnianych do krwi przez komórki nowotworowe, z próbą wskazania tkanki lub narządu pochodzenia sygnału.

To będzie test nie tylko technologii, ale też zdrowego rozsądku. Wczesne wykrywanie brzmi świetnie, dopóki nie zderzy się z pytaniami o fałszywie dodatnie wyniki, nadrozpoznawalność i to, co system ma zrobić z tysiącami osób, u których “coś wyszło”, ale nie wiadomo co. Jeśli 2026 r. przyniesie dobre dane, to rozmowa o screeningach nowotworowych może wejść na zupełnie nowy poziom – bardziej oparty na biologii molekularnej niż na jednym narządzie naraz.
Wiercenie do płaszcza i powrót “twardej geologii”
Wśród tematów, które brzmią jak przygoda, ale są czystą nauką, należy wyróżnić planowaną ekspedycję chińskiego statku wiertniczego Meng Xiang. Jednostka ma być zaprojektowana do wiercenia nawet do 11 km przez skorupę oceaniczną w stronę płaszcza Ziemi i pobierania próbek. Cel jest fundamentalny: lepiej zrozumieć, jak powstaje dno oceaniczne i co napędza aktywność tektoniczną.

Takie projekty są ważne, bo geologia i geofizyka często poruszają się w świecie modeli i pośrednich pomiarów. Próbka z miejsca, do którego zwykle nie sięgamy, potrafi w jednej chwili uciąć spór albo go rozpalić na nowo. Jeśli to się uda, 2026 r. może być rokiem, w którym “wnętrze Ziemi” przestanie być tylko ładną wizualizacją w podręczniku.
LHC wchodzi w tryb przebudowy
W 2026 r. fizycy cząstek będą patrzeć na CERN z mieszanką ekscytacji i niepokoju organizacyjnego. Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) ma w 2026 r. przejść w fazę dużej modernizacji: ostatnie zderzenia mają nastąpić przed trzyletnim wyłączeniem, a celem jest instalacja wariantu o znacznie większej intensywności (High-Luminosity LHC), który ma ruszyć w 2030 r.

To moment, w którym nauka przypomina budowę autostrady: przez chwilę jest mniej spektakularnych “wyników”, bo buduje się narzędzie, które dopiero potem umożliwi postęp. Ale stawka jest wysoka, bo większa “jasność” wiązki oznacza więcej danych, więcej rzadkich zjawisk i większą szansę na znalezienie pęknięć w modelu standardowym.
Energetyka jądrowa i “przyspieszona atomizacja”
W 2026 r. możemy doświadczyć odrodzenia energetyki jądrowej, napędzanego m.in. przez rosnące zapotrzebowanie na energię związane z boomem na AI i centra danych. Warto zwrócić uwagę na działania legislacyjne i polityczne w USA, które mają usprawniać licencjonowanie reaktorów i wspierać demonstracje nowych technologii. Jednocześnie pamiętając o ciemniejszej stronie: pytaniach o bezpieczeństwo, odpady i ryzyka proliferacji w świecie, który znów nerwowo patrzy na temat broni jądrowej.

To ciekawy kontrast z narracją “zielonej transformacji”. W 2026 r. atom może wrócić do rozmowy nie jako ideologia, tylko jako odpowiedź na bardzo przyziemne pytanie: skąd wziąć stabilną moc, gdy rośnie zużycie prądu, a sieć musi działać 24/7.
Choroby wracają, a państwa się kłócą
Nie można zapomnieć, że przy spadających wskaźnikach szczepień i erozji zaufania do instytucji zdrowia publicznego mogą wracać choroby, które przez lata były pod kontrolą. W tle są też problemy z danymi zdrowotnymi i zdolnością państwa do wykrywania kryzysów na czas – od ognisk zakażeń po zagrożenia związane z biobezpieczeństwem. To obszar, w którym w 2026 r. może się okazać, czy systemy nadzoru i reagowania są w ogóle sprawne.
I tu 2026 może być brutalnym rokiem prawdy: nie o tym, czy umiemy stworzyć szczepionkę w laboratorium, tylko czy umiemy utrzymać społeczną i instytucjonalną maszynę, która szczepienia i profilaktykę dowozi w realnym życiu.