- Każdego roku gdy robimy ten konkurs jest coraz ciekawiej, patrzeć jak ludzie odkrywają komiczną stronę dzikiej przyrody – mówi Paul Joynson-Hicks, brytyjski fotograf i jeden z fundatorów nagród.

To prawda, że oprócz codziennej twardej walki o przetrwanie i pozbawionych humoru ról w łańcuchu pokarmowym jest w dzikości miejsce na uśmiech. Oczywiście w wielu sytuacjach nasza reakcja jest po prostu następstwem tego, że nakładamy swoje własne odczucia i interpretacje na zwierzęta. Wydają nam się komiczne, bo ich grymas może być zbliżony do ludzkiego, podczas gdy ma zupełnie inną rolę.

Nazywa się to „antropomorfizm”, czyli przeobrażanie w człowiek czegoś, co nim nie jest. To z jednej strony forma wytłumaczenia sobie świata przez nasze umysły, które chcą go sprowadzić do bliskiego nam poziomu, a z drugiej z pewnością coś co go wzbogaca, dodaje znaczeń, nawet gdy ich tam naprawdę nie ma.

Bo czy ziewający dziki kot albo wylegująca się foka są rzeczywiście zabawne? Dla nas tak, bo przypominają nam przerysowanych ludzi. To właśnie nasz umysł „nakleja” na zwierzęta ludzkie maski, które w zestawieniu z czterema łapami, płetwami czy futrem potrafią być zabawne.

Nawet jeśli to czysta fikcja – ma swój sens, bo w wielu przypadkach zobaczenia siebie w zwierzakach pomaga zachęcić ludzi do pomocy w ich ratowaniu, a to jest nadrzędnym celem konkursu – wspieranie organizacji chroniących dziką przyrodę.

Oto galeria finalistów:

Adwait Aphale / Comedy Wildlife Photography Awards

Alastair Marsh / Comedy Wildlife Photography Awards

Andre Erlich / Comedy Wildlife Photography Awards