Jako że nie miałem wystarczająco wydajnego wtedy komputera, ani szczerze mówiąc pomysłu jak ogarnąć cyfrowe rysowanie, to poszedłem po linii najmniejszego oporu i po prostu zakupiłem iPada Pro. Z czasem okazało się, że wybór ten był o tyle dobry, że żaden producent nie jest tak dobrze wspierany akcesoriami do rysowania jak właśnie produkt Apple.
To była magia od pierwszego pociągnięcia
Paperlike to europejska firma, która zaczynała od folii ze specjalną powierzchnią chropowatą, a dzisiaj ma już pełen katalog przeróżnych akcesoriów. Jednakże tych kilka lat temu, nim się zdecydowałem na ich produkt to… Po prostu przestraszyłem się ceną. Około sto złotych kosztuje przeciętnie zestaw dwóch sztuk, więc zdecydowałem najpierw sprawdzić tańsze alternatywy.
Był jakiś Baseus, potem jakaś inna chińska firma i ogólnie spełniały one swoje zadanie. Bowiem od pierwszej chwili jak zacząłem rysować na folii udającej papier, to już nigdy nie spróbowałem niczego innego. Pomiędzy zmianami, czasem na czas nie kupię na wymianę, więc wtedy piszę po gołym szkle, lecz nic nie sprawia takiej radości jak właśnie tego rodzaju folia.
Minęły ze dwa lata, zanim się skusiłem na folię, od której się zaczęło moje zainteresowanie aż w końcu ciekawość wzięła górę. Od tamtej pory nie wracam do niczego innego ze względu na jakość wykonania, jeszcze lepsze wrażenie pisania (ten opór podczas notowania jest nieoceniony) oraz przejrzystość folii. Ta najmniej rozprasza obraz po jej drugiej stronie.

Tylko od Paperlike wytrzymywały mi po prostu próbę czasu. Inne wycierały się aż do gładkiej powierzchni podczas codziennego noszenia tabletu w plecaku. A był to mój podstawowy notatnik do pracy, do rysowania oraz do nauki języka (kiedyś bym w tym miejscu polecił Goodnotes, lecz od czasu wprowadzenia AI, aplikacja zeszła na złą drogę). Zatem nazwałbym siebie power userem.
Nakładajcie folię po wytarciu kurzu, ja o tym ostatnio zapomniałem, więc czeka mnie teraz z kwartał z psimi włosami uwięzionymi pod folią (na szczęście tylko dwa).
Ergonomia ponad wszystko
Z czasem do oferty Paperlike wszedł specjalny, silikonowy uchwyt nakładany na Apple Pencila. O ile początkowo byłem sceptyczny, to zauważyłem, że każdy obserwowany przeze mnie na YouTube oraz Instagramie artysta, po prostu używa jakiejś nakładki lub do profesjonalnych tabletów Wacoma, korzysta ze specjalnie profilowanych rysików.

W końcu się skusiłem i dzisiaj nie ma odwrotu. Dłuższe sesje rysowania nie tylko przestały się kończyć bardzo ścierpniętą ręką, ale także mam wrażenie, że pisanie wraz z rysowaniem stały się precyzyjniejsze. Moje palce już nie muszą tak walczyć o poprawne trzymanie cienkiego rysika, przez co i ręka jest rozluźniona. Co więcej, nie muszę się już martwić o spocone palce, bo te się nie ześlizgują po rysiku. Teraz pewnie się utrzymują na wygodnym, chociaż niestety szarym i brzydkim rysiku (wyjątkowo jednak miękkim!). Od tamtej pory (2023? 2024?) do katalogu wskoczył wariant błękitny i wygląda o niebo lepiej.
Od roku sobie odmawiałem, ale w końcu dałem się skusić
Nie tak dawno, może na początku 2025 roku lub w połowie 2024, Paperlike w końcu udostępniło w swoim sklepie etui na tablet. Jako ktoś, kto już w zasadzie stał się oddanym fanem, natychmiast się zainteresowałem, a jednak wciąż wzbraniałem, bo niestety nie ma jak zobaczyć tego artykułu w Polsce. Pozostaje jedynie zamawiać w ciemno, a po udostępnionych materiałach, nie wiedziałem, czy w ogóle to się będzie czymś różniło niż podobna oferta Spigena.

Na szczęście jest to firma niemiecka i ich stoisko było obecne na IFA 2025, więc niewiele myśląc, poszedłem sprawdzić jak się ma sytuacja. Niestety nie mieli niczego do pokazania, ale pracownik Paperlike był na tyle miły, że po prostu pokazał mi własny tablet.
Czytaj też: Huawei MatePad Pro Papermatte 12,2. Matowy ekran i HarmonyOS
Najlepsze w tym etui jest jak współdziała z rysikiem z nałożonym gripem. Pencil jest też z każdej strony osłoniony, a magnesy klapki tak silne, że się ona sama nie otwiera. To samo zresztą dotyczy magnesów podpiętych do plecków iPada – posiadam wariant folio – aż bym powiedział, że jest za dobrze. Całość jest też pokryta miło chropowatym materiałem, który jest stworzony z grubych, stylowych nici.

Z przykrością jedynie muszę poinformować, że Paperlike naciąga rzeczywistość, porównując to wrażenie do klasycznych notatników. Jednak tych papierowych się tak łatwo zastąpić nie da i trochę dałem się początkowo nabrać. Niemniej jest to wciąż tańsza opcja niż applowe etui, a do tego solidniejsza i ładniejsza.
Jeszcze więcej akcesoriów czeka na odkrycie
Do swojego iPada używam jeszcze specyfików do czyszczenia, a także rękawiczki do rysowania na tablecie (Huion za grosze), czyli rzeczy dostępne od niedawna także w sklepie Paperlike. Jednakże jeszcze ich nie miałem okazji przetestować, więc o ile pod poprzednimi się podpisuję i uważam że ich jakość czyni je artykułami must have, tak te pozostałe nie wiem.

Niestety znów, trzeba je zamawiać z oficjalnego sklepu, a ten jest pozbawiony opcji kuriera. Moje etui szło Pocztą Polską i zajęło to strasznie dużo czasu – ponad tydzień – i nie miałem żadnych solidnych informacji o trasie paczki, przez co do ostatniej chwili zastanawiałem się czy w ogóle dotrze, bo myśl o tym kiedy dotrze była aż nieistotna.
iPad jest świetnym narzędziem do rysowania szczególnie ze względu na program Procreate, który w parze z akcesoriami Paperlike tworzy urządzenie idealne do nauki i hobby. Serio, bez tych trzech rzeczy nie miałbym nawet połowy frajdy z używania iPada, a przetestowałem kilka rysików.
