Do zakażenia 68-letniej mieszkanki Kalifornii doszło w 2018 roku, kiedy uprawiała jogging na szlaku w pobliżu wybrzeża. Kobieta zeznaje, że podczas przebieżki nie miała styczności z żadnymi zwierzętami, jednak pamięta nieustanną walkę z muchami i muszkami, które ciągle wpadały jej do oczu i ust. 

Najprawdopodobniej to właśnie one zakaziły ją Thelazia Gulosa, czyniąc jej przypadek drugim w historii zakażeń człowieka tym pasożytem. Muchy są bowiem “środkiem transportu” larw nicienia, które za ich pomocą lądują i rozwijają się na psach, kotach, bydle, niekiedy też ptakach. Thelazia Gulosa to pasożyt, który może doprowadzić do poważnych komplikacji okulistycznych, a nawet całkowitej utraty wzroku.

Opublikowany w czasopiśmie Clinical Infectious Diseases opis przypadku mówi, że miesiąc po przebieżce kobieta poczuła dyskomfort w prawym oku i kiedy przemyła je wodą z kranu, odkryła, że wypłynęła z niego przezroczysta glizda o długości około 14 milimetrów. Kiedy przerażona zaczęła oglądać swoje oczy w lustrze, znalazła tam jeszcze jednego pasożyta.

Następnego dnia odwiedziła okulistę, który usunął trzeciego nicienia i wysłał go do Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom w celu jego dokładnej identyfikacji. Tam próbka organizmu została przeanalizowana i zidentyfikowana jako gatunek odzwierzęcego pasożyta ocznego.

Wcześniej odnotowano tylko jeden przypadek zarażenia człowieka przez T gulosa. Miał on miejsce w 2016 roku również w Stanach Zjednoczonych. Drugi przypadek w ciągu dwóch lat "sugeruje, że może to oznaczać rozwijającą się chorobę odzwierzęcą w USA" - piszą autorzy publikacji.