Horoskop na styczeń: Słońce weszło w znak Góry Fuji, więc warto zastanowić się nad tym, jak być bardziej zen. Uwaga, osoby urodzone pod znakiem Hulka – przed wami miesiąc pełen refleksji, zadbajcie o siebie i bądźcie wyrozumiałe. Spotkacie życiowego partnera spod znaku Kota Schrödingera. Dla Einsteinów najbliżsi będą źródłem wsparcia i natchnienia, ale lepiej uważać na ludzi spod znaku Golden Gate.

Co tu się nie zgadza? Przepowiednie są zmyślone, podobnie jak w zwykłych horoskopach. Natomiast nazwy gwiazdozbiorów są jak najbardziej prawidłowe, choć rzadko kto o nich słyszał. Dlaczego? Bo gołym okiem, a nawet okiem uzbrojonym w teleskop, nie sposób ich dostrzec. Składają się z obiektów świecących w paśmie gamma.

To promieniowanie elektromagnetyczne o wysokiej energii jest dla nas kompletnie niewidoczne, podobnie jak słabsze od niego promienie rentgenowskie. – Tak naprawdę to nie są prawdziwe gwiazdozbiory, tylko asteryzmy – mówi dr hab. Łukasz Wyrzykowski z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Asteryzm to układ gwiazd niebędący oficjalnym gwiazdozbiorem zatwierdzonym przez Międzynarodową Unię Astronomiczną. Przykładem może być Wielki Wóz uważany za gwiazdozbiór, choć tak naprawdę jest to tylko część konstelacji Wielkiej Niedźwiedzicy.

FERMI WIDZI PROMIENIOWANIE

Ludzkość obserwuje niebo od tysięcy lat, ale przez większość tego czasu dostrzegaliśmy tylko te gwiazdy, które emitują światło widzialne. Już starożytni astronomowie zaczęli grupować je w gwiazdozbiory, których dziś jest 88. Oficjalna mapa nieba została zatwierdzona w 1928 roku przez Międzynarodową Unię Astronomiczną. Znalazły się na niej zarówno klasyczne gwiazdozbiory opisywane już przez Babilończyków (np. Wieloryb), jak i te, które otrzymały swoje nazwy wraz z wielkimi odkryciami geograficznymi XVI wieku (Rajski Ptak, Indianin). Akcenty polskie to konstelacje nazwane przez Jana Heweliusza (Ryś, Lis, Tarcza Sobieskiego), a najnowszymi, bo osiemnastowiecznymi dodatkami są Oktant, Luneta, Kompas, włączone do katalogu przez francuskiego astronoma Nicolasa-Louisa de Lacaille.

Gdy astronomowie lepiej zrozumieli, czym są gwiazdy, zaczęli podejrzewać, że świecą one nie tylko światłem widzialnym, ale też innymi rodzajami promieniowania, w tym promieniami gamma. Na Ziemi najczęstszym ich źródłem są pierwiastki promieniotwórcze, w tym odkryty przez Marię Skłodowską-Curie rad, a także zjawiska zachodzące w górnych warstwach atmosfery, na którą wpływa wiatr słoneczny. Promieniowanie to pojawia się także podczas eksplozji bomby atomowej. W kosmosie promienie gamma towarzyszą gwałtownym zjawiskom, takim jak wybuchy supernowej czy pochłanianie gwiazdy przez czarną dziurę.

Promieniowanie gamma jest dla nas szkodliwe – na szczęście atmosfera naszej planety skutecznie je zatrzymuje. Dlatego nowy obraz kosmosu astronomowie zobaczyli dopiero wtedy, gdy mogli wysłać na orbitę pierwsze satelity obserwacyjne ok. 30 lat temu. Jednym z najlepszych instrumentów tego typu jest Fermi Gamma-ray Space Telescope (Fermi GST), krążący wokół Ziemi od 2008 r. Z okazji dziesięciolecia jego funkcjonowania zespół astronomów z NASA postanowił zaprezentować wyniki badań w nietypowy sposób. Tak właśnie powstała nowa mapa nieba z 21 nowoczesnymi „gwiazdozbiorami” utworzonymi z obiektów świecących promieniami gamma.