Podobnie jest w hinduizmie – brahmacharya (wedyjskie określenie celibatu) jest praktykowana przede wszystkim po to, by ułatwić skupienie na najważniejszych celach życia, tych, które wzmacniają pokój i zadowolenie. Wielkie religie nie zachęcają jednak do praktykowania celibatu przez wszystkich i przez całe życie (taka religia nie przetrwałaby zresztą, po prostu ze względu na brak kolejnych pokoleń wyznawców). Prorok Mahomet pouczał mężczyzn, którzy tłumaczyli mu, jak uwielbiają praktykować ascezę, że tworzenie rodziny to także błogosławieństwo. Mahomet chwalił umiarkowanie i polecał nie koncentrować się zbytnio na jednym aspekcie religii. Także w Pawłowym Liście do Tymoteusza zawarta jest przestroga przed nadmiernym i niewłaściwym umartwianiem się: „Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów. [Stanie się to] przez takich, którzy obłudnie kłamią, mają własne sumienie napiętnowane. Zabraniają oni wchodzić w związki małżeńskie, [nakazują] powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem wierzący i ci, którzy poznali prawdę”.

Abstynencja seksualna powinna być podjęta z własnej woli, świadomie i powinna mieć cel. Jednak programy promujące taką postawę nie przynoszą spodziewanych rezultatów (w 2006 r. administracja George’a W. Busha prowadziła nawet kampanię promującą czystość wśród dorosłych niepozostających w związkach małżeńskich). Te szkolenia po pierwsze nie zmniejszają częstotliwości ryzykownych zachowań seksualnych – wykazały badania przeprowadzone przez naukowców z Oxford University wśród 15 tys. osób objętych programami zachęcającymi do abstynencji. Po drugie okazuje się, że osoby twierdzące, iż zachowują seksualną abstynencję, uprawiają seks oralny i inne formy erotycznych kontaktów (przyznało się do nich 55 proc. brytyjskich studentów).

Wstrzemięźliwość nie powinna też trwać zbyt długo, m.in. ze względów zdrowotnych. Badania przeprowadzone przez naukowców z Queen’s University w Belfaście i opublikowane na łamach „British Medical Journal” wykazały, że najdłużej żyją ci mężczyźni, którzy przeżywają najwięcej orgazmów w tygodniu. W raporcie przytoczono też wyniki badań dowodzących, że większa częstotliwość orgazmów zwiększa wrażliwość zmysłu smaku, zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób serca, przeziębień i grypy, sprzyja zachowaniu prawidłowej masy ciała, u kobiet redukuje depresję. Powstrzymywanie się od seksu, wypieranie potrzeb erotycznych może być szkodliwe także dla całego społeczeństwa. W kulturach intensywnie represjonujących erotykę rośnie poziom agresji, przemocy i przestępczości. Takie wnioski płyną m.in. z międzykulturowych badań psychologa Jamesa W. Prescotta.

Bez skrajności

Kiedy Anderson zarzuciła seks, zaczęła zwracać uwagę na innych mężczyzn niż ci, którzy przyciągali jej uwagę wcześniej. Nie szukała cielesności, więc na pierwszy plan wyszły takie cechy, jak: lojalność, uprzejmość, rozmowność.