Przez całą swoją karierę zawodową Lipska macała, kroiła i analizowała niezliczoną ilość mózgów, jednak kiedy w 2015 roku sama straciła świadomość, nie miała pojęcia, że dzieje się z nią coś niedobrego. Nie od razu zauważyli to też jej najbliżsi. Swoje doświadczenia i przemyślenia dotyczące zdrowia psychicznego zebrała w książce “The Neuroscientist Who Lost Her Mind": My Tale of Madness and Recovery" (“Neurobiolożka, która straciła rozum: Moja opowieść o szaleństwie i rekonwalescencji” – tłum. red.).

Osobiste doświadczenia neurobiolożki zmieniły jej sposób myślenia o zdrowiu psychicznym. Przez większość dorosłego życia była energiczną, zdeterminowaną i ambitną badaczką, oddaną swojej pracy, rodzinie i bieganiu w maratonach. Ale po tym, jak w 2015 r. zdiagnozowano u niej raka mózgu i zaczęła brać leki na tę chorobę, stała się kimś innym.
Była wściekła, nad wyraz wymagająca i uparta, nierozsądna, nietolerancyjna, a czasami nawet stanowiła zagrożenie dla siebie i innych. Podejmowała złe decyzje, nie zważając na swój stan zdrowia. Była wredna dla swoich ukochanych wnuków i niegrzeczna wobec personelu medycznego, który próbował jej pomóc. Widziała zagrożenie w sytuacjach, które nie były groźne i nie dostrzegała prawdziwego niebezpieczeństwa w wykonywaniu codziennych zadań. 

Lipska nie potrafi powiedzieć dokładnie, co spowodowało zmiany w jej zachowaniu – czy był to rak, leki lub stres związany z chorobą, czy też wszystko naraz. Jest jednak w stanie wskazać obszar mózgu, który został dotknięty chorobą. W jej przypadku problemy wynikały z zaburzonej pracy kory mózgowej. Kiedy ta funkcjonuje nieprawidłowo, człowiek nie jest w stanie kontrolować swoich zachowań. 

To doświadczenie zmieniło jej pracę. Po całym życiu studiowania mózgów i poszukiwania dowodów choroby w tym tajemniczym organie stała się bardziej świadoma tego, jak cierpią ludzie z chorobami psychicznymi i bardziej tolerancyjna w walce o dobre zdrowie swoich pacjentów i spokój tych, którzy z nimi żyją.

W jednym z fragmentów swojej książki napisała:

"Pomimo tych wszystkich lat studiowania zaburzeń mózgu, po raz pierwszy w życiu zdaję sobie sprawę, jak głęboko niepokoi mnie posiadanie mózgu, który nie funkcjonuje. I im więcej pamiętam z dni i tygodni mojego szaleństwa, tym bardziej boję się, że znowu stracę rozum.  Być może szaleństwo nie jest właściwym terminem na opisanie mojego stanu w tym czasie.  Przecież nie jest to oficjalna diagnoza, ale często nieformalnie to właśnie tego słowa używa się, by określić czyjąś niestabilność, czy dziwne, gniewne i nieuporządkowane zachowanie.  Dlatego też uważam, że doświadczyłam wielu objawów związanych z szeregiem zaburzeń psychicznych. Innymi słowy, zetknęłam się z szaleństwem. I wróciłam."

Książka neurobiolożki jest również próbą zdjęcia piętna z chorób psychicznych. 
"Jeśli ludzie tacy jak ja wyjdą z tym problemem do innych i przyznają, że to dzieje się wbrew ich  woli, wszystko może się zmienić" – mówi Lipska. Sama wyszła na prostą, obnażając najbardziej nieprzyjemne aspekty swojej egzystencji, by społeczeństwo zdało sobie sprawę, że każdy, dosłownie każdy, może stracić rozum – na zawsze lub na chwilę.

Często mylnie zakłada się, że istnieje pewien typ osoby ze skłonnościami do zaburzeń psychicznych. Prawda jest jednak taka, że może się to zdarzyć każdemu i z wielu powodów. Lipska podkreśla, że nie ma powodów, by odczuwać związany z nimi wstyd, skoro nie odczuwamy go, kiedy się przeziębimy, złamiemy kość, czy zachorujemy na nowotwór.

Przyznanie się do tego rodzaju zaburzeń może mieć jednak swoje plusy i minusy – z jednej strony możemy spotkać się ze zrozumieniem i wsparciem bliskich, czy współpracowników, z drugiej zaś nigdy nie wiemy, czy odbiorcą naszego komunikatu nie okaże się ktoś, kto piętnuje choroby psychiczne. Niestety współczesna historia zna wiele przypadków, kiedy ktoś został zwolniony z tego powodu z pracy. I tutaj do akcji powinna wkroczyć solidna edukacja w temacie zdrowia psychicznego – obowiązkowa dla wszystkich pracodawców. Póki co, jest to jeszcze pieśń przyszłości.

Według neurobiolożki bardzo szkodliwe jest rozdzielanie chorób psychicznych i fizycznych, bo kończy się to mniej poważnym traktowaniem tych pierwszych, co może prowadzić do poważnych skutków, również fizycznych. Światowa Organizacja Zdrowia twierdzi, że na całym świecie depresja jest trzecią główną przyczyną chorób i niepełnosprawności wśród nastolatków, a samobójstwo jest trzecią główną przyczyną śmierci nastolatków między 15 a 19 rokiem życia. 

Lipska wierzy, że świat może lepiej leczyć choroby psychiczne – według neurobiolożki klucz do sukcesu leży w zaprzestaniu rozróżniania problemów psychicznych i fizycznych.
W swojej książce twierdzi, że nadal oceniamy wadliwe działanie mózgu, jak gdyby były to deficyty charakteru, refleksje na temat wartości osoby, a nie wynik procesów chemicznych w organizmie.

Z perspektywy Lipskiej w chorobie psychicznej "nie ma nic metafizycznego". Mózg nie jest prostym organem, jak serce, które w zasadzie jest pompą. To organ z miliardami neuronów i połączeń, zmieniający się wraz z każdą interakcją i doświadczeniem, a jego praca znajduje odbicie w naszym zachowaniu. 

Według Narodowego Sojuszu na rzecz Chorób Psychicznych w samych Stanach Zjednoczonych co piąta osoba dorosła (ponad 43 miliony osób rocznie) doświadcza choroby psychicznej, Na całym świecie, jedna na cztery osoby cierpi na chorobę psychiczną w przynajmniej raz swoim życiu.

Jednak dotychczas nie poświęcono dużej uwagi temu krytycznemu aspektowi zdrowia, a rezultatem jest galopujący globalny kryzys -– szacuje się, że "monumentalna utrata ludzkich możliwości" związana z zaburzeniami psychicznymi będzie kosztować światową gospodarkę 16 bilionów dolarów do 2030 roku. A ponieważ usługi w zakresie zdrowia psychicznego są według Lipskiej na zdecydowanie niższym poziomie niż tradycyjne usługi medyczne, wszystkie kraje świata powinny być postrzegane jako wciąż rozwijające się.