powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Niecałe 40 złotych albo frustracja za tysiaka. Oto najbardziej ironiczny (i genialny) powrót do przeszłości

Przyznajcie się szczerze, kto z was (oprócz audiofili) korzysta jeszcze ze słuchawek na kablu? Chyba niewiele takich osób się znajdzie. Smartfony pozbyły się jacka, słuchawki straciły kable, dając nam wolność i likwidując te irytujące problemy, gdy trzeba było kręcić przewodem i plątać go, by dźwięk w końcu działał. Jeśli poszukam, to pewnie gdzieś znajdę jakieś stare słuchawki na kablu, ale nikt by mnie nie zmusił, do przerzucenia się na nie na stałe. A mimo tego, kiedy zobaczyłam ten gadżet, zachciałam go posiadać.

J
Joanna Marteklas
1h temu·3 minuty·
Niecałe 40 złotych albo frustracja za tysiaka. Oto najbardziej ironiczny (i genialny) powrót do przeszłości
Chcesz czytać więcej treści jak „Niecałe 40 złotych albo frustracja za tysiaka. Oto najbardziej ironiczny (i genialny) powrót do przeszłości"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Bo ta cyfrowa wolność może czasem drogo kosztować. Wystarczy chwila nieuwagi podczas biegu, jazdy rowerem czy spaceru po mieście, by jedna słuchawka nagle ewakuowała się z naszego ucha i zniknęła bezpowrotnie w krzakach lub pod czyimiś butami. Wystarczy wejść na serwisy sprzedażowe pokroju OLX czy Vinted, żeby zobaczyć, jak dużo osób sprzedaje tam pojedyncze słuchawki. To problem częstszy niż mogłoby się wydawać. Tu właśnie pojawia się dwóch nastolatków z Illinois i ich pomysł, by cofnąć technologię o dekadę i… ponownie połączyć bezprzewodowe słuchawki kablem. Tak narodził się AeroStrap.

Sznurek jak do okularów

To absolutna kwintesencja technologicznej ironii. Przez lata inżynierowie dwoili się i troili, upychając we flagowych słuchawkach kosmiczne technologie – od zaawansowanej redukcji szumów (ANC) po wbudowane czujniki tętna. Wszystko po to, by pozbyć się przewodów. Tymczasem na rynek wchodzi kawałek silikonu za grosze, który robi z nich z powrotem słuchawki przewodowe, a użytkownicy… witają go z otwartymi ramionami. I nawet jeśli bym się starała, naprawdę ciężko mi to wyśmiać, bo sama mam w domu kilka pojedynczych słuchawek

Zresztą, historia powstania AeroStrap wygląda dokładnie tak samo – jeden z nastoletnich założycieli po prostu zgubił swojego AirPodsa w terenie. Zdając sobie sprawę, że kupowanie nowej sztuki to finansowy dramat, chłopcy uznali, że największą zaletą starych słuchawek przewodowych była ich… fizyczna trudność do zgubienia. Postanowili więc coś z tym zrobić, ale bez wracania do podłączania kabla do telefonu.

Tu właśnie wchodzi sznurek jak do okularów, który chyba każdy z nas kojarzy. Colin i Griffin inspirowali się konkretnie tym od Croakies do okularów przeciwsłonecznych, który na amerykańskim rynku jest doskonale znany. To po prostu elastyczna, wykonana z wysokiej jakości silikonu opaska, która jest w pełni odporna na pot, wodę oraz siarczyste mrozy. Na obu jej końcach znajdują się specjalne, ciasne mankiety – wystarczy wsunąć w nie końcówki AirPodsów lub jakichkolwiek innych bezprzewodowych słuchawek o podobnej budowie i tyle, cała filozofia.

Tworzywo mocno zaciska się na sprzęcie, gwarantując, że pchełki nie wypadną nawet podczas uprawiania sportów motorowych, jazdy na nartach czy snowboardzie. Wizja upuszczenia śnieżnobiałego, małego AirPoda w puszysty, głęboki śnieg na stoku brzmi przecież jak logistyczny koszmar.

Jednak tutaj miłośnicy zakupów z AliExpress i innych chińskich platform mogą powiedzieć, że tam podobne gadżety są dostępne od dawna, w dodatku za prawdziwe grosze. Owszem, ale AeroStrap ma wbudowany jeszcze jeden, niezwykle praktyczny patent. Na obu końcach przewodu umieszczono małe magnesy. Dzięki temu, gdy na chwilę wyciągniemy słuchawki z uszu (np. by z kimś porozmawiać w sklepie), nie musimy nerwowo szukać etui ładującego ani upychać ich po kieszeniach. Słuchawki po prostu łączą się ze sobą magnetycznie i bezpiecznie zawisają na szyi jak technologiczny naszyjnik. Takie rozwiązania były bardzo popularne w sportowych słuchawkach bezprzewodowych z kablem. Tylko tutaj ten przewód zawsze można odłączyć.

Wygoda i spokój ducha w cenie lunchu

Cena tego genialnego powrotu do przeszłości? AeroStrap kosztuje zaledwie 10 dolarów, co w przeznaczeniu na polskie warunki daje niecałe 40 zł. Twórcy projektu są tak pewni swojego rozwiązania, że uruchomili nawet specjalny program gwarancyjny Aero Assurance. W oficjalnym komunikacie Colin deklaruje wprost: jeśli prawidłowo korzystasz z AeroStrap, a Twoje słuchawki mimo to wypadną i zgubią się – firma wymieni zarówno sam sznurek, jak i odkupi Ci nowe AirPodsy.

Sprawa jest więc bajecznie prosta. Niecałe 40 złotych można dziś wydać na szybki obiad na mieście, który zapomnimy po dwóch godzinach. Albo można zainwestować je w ten niepozorny gadżet, który uratuje nas przed potężną frustracją, nagłą stratą tysiąca złotych i przykrą sytuacją, w której zostajemy z jedną, bezużyteczną słuchawką w dłoni na pięć minut przed ważnym deadlinem czy wyczekiwanym treningiem. Ja jestem kupiona. Jedyny problem? Wysyłki do Polski nie ma i raczej wątpię, by kiedykolwiek się pojawiła.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Niecałe 40 złotych albo frustracja za tysiaka. Oto najbardziej ironiczny (i genialny) powrót do przeszłości"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX